Jedynie prawda jest ciekawa


MEN nie robi nic, by promować szkoły zawodowe

05.09.2012

W zeszłym roku mieliśmy do czynienia z akcją szkół zawodowych z Niemiec, które proponowały młodym Polakom nie tylko darmową edukację w tych placówkach, ale także bezpłatny internat i kieszonkowe dla uczniów. Wszystko po to, aby młodzi ludzie podejmowali tę naukę w Niemczech, w nadziei, że Polacy pozostaną w tym kraju po zakończeniu nauki i podejmą pracę. W polityce MEN nie sposób usłyszeć o podobnych pomysłach - mówi w wywiadzie z portalem Stefczyk.Info prof. Ryszard Terlecki, wykładowca akademicki i poseł na Sejm.

„Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że młodzi Polacy coraz chętniej wybierają licea techniczne i szkoły zawodowe. W niektórych rejonach kraju uczniów w tego rodzaju placówkach jest nawet o 10 procent więcej. Niektóre ze szkół reklamują się hasłami „Lepiej być dobrym fachowcem niż bezrobotnym absolwentem”, jasno wskazując na to, jakimi przesłankami kierują się uczniowie i ich rodzice przy wyborze szkoły. Boom na szkoły zawodowe powoduje, że niektóre z nich chcą otwierać dodatkowe klasy i fundują specjalne stypendia dla najlepszych uczniów.

O przyczyny tej sytuacji zapytaliśmy prof. Ryszarda Terleckiego, wykładowcę na krakowskich uczelniach oraz posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.

Stefczyk. Info: Zawodówki i technika przechodzą swojego rodzaju renesans. Dane wskazują na to, że odsetek uczniów wybierających tego rodzaju placówki wzrósł nawet o 10 procent. Na czym polega ten mały fenomen? Powodem jest tylko bezrobocie wśród absolwentów wyższych uczelni?

Głównym powodem jest to, co pan mówi – ponieważ nie ma pracy dla absolwentów szkół wyższych, to młodzi ludzie szukają zawodu, który mogliby podjąć i który dałby im przyzwoite pieniądze. Po drugie jest jednak też tak, że do tych zawodówek idą często ludzie, którzy planują wyjazd za granicę, gdzie dyplom licencjata z wyższej szkoły niewiele się przyda; w przeciwieństwie do umiejętności nabytych ze szkoły zawodowej. Ale jest jeszcze jeden problem – szkolnictwo zawodowe jest bardzo ograniczone; ustawa mocno je zredukowała, a szkoły zawodowe coraz częściej są zamykane. Na przykład w Krakowie zamknięto kolejne dwie spośród tych kilku, które pozostały. Także te wyniki mogą być również skutkiem po prostu małej liczby tych szkół. To wielka wina tego ministerstwa, które choć wciąż mówi, że szkoły zawodowe są potrzebne, to nic nie robi w tym kierunku. W zeszłym roku mieliśmy do czynienia z akcją szkół zawodowych z Niemiec, które proponowały młodym Polakom nie tylko darmową edukację w tych placówkach, ale także bezpłatny internat i kieszonkowe dla uczniów. Wszystko po to, aby młodzi ludzie podejmowali tę naukę w Niemczech, w nadziei, że Polacy pozostaną w tym kraju po zakończeniu nauki i podejmą pracę. W polityce MEN nie sposób usłyszeć o podobnych pomysłach.

A czy ma na to wpływ pewnego rodzaju moda, która panuje wśród uczniów? Według niej, zawodówki są niejako z definicji gorsze, a licea i studia to normalny wybór. Czy zauważa pan te modę? Jakie są jej skutki?

Oczywiście, że zauważam. Skutki są widoczne przynajmniej na dwóch płaszczyznach – po pierwsze to coraz gorsze wykształcenie, które dają licea i studia. Z roku na rok poziom się obniża i coraz łatwiej jest przejść i ukończyć liceum. Wielu młodych ludzi uważa, że ogólniak i studia wyższe wręcz im się należą. Wymagania są obniżone w takim stopniu, że ciężko tych szkół nie skończyć… Natomiast to powoduje, że ludzie przewlekają okres podejścia pracy, idąc na studia. Po drugie, obniżając poziom liceum, zlikwidowano także egzaminy wstępne na uczelnie, więc ukończenie słabego liceum pozwala rozpocząć studia. Na wielu kierunkach, szczególnie technicznych, uczelnie muszą wprowadzać coś w rodzaju zerowego roku, na którym nadrabia się zaległości w wiedzy, którą powinna dać szkoła. A że nie dała, to trzeba to uzupełnić właśnie na pierwszym roku.

Czy rozwiązaniem na te problemy może być powrót do systemu 8-4 (osiem lat podstawówki, cztery lata liceum), który proponuje PiS?

Przede wszystkim w tym programie istotny jest fragment dotyczący szkolnictwa zawodowego – mianowicie przywrócenia techników, jak i szkół zawodowych w skali, która poprawiłaby statystyki uczniów, a z drugiej strony nie zamykała drogi do matury czy studiów wyższych. Często bywa przecież tak, że w zawodówce czy technikum ktoś odkrywa w sobie zdolności, pracuje nad sobą i po prostu chce uczyć się dalej i zdobywać wiedzę na uczelni. Ta propozycja przyczynia się do tego, aby szkoła zawodowa dała z jednej strony praktyczne umiejętności, a z drugiej nie zamyka do studiów wyższych. To bardzo istotne.

Coraz częściej pojawiają się twierdzenia, że dyplom dzisiejszej uczelni jest równy poziomem dawniejszej matury. Patrząc z perspektywy pańskiego doświadczenia – takie tezy są uprawnione?

Niestety, to twierdzenie ma w sobie dużo prawdy. Uczę studentów od trzydziestu lat i obserwuję z przerażeniem obniżający się poziom tego najbardziej podstawowego, ogólnego wykształcenia. Często przy debatach o kształcie edukacji mówi się, że dzisiaj wiedza nie jest aż tak bardzo istotna, że można ją bez problemu znaleźć i nie trzeba nią obciążać pamięci uczniów. Problem leży w tym, że rozpoczynający studia (choć trzeba przyznać, że oczywiście nie wszyscy) nie mają elementarnej wiedzy, podstawowych umiejętności – nie umieją pisać, nic nie czytają. Zapaść edukacyjna się pogłębia. Jeśli można z ocenami niedostatecznymi przechodzić z klasy do klasy, a matura to zwyczajny test, w części test wyboru, który można zdać nie czytając  ani jednej książki, to skutki musza być katastrofalne.

A jak pan ocenia politykę MEN na tle problemów, o których pan mówi?

Początkowo myśleliśmy, że to po prostu głupota, niekompetencja i nieudolność ministerstwa. Ale z każdym dniem coraz bardziej dochodzę do wniosku, że jest to celowe założenie – Polacy mają być w decydującej większości coraz słabiej wykształceni, mają być społeczeństwem, które nie ma o niczym pojęcia. Służy też temu moda, która mówi, że w dobrym tonie jest dzisiaj być kretynem, nic nie umieć, nic nie wiedzieć – takim społeczeństwem jest łatwo manipulować i przekonać go, że krajem powinna rządzić wąska elita wykształconych i bogatych. Przy tym Polacy mają być pozbawieni świadomości tej niewiedzy, bo przecież skończyli studia, mają wykształcenie i wszystko wiedzą, gdy tak naprawdę mają znikome pojęcie o świecie.

not. sv

[Fot. PAP/Darek Delmanowicz]

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook