Jedynie prawda jest ciekawa

Melak: u nas każde zło jest usprawiedliwiane

29.04.2014

„Nie ma winnych. A jak nie ma winnych, to znaczy, że nie ma państwa. Państwo przestało działać” - mówi Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, który zginął w Smoleńsku.

Stefczyk.info: W Korei Południowej doszło do katastrofy promu, w której poszkodowanych zostało 300 osób. Premier natychmiast podał się do dymisji, a prezydent przepraszała naród za to, że nie zapobiegła tej tragedii. Jak pan ocenia ten sposób podejścia do odpowiedzialności politycznej?

Andrzej Melak: My Polacy, szczególnie osoby dotknięte nieszczęściami dot. Smoleńska, współczujemy narodowi koreańskiemu i składamy kondolencje po wielkiej tragedii, jaka ich spotkała. Jednocześnie jednak z podziwem i pewną zazdrością patrzymy na tamtejszych przywódców, którzy wobec tej tragedii zachowali się jak politycy z wielkimi zaletami moralnymi i całkowicie po ludzku. Oni nie mając możliwości w inny sposób pomóc, czy przyczynić się do złagodzenia nieszczęścia, wzięli odważnie na swoje piersi wszystko, co się tam wydarzyło, poczuli się odpowiedzialni i złożyli rezygnację.

Trudno uciec od porównania z tym, co dzieje się w Polsce po tragedii smoleńskiej.

Nasz prezydent, nasz premier, nasi ministrowie nie czują się za nic odpowiedzialni. Za zniszczenie kraju, za katastrofę smoleńską, za doprowadzenie do emigracji milionów Polaków. U nas każde zło, każde bezprawie jest usprawiedliwiane. Nie ma winnych. A jak nie ma winnych, to znaczy, że nie ma państwa. Państwo przestało działać. Działają zorganizowane grupy, nazywające się w niektórych wypadkach stowarzyszeniami, czy korporacjami, które pilnują, by rządzącym nie zrobiono krzywdy. Od tego jest policja, prokuratura...

One się kierują dobrem władzy?

Jeśli wszystkich się „rozlicza” w ten sposób, że winnych nie pociąga się do odpowiedzialności. Jeśli prokuratura udowadnia ich niedociągnięcia i winy, ale nie oskarża ludzi władzy, to trudno inaczej oceniać. Nasi przywódcy potrafią jedynie się fotografować i mówić. Wiele mówią...

Na takie gesty jak liderów koreańskich nie można liczyć.

Trudno o tym mówić, że tak daleko od Polski - w Azji, Korei są ludzie na stanowiskach przywódczych, którzy mają charaktery, jakie chciałoby się widzieć u polskich liderów.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/EPA]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook