Jedynie prawda jest ciekawa

Melak: "Staliśmy się barbarzyńcami"

18.04.2014

Cztery lata temu tłumy Polaków żegnały w Krakowie i przed telewizorami parę prezydencką - Lecha i Marię Kaczyńskich. Wydawaliśmy się wówczas zjednoczeni w żałobie i wielu miało nadzieję, że to stan trwały. Jak z perspektywy tych ostatnich lat ocenia sytuację w Polsce Andrzej Melak, brat Stefana, wieloletni szef Komitetu Katyńskiego, który zginął w Smoleńsku.

STEFCZYK.INFO: Mijają właśnie cztery lata pod pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich. Czy Polska dzisiejsza różni się od wczorajszej?

Andrzej Melak: Tak. Atak rządzących i ich mediów spowodował, że dziś już nie ma tamtego nastroju. Pamiętam tamtą atmosferę, gdy cały naród był zjednoczony w żałobie, był on wówczas przekonany, że tym, którzy zginęli należy oddać hołd, był przekonany, że w chrześcijańskim, katolickim kraju kwiaty i znicze są czymś normalnym. Dziś, po czterech latach jesteśmy barbarzyńcami. Pewna część społeczeństwa stała się czymś takim, co nie spotyka się nigdzie indziej. Dlaczego nie ma do tej pory pomnika ku czci ofiar tragedii. Wszystko co powstało, to jakieś incijatywy prywatne, oddolne.


Jednak przedsmak tego, co dziś jest, że staliśmy się – jak pan mówi – barbarzyńcami, był już wówczas. Pamięta pan zapewne to w jaki niewybredny sposób protestowano przeciwko pochówkowi pary prezydenckiej na Wawelu.

To był wówczas całkowity margines. To był incydent, który był sprowokowany przez określone siły, ale można powiedzieć z dzisiejszej perspektywy, że był izolowanym marginesem. To później, po decyzji nowego prezydenta o usunięciu krzyża, po ataku na polskich pilotów. Nie reagowano na zachowanie łobuzów spod pałacu prezydenckiego bezczeszczących krzyż, obrażających kombatantów. Zaś interweniowano wtedy, gdy stawiano znicze i kładziono kwiaty. To też było wskazówką dla ekstremistów, że można ordynarnie gasić pamięć.  


Radosław Sikorski powiedział w 2007 r., że w „tysiącach kabli” serwisowanego w Rosji tupolewa można ukryć wszystko. Powiedział to w kontekście podsłuchów, niemniej symptomatyczne jest to, iż dawny Sikorski miał obawy, że coś można było ukryć w maszynie serwisowanej w kraju Putina. Jak pan ocenia te teorie spiskowe ministra?

Nie znam tej wypowiedzi, ale w ogóle nie chcę komentować wypowiedzi pana Sikorskiego. On należy do grona osób, które wiernie powtarzali to, co w sprawie katastrofy przekazała Moskwa

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: prezydent.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook