Jedynie prawda jest ciekawa

Melak: „śledztwo się nie toczy. To gra...”

10.02.2014

Rozmowa z Andrzejem Melakiem, który w Smoleńsku stracił brata.

Stefczyk.info: Mecenas Stefan Hambura w piśmie do KPRM pytał ostatnio, czy premier spotyka się z prokuratorami ws. śledztwa smoleńskiego oraz czy jest na bieżąco z ustaleniami. W odpowiedzi Jacek Cichocki informuje, że premier się nie spotyka i nic nie wie o bieżących ustaleniach. Zdaje się, że nie interesuje go ta sprawa. Jak pan to ocenia?

Andrzej Melak: Ta sprawa pokazuje, jakie jest podejście tych, którzy pracują w Radzie Ministrów, są koordynatorami, ministrami, do narodowej tragedii. Oni chcą wyciszyć Smoleńsk, zniechęcić Polaków, przez ciągłe ośmieszanie działań rodzin, pełnomocników oraz sejmowego zespołu kierowanego przez ministra Antoniego Macierewicza. Nie dopuszcza się do dziś do merytorycznych dyskusji ekspertów rządowych i ekspertów niezależnych, tych, którzy współdziałają z zespołem Macierewicza. Władzom zależy jedynie na obrzydzeniu Macierewicza i zespołu smoleńskiego oraz tego, co wydarzyło się nad Smoleńskiem.

To postawa jest zaskakująca.

To jest zupełnie nie zrozumiałe przez rodziny tych, którzy zginęli w Smoleńsku. To jest niezrozumiałe, jak można być takim cynikiem, obojętnym wobec śmierci elity narodu, której przyczyny do dziś są niewyjaśnione. Jak można zlecić i tchórzliwie oddać wszystkie instrumenty śledztwa w ręce wrogiego państwa, jakim jest Rosja. Jak wykazały cztery ostatnie lata nie ma żadnego polepszenia stosunków z Rosją, nie ma żadnego postępu w żadnej sprawie, ani katyńskiej, ani smoleńskiej.

Okazuje się, że Polska niczego nie uzyskała uniżając się przed Rosją.

A jednak my wciąż jesteśmy wasalem, który wyciąga rękę do Rosji po pierwszorzędne dowody. Czekamy na zwrot wraku, czarnych skrzynek i wielu innych rzeczy. A Rosjanie mówią: tam wasze miejsce. Będziemy chcieli to damy. Stosunek Jacka Cichockiego wyrażony w piśmie do KPRM to gra na czas, gra na czas, na znudzenie, gra, by niczego nie wyjaśnić. To jest wielkie oportunizm, to pokazanie Polakom, gdzie ich miejsce w szeregu państw w Europie i świecie.

Mecenas Hambura w piśmie wskazał, że premier powinien wyjaśnić dlaczego 10 kwietnia 2010 roku w czasie rozmów z Władimirem Putinem uśmiechał się do niego. To pytanie związane z ujawnionym przez „wSieci” nieznanym zdjęciem ze Smoleńska. Pana zdaniem rząd powinien wyjaśnić powody uśmiechów Tuska i Putina?

My możemy żądać czy wysuwać oczekiwania, ale oni nas lekceważą. Mamy absolutną obstrukcję. Ktoś, kto ma zdolności honorowe i przyzwoitość, z takich zdjęć i sytuacji powinien się wyjaśnić. A przynajmniej próbować. Niestety obecnie tego nie ma. To jest niezwykle przykre.

Kilka dni temu media informowały, że w grudniu prokuratura wojskowa wysłała do Rosji kolejny wniosek o pomoc prawną. Tym razem dotyczący wykonania kolejnej kopii nagrań rejestratorów z tupolewa. To oznacza, że wróciliśmy do samego początku śledztwa?

To, co dzieje się w Polsce, to jest pozorowanie śledztwa. Mamy pracę na nieoryginalnych dokumentach. To wszystko gra, gra, mająca na celu zniechęcenie ludzi i pokazanie społeczeństwu, że śledztwo się toczy. Śledztwo się nie toczy. Dopóki nie ma dokumentów i dowodów pierwszego znaczenia w Polsce, to ono się nie toczy. Dlaczego od czterech lat nie można uzyskać zgody na ekshumacje ciał, dlaczego mimo ekshumacji rodzina pana Walentynowicza nie jest pewna, że pochowała Annę Walentynowicz w rodzinnym grobie. Tu jest sedno sprawy. Dowody, które były i są w zasięgu prokuratury wojskowej, były lekceważone. Nic nie zrobiono, by z nich skorzystać i je wykorzystać w śledztwie. Ja trzy lata czekam na ekshumacje mojego brata. Wciąż mam wątpliwości. Cisza. To jest normalne? To powinno się zdążyć w cywilizowanym świecie? Władzom zależy jedynie, by wyciszyć temat.

Rozmawiał TK
[Fot. Stefczyk.info]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook