Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Melak: śledczy mogli być przy sekcjach

12.04.2014

Rozmowa z Andrzejem Melakiem, bratem Stefana, który zginął w Smoleńsku.

Stefczyk.info: W czasie posiedzenia zespołu smoleńskiego mówił pan, że nie jest prawdą teza polskiej prokuratury, że śledczy nie zdążyli do Rosji na sekcje zwłok ofiar tragedii smoleńskiej. Dlaczego pan tak mówi?

Andrzej Melak: W Moskwie byłem 12 kwietnia. Dowiedziałem się, że następnego dnia ma trafić do kostnicy kolejna partia ciał ofiar tragedii smoleńskiej. Mówił mi o tym prokurator i ratownik, który krążył pomiędzy prosektorium a pokojem, w którym przebywałem i składałem zeznania. Zaświadczenie o tym, że brat zginął pod Smoleńskiem wydane przez Instytut Medyczno-Sądowy, jest datowane rzeczywiście na 13 kwietnia. Już to pismo, data jego wystawienia wskazuje, że 12 brat nie był jeszcze po sekcji. Poza tym, jak mówiłem w czasie posiedzenia, tego samego dnia, w którym odebrałem ciało brata, w Moskwie była pani Kurtyka, która mówiła, że widziała ciało swojego męża. I ona mówiła, że jego sekcja nie była jeszcze przeprowadzana. Podobnie inne rodziny mówiły, że na ciałach ich bliskich nie było jeszcze śladów autopsji.

To wskazuje, że śledczy mieli możliwość wzięcia udziału w sekcjach? Dlaczego mówiono, że nie zdążyli?

To był wykręt, widzieliśmy rezygnację naszych służb, zarówno prokuratorskich jak i medycznych. Oni uznali, że nie biorą udziału. Rosjanie powiedzieli: „nie”, a nasi się zapewne na to zgodzili. 11 lipca na spotkaniu z prokuratorami pytałem ówczesnego pułkownika Parulskiego, dlaczego śledczy nie brali udziału w sekcjach. Mówił, że nie zdążyli.

Skłamał? A może nie wiedział?

Gdy mu powiedziałem, że to nieprawda, ponieważ były osoby, których sekcje nie były jeszcze przeprowadzone, on odpowiedział, że polscy śledczy zlecili sekcje Rosjanom, w ramach pomocy prawnej. To też jest kłamstwo, ponieważ pismo w tej sprawie jest datowane na późniejszy dzień. To wszystko kłamstwa. Kłamstwo, na kłamstwie, kłamstwem pogania.

Jak pan ocenia z dzisiejszej perspektywy decyzje dotyczące sekcji? To była naiwność czy jakiś plan?

Trudno mi mówić o naiwności w tej sprawie. Prokuratorzy i lekarze znają przecież przepisy polskiego prawa karnego. Wiedzieli, w jakich okolicznościach nasi bliscy zginęli. Mieliśmy zapewne do czynienia z rosyjskim dyktatem, albo absolutnym kapitulanctwem, które przejawiło się tym, że jak Rosjanie powiedzieli „nie” to prokuratorzy położyli uszy po sobie, ogon skulili pod siebie i tyle...

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Rafał Guz]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook