Jedynie prawda jest ciekawa

Melak: Putin się nie zmienił

18.07.2014

Rozmowa z Andrzejem Melakiem, który w Smoleńsku stracił brata.

Stefczyk.info: Zamach na malezyjski samolot kolejny raz obudził pytania o reakcję świata na tragedię smoleńską. Obecnie opinia międzynarodowa aktywnie podeszła do zamachu, a Władimir Putin przyznał, że kraj na którego terytorium doszło do katastrofy ponosi odpowiedzialność za nią. Jak Pan ocenia reakcję na tę tragedię?

Andrzej Melak: To, co się dzieje, odbieram z wielkim rozgoryczeniem i z wielkim żalem. Wracam myślami do 10 kwietnia 2010 roku i źle oceniam ówczesną postawę wielkich tego świata, zarówno Putina, jak i USA, ONZ-u, Unii Europejskiej, wszystkich. W 2010 roku tragedia smoleńska nie była wydarzeniem, które rzutowałoby na bezpieczeństwo międzynarodowe. Obecna sytuacja ma reperkusje i w związku z tym mamy zupełnie inne spojrzenie, inne refleksje polityków dotyczące tych wydarzeń. Głos zabrał prezydent Obama, szef ONZ – wszyscy nagle widzą wielką tragedię i potrzebę niezależnego śledztwa.

Tego zabrakło w 2010 roku?

Tego zabrakło. Gdyby natomiast tamto śledztwo było prowadzone w sposób kontrolowany przez organizacje międzynarodowe, śmiem twierdzić, że obecnej tragedii by nie było.

Dlaczego tak pan sądzi?

Obecny zamach to wynik zaniedbań i zaniechań świata po 10 kwietnia 2010 roku. Te zaniedbania, obojętność doprowadziła do tego, że dziś przeżywamy śmierć niemal 300 niewinnych osób, które nie były zaangażowane w konflikt rosyjsko-ukraiński. Cyniczna gra Putina jest, jaka jest. Putin się nie zmienił, ona ma swoje cele i priorytety. On dąży do rozbicia jedności europejskiej, do zagarnięcia Ukrainy. 10 kwietnia był aktem wrogim, wojenny, wobec Polski – Polska była kolejną po Gruzji ofiarą Putina. Dziś tą ofiarą jest Malezja i Ukraina.

Z czego wynikały zaniedbania świata po 10 kwietnia? Dlaczego w 2010 roku świat się nie zachował tak, jak teraz?

Trudno to oceniać, być może wynikało to z małostkowości. A może obawy przed Rosją... Jednak przez cztery ostatnie lata, Rosja urosła w siłę. W 2010 roku Moskwa była potencjalnie słabsza niż jest teraz. Te lata przez opinię międzynarodową zostały stracone. Dopiero obecnie otworzyły się światu oczy na to, kim jest Rosja i do czego dąży. Nibysankcje, które są niczym głaskanie niedźwiedzia pod włos, nie wywierają żadnych skutków. Jedynie zdecydowane działania mogą doprowadzić do uspokojenia Rosji i powrotu jej na drogę, którą powinna iść...

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/EPA]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook