Jedynie prawda jest ciekawa

Melak: Prezydent konsekwentnie odrzuca fakty

18.12.2012

"Bronisław Komorowski od początku był zwolennikiem i wyznawcą teorii winy polskich pilotów" - mówi Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

Stefczyk. info: Jak pan odebrał słowa prezydenta Bronisława Komorowskiego, który odrzuca jakiekolwiek przesłanki przemawiające na rzecz tzw. teorii zamachu, a jedyne co ma do zarzucenia ws. śledztwa smoleńskiego to fakt, że eksperci z komisji Millera nie zabrali głosu polemizując z ustaleniami "szalonych głów" jak określił, specjalistów współpracujących z zespołem Antoniego Macierewicza?

Andrzej Melak: Prezydent zajął stanowisko w tej sprawie od razu po 10 kwietnia. Zdecydowane i jedno. Od początku był zwolennikiem i wyznawcą winy polskich pilotów, którzy w sposób samobójczy doprowadzili do zderzenia z ziemią. Mimo wielu nowych faktów, które wyszły na jaw od tego czasu – prezydent zdania nie zmienił. Jego nie interesują ustalenia znanych i cenionych w świecie naukowców. Interesuje go tylko to, co stwierdziła Anodina i komisja Millera. I to jest błąd prezydenta. A właściwie trudno uznać to za błąd, bo to jest konsekwencja wyznawania teorii o zdarzeniu losowym i przeświadczenie, że winna jest jedynie załoga samolotu. To nic nowego w postępowaniu prezydenta. Bo jak sobie przypomnimy, kilka miesięcy po wydarzeniu, kiedy nie było jeszcze ani ekspertyz, ani raportu Anodiny - on w sposób kategoryczny, zdecydowany i autorytatywny twierdził, że winę ponoszą piloci.

Jednak od tego czasu poczyniono wiele nowych ustaleń. Pan prezydent zdaje się ich nie dostrzegać, bądź świadomie ignorować. Dziwi to Pana?

Prezydent nie potrafił stanąć w obronie polskich mundurów, polskich generałów, polskich żołnierzy. Pozwolił na ich obrażanie, na pohańbienie mundurów. Jest także współwinnym, że zostali pochowani ja zwierzęta w workach, że nie przeprowadzono sekcji zwłok. Bo pełniący wówczas obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski zgadzał się w tej kwestii całkowicie z tym co robi premier Donald Tusk. To był zgodny tandem, który oddał śledztwo i wszelkie prerogatywy w tym zakresie stronie rosyjskiej. Wbrew przepisom obowiązującego prawa. Postawa prezydenta jest niezmienna. Więc nie ma się czemu dziwić.

Prezydent powiedział również, że w stanowisku Rosji dotyczącym zwrotu wraku dostrzega niewielki, ale jednak - postęp. Czy pan go również widzi? Większość komentatorów interpretuje słowa ministra Ławrowa jako usztywnienie stanowiska...

Pan prezydent nosi okulary, które najwyraźniej powodują taką wadę wzroku, że dostrzega coś, czego nie ma. Być może stąd jego skłonność do widzenia przychylności Rosjan, wtedy gdy oni demonstrują coś wręcz przeciwnego.

A jak pan odebrał interwencję ministra Sikorskiego w Unii Europejskiej i jego zderzenie z ministrem Ławrowem?


To jest gra, która obliczona na polskiego wyborcę, otumanionego przez środki masowego przekazu i narrację prokuratury i rządu. Przekaz ma być taki: "Popatrzcie, przecież my się staramy!". A przecież teraz nawet Unia Europejska nie jest w stanie nic wskórać z Rosją. Sprawę przegrano, gdy 32 miesiące temu ani rząd ani prezydent nie zwrócił się do naturalnych sojuszników a śledztwo oddano historycznym wrogom Polski – Rosjanom. Przecież z nimi nigdy nie byliśmy w żadnym sojuszu!

not. ansa

[fot. prezydent.gov.pl]


CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook