Jedynie prawda jest ciekawa

Melak: Postawa prokuratury to szczyt hipokryzji

03.11.2012

W naszej kulturze chrześcijańskiej każde ciało wymaga szacunku i odpowiedniej celebry przy pochówku. Hańbiące jest także to, że nasi bliscy zostali pochowani w workach. To nieludzkie. Przecież były możliwości. Ale kłamano nam w oczy - mówi Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka.

- Postawa prokuratury w dalszym ciągu jest butna, a to przecież oni sprokurowali wszystkie te omyłki. To prokuratura powinna zdecydować o przebadaniu wszystkich ciał ofiar katastrofy natychmiast po przekroczeniu granicy Polski. Nie dopełniono tego obowiązku, a teraz bezczelnie wina zwalana jest na rodziny. To szczyt hipokryzji - dodaje.

Zdaniem Andrzeja Melaka, w obliczu ostatnich doniesień ekshumacyjnych o zamianie ciał, wiele rodzin zadawało sobie kolejne pytania odwiedzając groby swoich bliskich we Wszystkich Świętych czy w Dzień Zaduszny.
- Ja wciąż mam nadzieję, że mój brat spoczywa we właściwym miejscu, ale pewności nie mam. Niepokój został zasiany i niestety jest on we mnie coraz mocniejszy. Oczywiście modliłbym się nad grobem każdej z ofiar, ale to, że nie mam tej pewności, jest dla mnie szczególnym udręczeniem. To samo odczucie pojawia się w wypowiedziach tych rodzin, które mówią na ten temat. Jednak wymowne jest też milczenie pozostałych. Bo to nie jest tak, że te milczące rodziny pogodziły się z rzeczywistością. Nie. One w wielkim niepokoju, w strachu, w niepewności oczekują tego, co może je spotkać w przyszłości. Nie ma pewności, a prokuratura w dalszym ciągu z nas drwi. Nie mówię tu już o premierze, o prokuratorze generalnym. Oni winą za omyłki obciążali rodziny, a do tej pory nikt nie przedstawił dokumentów potwierdzających taki scenariusz - mówi Andrzej Melak.

Podkreśla też, "w naszej kulturze chrześcijańskiej każde ciało wymaga szacunku i odpowiedniej celebry przy pochówku". - Hańbiące jest także to, że nasi bliscy zostali pochowani w workach. To nieludzkie. Przecież były możliwości. Ale kłamano nam w oczy, gdy zapewniano, że ciała zmarłych będą ubrane. To wszystko, co się dzieje od czasu katastrofy, to dla nas, rodzin, dramat w wielu odcinkach, który trwa już ponad 30 miesięcy. Jesteśmy chyba ze stali, że jeszcze to wytrzymujemy i jakoś egzystujemy. Choć niektórzy przypłacili to wszystko zdrowiem. Cały czas bardzo cierpimy, a niestety mamy odczucie, że ten ból zadawany jest nam z premedytacją i nienawiścią zarówno wobec nas, jak i zmarłych - dodaje.

kop/ Nasz Dziennik
[fot. wikipedia]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook