Jedynie prawda jest ciekawa

Melak: Cynizm w najwyższym wydaniu

04.10.2012

O skutkach zamiany ciała śp. Anny Walentynowicz oraz śp. Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej oraz zaplanowanych ekspertyzach portal Stefczyk.info rozmawia z Andrzejem Melakiem (zdj.), który w Smoleńsku stracił brata.

Stefczyk.info: Prokuratura wojskowa zdecydowała, by nie wszczynać śledztwa w związku z zamianą ciała śp. Anny Walentynowicz oraz śp. Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Śledczy uznali, że to rodziny są winne pomylenia ciał. Jak Pan to ocenia?

Andrzej Melak: Powiedzieć, że to skandal to za mało, to za słabe określenie. Liczę jednak, że bliscy śp. Anny Walentynowicz oraz śp. Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, które są pewne, że dobrze rozpoznały ciała swoich bliskich, będą walczyć i nie pozostawią tak tej sprawy. Liczę, że będą oni podejmować wszelkie możliwe działania, również na polu międzynarodowym, by walczyć o zmianę tej decyzji. O tej sprawie będziemy mówić m.in. na posiedzeniu zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską. Będziemy się zastanawiać, jakie działania należy obecnie podjąć. Zasłanianie się rodzinami, które były na miejscu oraz pomijanie zasadniczych i obowiązkowych czynności, jakie należy podjąć, wywraca rozumowanie i logikę postępowania w sprawach tak ważnych, jak śledztwo smoleńskie.

Często wskazuje się, że prokuratura jest sędzią we własnej sprawie. Tak jest również w tym wypadku?

Oczywiście. Wystarczy wskazać, że już w kwietniu 2010 roku były wyniki badań DNA. Rosjanie wiedzieli już wtedy, że nastąpiło pomylenie ciał. Co więc robiły polskie służby odpowiedzialne za śledztwo przez ponad dwa lata? Dlaczego nie wykonano ekshumacji, gdy było to najbardziej wskazane?

"Nasz Dziennik" wskazuje, że śledczy, którzy są obecnie w Rosji, będą chcieli przeprowadzić badania wraku i szukać śladów materiałów wybuchowych. Po ponad dwóch latach...

To jest cynizm w najwyższym wydaniu. Gdy był czas na prowadzenie takich badań, gdy była pewność, że ślady są niezatarte, nie podejmowano takich czynności. Śledczy po ponad dwóch latach chcą obecnie coś badać. To wszystko składa się w obraz pozorowania śledztwa, zgodnie z wymogami postępowania, ponad dwa lata po katastrofie. Spodziewam się, że czeka nas jeszcze wiele zadziwiających i szokujących informacji. Będziemy je przyjmować z zażenowaniem, ale widać, że wprowadzane są obecnie nowe standardy. Polski wymiar sprawiedliwości i prokuratorzy działają w bardzo złym kierunku.

Małgorzata Wassermann w jednym z wywiadów dla Stefczyk.info mówiła, że najwyższy czas, by zacząć przygotowanie do złożenia skargi do Trybunału w Strasburgu w związku z tym, co dzieje się ws. śledztwa smoleńskiego. Pan też tak uważa?

Wydaje się, że wszystkie procedury i możliwości w Polsce zostały już wyczerpane. Tutaj nie mogę się niczego spodziewać. Akurat wczoraj byłem w prokuraturze i pytałem, kiedy mogę się spodziewać decyzji dot. wniosku o ekshumację mojego brata. Zastałem jedynie dyżurnego prokuratora, który powiedział mi, że nie ma żadnego z prokuratorów prowadzących sprawę smoleńską. Oni wyjechali i nie będzie ich aż do poniedziałku. To o czym my mówimy! Tak jest prowadzone to śledztwo.

Rozmawiał TK
[Fot. Youtube.pl]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook