Jedynie prawda jest ciekawa

Mecenas Pszczółkowski: byliśmy wszyscy okłamywani

27.12.2012

Poznańska prokuratura, prowadząca śledztwo ws. zaniechań wojskowych prokuratorów po katastrofie smoleńskiej, nadała status osoby pokrzywdzonej 187 członkom rodzin ofiar tragedii. O sprawie rozmawiamy z autorem wniosku do prokuratury w tej sprawie - mecenasem Piotrem Pszczółkowskim, pełnomocnikiem Jarosława Kaczyńskiego.

Stefczyk.info: Czy jest szansa, że winni niedopełnienia obowiązków poniosą konsekwencje?

Mec. Piotr Pszczółkowski: Nie składałbym tego zawiadomienia o przestępstwie, gdybym nie był głęboko przekonany, że jest materiał na postawienie zarzutów. Na obecnym etapie nie potrafię tylko wskazać komu te zarzuty powinny być postawione.

Za co powinni odpowiedzieć prokuratorzy?

Najpoważniejszym zaniedbaniem było niedokonanie we własnym zakresie oględzin i sekcji zwłok po sprowadzeniu ciał ofiar katastrofy smoleńskiej do Polski. Doszło to tego zaniechania w sytuacji, kiedy miało się – czy też powinno się mieć – świadomość, że polscy prokuratorzy nie uczestniczyli w sekcjach przeprowadzanych w Rosji.

Dlaczego używa pan sformułowań „miało się”, „powinno się mieć” świadomość?

Ponieważ ja takiej świadomości - i myślę, że opinia publiczna także – w dniach po katastrofie nie miałem. Co więcej, byliśmy wszyscy okłamywani. Bo kłamstwem jest również półprawda. Jeżeli ktoś nie odpowiada na konferencjach na pytania o udział w sekcjach, jeżeli ktoś stwarza pozór, że uczestniczył w tych czynnościach, a de facto w nich nie uczestniczył, to nie sposób nie założyć takiej sytuacji, że nawet nie wszyscy prokuratorzy mieli świadomość tego, że ich koledzy delegowani do Rosji nie uczestniczyli w sekcjach.

Co zawiera zawiadomienie o przestępstwie, które skierował pan do poznańskiej prokuratury?

Można powiedzieć, że zostało ono złożone wahadłowo. Po pierwsze w kierunku braku uczestniczenia polskich w oględzinach i sekcjach zwłok 95 ofiar (wyjątek stanowi sekcja śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego) przeprowadzonych na terenie Federacji Rosyjskiej. Uważam, że polscy prokuratorzy mieli możliwość uczestniczenia w tych sekcjach. Zapewniało im to porozumienie zawarte z 10 na 11 kwietnia 2010 r. z organami rosyjskimi. Wnosiłem w śledztwie wojskowym o  przesłuchanie gen. Krzysztofa Parulskiego i płk. Ireneusza Szeląga. Po to, by wyjaśnili czy ta potencjalna możliwość uczestniczenia w sekcjach była przez nich wykorzystywana, czy składali o to wnioski, a Rosjanie na przykład nie uwzględnili ich. Uznano jednak, że są to okoliczność nieprzydatne dla rozstrzygnięcia kwestii istotnych dla prokuratury wojskowej. W związku z tym do dzisiaj nie mamy wiedzy dlaczego w sekcjach i oględzinach przeprowadzanych na terenie rosyjskim nie uczestniczyli polscy prokuratorzy.

Głos na ten temat jakiś czas temu zabierał w Sejmie Andrzej Seremet...

Z treści jego wystąpienia wywiodłem wniosek, że prokuratorzy po prostu się spóźnili na te sekcje. Jak to określił prokurator generalny, z przyczyn niezależnych od prokuratury nie doszło do jakiegoś wylotu. Tu pojawia się pytanie, czy prokuratorzy musieli koniecznie lecieć do Moskwy, a nie mogli pojechać tam samochodem. Zwłaszcza ci prokuratorzy, którzy byli w Smoleńsku i do Moskwy mieli około dwustu kilometrów, co nie jest jakąś rażącą odległością. Wiem, że polscy prokuratorzy wstawili się w Moskwie w okolicach godz. 16-17 dnia 11 kwietnia, więc w momencie, kiedy już oględziny i sekcje w dużej części zostały przez Rosjan zakończone. Pozostają pytania: po pierwsze – dlaczego tak się stało, a po drugie – dlaczego nie podjęto decyzji o tym, by ciała ofiar poddane były czynnościom w Polsce natychmiast po ich sprowadzeniu do kraju, a więc w kwietniu 2010 r.

Wspomniał pan o gen. Krzysztofie Parulskim. Czy to nie na nim ciąży główna odpowiedzialność?

Po to jest śledztwo, żeby wskazać konkretnie kto jest odpowiedzialny. Mam co do tego swój pogląd, ale na zachowam go na tym etapie dla siebie. Niezmiernie istotne jest natomiast podkreślenie pierwotnego i najważniejszego problemu związanego z tą sprawą. 10 kwietnia 2010 r. mieliśmy do czynienia z katastrofą lotniczą, w wyniku której na terenie obcego państwa zginął prezydent RP, zginęła elita polityczna i wojskowa. Państwo, gdzie doszło do katastrofy, nie było temu prezydentowi życzliwe. To ewidentne po kwestii zaangażowania się Lecha Kaczyńskiego w ratowanie Gruzji. W tej sytuacji polscy prokuratorzy powinni od samego początku wykonywać wszystkie możliwe czynności we własnym zakresie, żeby weryfikować czynności wykonywane przez Rosjan. Posługiwanie się rosyjskim aparatem sprawiedliwości nie powinno wchodzić w rachubę. Ani z szeroko rozumianych przyczyn historycznych, ani z powodów politycznych, czy tym bardziej prawnych.

JKUB

[fot. youtube.com]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook