Jedynie prawda jest ciekawa

Rogalski: Parulski mógł popełnić przestępstwo

17.08.2012

Za to, że nie doszło do otwarcia trumien i nie przeprowadzono oględzin i sekcji zwłok ofiar w Polsce odpowiada w całej rozciągłości gen. Krzysztof Parulski - mówi w rozmowie ze stefczyk.info mec. Rafał Rogalski

Czy złożenie wniosków o wszczęcie postępowania karnego wobec lekarzy, którzy przeprowadzali sekcje zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej jest w ogóle możliwe?

Przede wszystkim należy zaznaczyć, że rodziny ofiar, które reprezentuję, mają olbrzymie zastrzeżenia co do rzetelności lekarzy, którzy przeprowadzali sekcje zwłok. Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że są podstawy do tego, aby wszcząć postępowanie karne w tej sprawie. Z punktu widzenia prawnego ta sprawa ma dwa oblicza. Wiemy, że polska strona wysłała wniosek o pomoc prawną, w tym oględziny i sekcję zwłok ofiar do Federacji Rosyjskiej już 10 kwietnia 2010 roku. Nie jesteśmy natomiast pewni, kiedy adresat ten wniosek otrzymał, czy stało się to 10 kwietnia, a może 11-tego, a może 12-tego. Pamiętajmy, że z tego, co twierdzi strona rosyjska - 12 kwietnia wszystkie sekcje zwłok zostały już zakończone. Dlatego inaczej wyglądają nasze możliwości prawne, jeśli polski wniosek dotarł do Rosji od razu 10 kwietnia, a inaczej, kiedy Rosjanie dostali go później.

Na czym polega ta różnica?

Jeśli wniosek dotarł we właściwym czasie, to oznaczałoby, że sekcje zwłok były przeprowadzane jakby na zamówienie strony polskiej i wszelkie nieprawidłowości, których dopuścili się lekarze są przestępstwami także w świetle polskiego prawa. Wtedy możemy takie postępowanie wszcząć. Zapewne jednak chodzi o lekarzy, którzy mają obywatelstwo Rosyjskie i - jak wynika z porozumienia z 1996 roku - nie wchodzi w grę wydanie stronie polskiej tych osób. Może dojść za to do tzw. przejęcia ścigania przez stronę wzywaną, to znaczy, że Polska wszczyna postępowanie a strona Rosyjska rozpatruje je na terenie Federacji Rosyjskiej.

Gdyby jednak okazało się, że wniosek, w Polsce datowany na 10 kwietnia, do adresata doszedł już po przeprowadzeniu sekcji zwłok, to można powiedzieć, że czynności sekcyjne było dokonywane tylko na podstawie kodeksu postępowania karnego FR. Wtedy strona Polska nie byłaby traktowana jako wnioskodawca tych czynności, ale za to należałoby się zastanowić, czy ich efekt ma dla nas jakiekolwiek znaczenie prawne.

Ja osobiście przychylam się do wersji pierwszej, co niewątpliwie pozwala nam na wszczęcie postępowania przeciwko lekarzom, którzy oględziny i sekcje zwłok wykonali - delikatnie mówiąc - nierzetelnie. Musimy jednak poczekać na ostateczne wyniki pracy polskich biegłych, bo przecież dopiero teraz w Polsce są prowadzone prace ekshumacyjne i sekcje ciał ofiar. Dopiero te opinie będą ewentualnie bardzo mocnym dowodem w tej sprawie.

A jakie są realne szanse na pociągnięcie do odpowiedzialności Rosjan, którzy zawinili w tej sprawie?

Niestety, trzeba jasno powiedzieć, że nie mamy żadnego wpływu na to, co dzieje się po stronie rosyjskiej. To jest sytuacja analogiczna do niszczenia wraku TU-154M. Polska strona może wszcząć postępowanie i wystosować wniosek o przejęcie ścigania. A co Rosjanie z tym zrobią, jak się do niego ustosunkują, to już leży poza naszymi kompetencjami. Mogą ten wniosek rozpatrzyć, ale równie dobrze mogą sprawę odrzucić. Pamiętając jednak o tym, co działo się w przeszłości nadzieja na skutek działania Rosjan jest niewielka.

Wiemy, że nie przeprowadzono sekcji zwłok ofiar po przetransportowaniu zalutowanych trumien do Polski. Czy to, że prokuratorzy uwierzyli Rosjanom i nie zlecili przeprowadzenia własnych badań nie jest podstawą do postawienia im zarzutów niedopełnienia obowiązków?

Za to, że nie doszło do otwarcia trumien i nie przeprowadzono oględzin i sekcji zwłok ofiar odpowiada w całej rozciągłości Naczelny Prokurator Wojskowy, pan gen. Krzysztof Parulski. Taka była jego decyzja, mimo, że zgodnie z polskim kodeksem postępowania karnego taka czynność powinna być wykonana. Przecież polscy prokuratorzy nawet nie mieli pewności, czy jakiekolwiek czynności sekcyjne w ogóle były przez Rosjan wykonane. Zapewniała o tym, co prawda pani minister Kopacz, ale dobrze wiemy, że było to nieprawdą. Tak samo, jak nieprawdą były jej opowieści o tym, że uczestniczyła wraz z polskimi lekarzami w sekcji każdej ofiary. Stanowczo to dementuję, to po prostu nieprawda. Lekarze z Uniwersytetu Medycznego w Warszawie wydali nawet oświadczenie, z którego wynika, że kiedy przybyli na miejsce, to lekarze rosyjscy oświadczyli im, że wszystkie czynności są już wykonane. Skąd zatem pewność czy jakiekolwiek czynności zostały w ogóle wykonane, a jeśli tak, to czy zostały wykonane prawidłowo. To już wystarczający powód, aby w Polsce otworzyć trumny i wykonać podstawowe czynności samemu. 

Czy rodziny ofiar będą się domagały odpowiedzialności polskich prokuratorów?

Sytuacje, które opisałem dają podstawy do postawienia zarzutu niedopełnienia obowiązków. Musimy się jeszcze zastanowić, ale to jest i naruszenie interesu publicznego i prywatnego. Popatrzmy choćby na przypadek rodziny pana Przemysława Gosiewskiego, zorganizowanie ekshumacji, sekcji zwłok, ponowny pochówek - to już jest wielkie i ciężkie przeżycie dla rodziny… Dla innych rodzin, to też takie życie w ciągłym zawieszeniu, czy ta ekshumacja będzie, czy jej nie będzie. Nie byłoby tego cierpienia, gdyby te czynności były wykonane od razu. Ale pan generał Parulski podjął takie, a nie inne decyzje. Nieprawidłowości i zaniedbania po stronie rosyjskiej były i to były kuriozalne, co pokazuje choćby przypadek pana Wassermana. Czekamy na opinie polskich biegłych dotyczące zbadania ciała pana Gosiewskiego, poczekamy też na opinie dotyczące pana Janusza Kurtyki i nie wykluczam, że z tą wiedzą złożymy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez pana prokuratora Parulskiego.

run

fot. wikipedia

CS149FOTMINI

Czas Stefczyka 149/2017

PDF (4,39 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook