Jedynie prawda jest ciekawa


Mec. Kownacki: ludzie przestali wierzyć temu rządowi

07.10.2012

Sprawa śp. Anny Walentynowicz pokazała dobitnie, że państwo polskie nie zdało egzaminu - mówi mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.

Co oznacza intensywny udział w pracach zespołu parlamentarnego tych rodzin, które dotychczas publicznie nie angażowały się w wyjaśnianie przyczyn i przebiegu katastrofy smoleńskiej?

To jest konsekwencja zaniedbań polskiej prokuratury i polskich polityków, którzy deklarowali, że bezpośrednio po katastrofie wszystko wykonywano w należytym porządku. Cześć rodzin chciała w to wierzyć i to jest akurat zrozumiałe. Przecież wszystkie kwestie związane z katastrofą i pochówkiem to są rzeczy trudne i każdy woli za dobra monetę przyjmować o, co mówią rządzący, bo nie chce przeżywać tych wszystkich wątpliwości i obaw. Przez te dwa i pół roku część rodzin po prostu chciała wierzyć w to, ze rząd mówi prawdę. Po tym, co stało się ze śp. Anną Walentynowicz, w mojej ocenie, po raz pierwszy pokazało w taki sposób możliwy do zrozumienia dla przeciętnego odbiorcy, że rząd polski od samego początku nie zdawał egzaminu. Mówiliśmy to co prawda od miesięcy, ale to było operowanie aktami, bardzo szczegółowymi danymi. Dla osób, które tak wnikliwie tego nie śledziły, nie orientowały się w procedurach to było po prostu niezrozumiałe. Być może nawet przyznawały nam rację, ale nie do końca rozumiały nasze zarzuty. W tym przypadku doszło po raz pierwszy do tak oczywistej i dyskredytującej rząd polski omyłki, że ludzie przestali wierzyć temu rządowi.

Wydłużająca się lista rodzin, które teraz się łączą i zwierają szyki pokazuje, że to musiało być dla nich wstrząsające…

Bo to nie chodzi już tylko o kwestie wyjaśnienia przyczyn katastrofy, ale o kwestie jeszcze bardziej dla nich bolesne. Wyjaśnienie przyczyn dla wszystkich jest bardzo ważne, nie mam wątpliwości, ale tu jest tez kwestia czy przychodzimy na grób, w którym spoczywa nasz bliski, czy być może inna osoba, a ciało bliskiej nam osoby leży kilkaset kilometrów dalej. Przecież każdy ma poczucie, żeby tej osobie dać choć na koniec wszystko, co najlepsze, a minimum to jest to, aby spoczęła wśród swoich bliskich, w grobie, który odwiedza rodzina. Tu się właśnie okazało, że rząd polski kompletnie nawalił. I dlatego otwierają się rodziny, które wcześniej nie zabierały głosu, bądź jeśli zabierały, to były dalekie od choćby przeprowadzenia ekshumacji. Ja to rozumiem oczywiście, bo to rzecz bardzo bolesna, wymagająca ogromnej wytrzymałości. Ktoś, kto się decyduje na tego typu krok - to oznacza tylko jedno - musi być naprawdę zdesperowany.

Rodziny zapowiadają kolejne wnioski o ekshumacje. Czy rzeczywiście może do nich dojść?

Niewykluczone, że w najbliższym czasie dojdzie do kolejnych ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, ale nie będą one już związane z kwestią zamiany ciał, tylko z innymi wątpliwościami dotyczącymi dokumentacji medycznej. Takie wątpliwości pojawiają się praktycznie w każdym przypadku. Niewykluczone, że prokuratura w sytuacji, w jakiej się dzisiaj znaleźliśmy podejmie kolejne kroki dotyczące ekshumacji, szczególnie jeśli to będzie wsparte decyzjami rodzin. To byłoby uzasadnione, przecież ostatnie dni dobitnie pokazały, że polski rząd nie dopełnił podstawowego obowiązku. Prawem każdej z rodzin jest prawo do kultu osoby zmarłej. To prawo przejawia się w tym, że przychodzimy na grób tej osoby… Jak z tym bywa, niestety, wiemy dobrze. Kolejne ekshumacje - tego jestem pewien potwierdzą, że dokumentacja medyczna była fałszowana, albo tworzona po sekcjach, które Rosjanie przeprowadzili w sposób niezwykle pobieżny. 

A czy uda się przeforsować obecność zagranicznych ekspertów przy tych ewentualnych kolejnych ekshumacjach?

To oczywiście decyzja, która należy do prokuratury. Wydaje mi się, że lepiej by było, aby znaleźć ekspertów w naszym kraju, to jest możliwe. Ale uważam też, że prokuratura dla swojego dobra powinna udowodnić, że w tej sprawie naprawdę nie ma nic do ukrycia. Dlatego powinna dopuścić do czynności ekspertów wskazanych przez rodziny ofiar. Czy to z Polski, czy tez z zagranicy.

Na posiedzeniu zespołu parlamentarnego bliscy ofiar zapowiedzieli, że upoważnią się nawzajem do dostępu do akt prokuratorskich. Czemu to miałoby służyć?

To zrozumiałe. Gdyby pan Walentynowicz mógł od razu spojrzeć do akt dotyczących sp. pani Teresy Walewskiej - Przyjałkowskiej, to z tych dokumentów można się było zorientować, że jej ciało zamieniono z ciałem śp. Anny Walentynowicz. To taki sztandarowy teraz przykład. Ale podam też swój przykład. Ja reprezentuję rodzinę śp. generała Andrzeja Błasika i mam dostęp do akt w jego sprawie. Wiedziałem, że w sektorze wraku gdzie znaleziono ciało generała były też inne osoby były tez inne ciała, ale nie mogłem już wiedzieć do kogo należą, ani jakie miały obrażenia. Gdybyśmy to wiedzieli łatwiej by nam było formułować wnioski do prokuratury. Wgląd do akt dotyczących innych ofiar powinny mieć wszystkie rodziny. Tak uważam. Przecież nie chodzi o udostępnienie tych akt osobom postronnym tylko najbardziej zainteresowanym. A i tak jestem pewien, że wiele osób nie skorzysta z prawa wglądu w tę dokumentację. Takich rzeczy, niejednokrotnie bardzo drastycznych nie ogląda się przecież dla przyjemności.

Może rodziny chcą mieć wgląd do akt, żeby zapobiec takim sytuacjom, że znów wyjdzie prokurator Seremet i powie: "to wy się pomyliliście", a rodziny wtedy nie mogą się bronić?

Prokurator generalny oczywiście może wystąpić o udostępnienie akt i taka zgodę dostanie, z rodzinami ta sprawa nie jest taka prosta. Ale powtarzam, jeśli prokuraturom zależy na przejrzystości tej sprawy - powinni godzić się na takie wnioski rodzin.

Rozmawiał Marcin Wikło

fot. PAP/T. Żmijewski

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  7. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  8. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook