Jedynie prawda jest ciekawa

Mec. Kownacki: granic śmieszności nie ma

26.08.2014

Rozmowa z mec. Bartoszem Kownackim, posłem PiS, reprezentującym część rodzin ofiar tragedii smoleńskiej.

Stefczyk.info: Ponad cztery lata po tragedii smoleńskiej polska prokuratura wysłała wniosek o pomoc prawną do USA. Prosi o odpowiedź na szereg pytań dotyczących odczytów systemu TAWS i FMS. Jak Pan ocenia fakt, że najbardziej podstawowe dane wciąż są zbierane?

Mec. Bartosz Kownacki: Podejrzewam, że ten wniosek wynika z decyzji o powołaniu grupy biegłych, którzy mają opracować kompleksową opinię dotyczącą tragedii smoleńskiej. Po raz kolejny okazuje się, że dowody, które powinny być zebrane i zabezpieczone dwa, czy trzy lata temu, są zabezpieczane dziś. Te dane powinny być w prokuraturze już od dawna. USA to partner przewidywalny, więc można sądzić, że Stany będą chętne do współpracy i wszelką dokumentację nam udostępnią. Nic jednak nie tłumaczy faktu, że po tylu latach tak podstawowe sprawy nie są jeszcze zamknięte. Obecnie powinna się toczyć praca na dokumentach, już znacznie wcześniej zgromadzonych.

Gdzieś są granice śmieszności w tym śledztwie?

Podejrzewam niestety, że tych granic nie ma. Sądzę, że jeszcze nie raz będziemy się dowiadywali o czynnościach, które powinny być prowadzone już dawno, ale będą zlecane dopiero teraz na żądanie biegłych. Wiele ważnych badań, prowadzonych niedawno, zostało zleconych właśnie z racji potrzeb biegłych pracujących nad opinią kompleksową. Wcześniej nikomu nie przychodziło do głowy, by rzetelne badania wykonywać. Sądzę, że ten wniosek nie jest ostatnim takim ruchem. To bardzo źle świadczy o tym, jak pracowała komisja Millera oraz śledczy.

Te informacje były potrzebne komisji?

Odczyty dotyczące systemu TAWS czy badania na obecność materiałów wybuchowych powinny być dawno temu wykonane. Wyniki były potrzebne i prokuraturze i komisji Millera. Jednak komisja uznała, że takiej potrzeby nie ma. To mówi wiele o stanie polskiego państwa.

Jakie ma Pan podejście do śledztwa prokuratury wojskowej? Żywi Pan nadzieje związane z tymi działaniami?

Na pewno nie będę nigdy pośpieszał prokuratury czy biegłych w sprawie wykonywania badań. Wolę, żeby one trwały dłużej, jeśli mają być rzetelne. Pośpiech jest konieczny natomiast przy zabezpieczaniu dowodów. Tu nie może być zwłoki, zaś w sprawach badań należy zachować cierpliwość. Boję się jednak, że w obecnej sytuacji politycznej i geopolitycznej szanse na rzetelne ustalenia w tej sprawie są bardzo małe. Szczególnie, że obecnie wątpię, by ze strony rosyjskiej można liczyć na współpracę.

Jak zmiana geopolityczna, zmiana atmosfery wokół Rosji wpływa na śledztwo smoleńskie? Czy to może być korzystne?

Niestety boję się, że ta zmiana jest wręcz zmianą na gorsze. Mamy już pełne usztywnienie strony rosyjskiej. Rosja od początku z nami w tej sprawie nie współpracowała, ale obecnie nawet najwięksi optymiści nie będą mogli mówić, że Moskwa jakkolwiek z nami współpracuje. Na Zachód, Europę, czy USA, również nie ma co liczyć. Widać, że stosunek państw Zachodu do Rosji jest wciąż bardzo spolegliwy. Nadzieje, że sytuacja geopolityczna jest korzystna dla sprawy smoleńskiej, są naiwnością. Widać, że Europa i USA nie zdają w tej sytuacji egzaminu. I w naszej sprawie nie ma co na nich zatem liczyć.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Raport KBWLLP]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook