Jedynie prawda jest ciekawa


Mastalerek: Po co nam tak nieudolne służby specjalne?

21.07.2012

Po co służby, które o aferach dowiadują się z mediów? Po co nam premier, który mówi, że nic nie wiedział o nieprawidłowościach? Może jemu także ustawowo nakazać śledzenie doniesień medialnych? Mógłby się z nich dowiedzieć o wielu ciemnych sprawkach, o których widocznie służby go nie informują.

Służby specjalne w ogromnej większości rekrutują osoby inteligentne. Oczywiście i tam mogą się zdarzyć przypadki, że trafił się ktoś z klucza partyjnego, rodzinnego, towarzyskiego, ale generalnie pracują tam niegłupi, zdolni ludzie.

Uprawnienia służb zapisane w ustawach o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego są precyzyjne. Nakładają na służby obowiązek zapobiegania i wykrywania przypadków korupcji, ścigania osób, które się tego dopuściły, zapobiegania i ścigania przestępstw godzących w interesy ekonomiczne państwa. To oczywiście zapisy ustawowe. Żeby służby należycie wypełniały nałożone na nie zadania, muszą posiadać odpowiednie kierownictwo. Szefowie tych służb muszą wykazywać się determinacją i odwagą w zwalczaniu korupcji i innych przestępstw godzących w bezpieczeństwo ekonomiczne Polski. Muszą to być ludzie, którzy dadzą swoim funkcjonariuszom poczucie bezpieczeństwa polegające na tym, że każdy funkcjonariusz ma pewność, że jego szef nie skręci żadnej sprawy, nie przestraszy się kiedy okaże się, że o popełnienie przestępstw podejrzewani są ludzie wpływowi ze względu na sprawowane funkcje, posiadany majątek czy powiązania rodzinno-towarzyskie. Każdy funkcjonariusz musi mieć pewność, że jeśli w prowadzonym postępowaniu natknie się na przestępcze działania ludzi władzy, to jego szef nie odbierze mu sprawy po to by ją ukręcić, nie ostrzeże podejrzanych, że ich przestępcza działalność została namierzona.

Funkcjonariusze to ludzie rozumni. Oni realizują wytyczne swoich szefów sporządzane na piśmie, ale także doskonale odczytują ich oczekiwania wyrażane nie wprost. Doskonale także orientują się w sygnałach wysyłanych przez rządzących: prezydenta, premiera, ministrów. To oni mają decydujący wpływ na obsadzanie stanowisk kierowniczych w służbach, a z kolei szefowie decydują o karierach funkcjonariuszy. Kiedy widzą determinację swoich szefów w zwalczaniu przestępstw bez względu na to kto je popełnia, to sami taką determinację wykazują. Jeśli widzą u swoich zwierzchników kunktatorstwo, chwiejność, a wręcz próbę krycia ludzi władzy lub osób z nią powiązanych, to sami też wolą się nie wychylać, żeby nie dostać po głowie, nie być sekowanym czy wręcz wyrzuconym ze służby.

Podam dwa przykłady dla zobrazowania tego mechanizmu. CBA wykryło aferę gruntową, która jak wszystko wskazywała prowadziła do ówczesnego wicepremiera Andrzeja Leppera. Wiadome było, że prowadzenie tej sprawy do końca może oznaczać rozpad koalicji, upadek rządu i nowe wybory. Tymczasem funkcjonariusze CBA prowadzili tę sprawę wiedząc kogo może ona dotyczyć. Wiedzieli, że ich szef Mariusz Kamiński wymaga od nich, aby należycie wykonywali swoje obowiązki, a nie kombinowali jak sprawę ukręcić. Sam Mariusz Kamiński doskonale wiedział, że premier Jarosław Kaczyński prędzej zaryzykuje nawet wybory i utratę władzy niż pozwoli na zamiecenie sprawy pod dywan dla ratowania władzy. Tak postępują uczciwi i przyzwoici ludzie. Tak zresztą się stało. To był czytelny sygnał, że walkę z korupcją i patologiami premier Kaczyński traktuje serio i tak to odczytywali ludzie pracujący w służbach.

Zupełnie inny, ale także czytelny sygnał ludzie służb dostali od Donalda Tuska. Takim sygnałem, wręcz wytyczną było odwołanie przez Donalda Tuska z funkcji szefa CBA Mariusza Kamińskiego po wykryciu afery hazardowej, w którą zamieszani byli politycy partii Donalda Tuska. Odwołanie Mariusza Kamińskiego i uniemożliwienie wyjaśnienia afery do końca, było komunikatem, że jest to zemsta za wykrycie afery hazardowej. To był  sygnał dla urzędników, ludzi służb: pamiętajcie, że są ludzie i środowiska, które są ponad prawem, których ruszać wam nie wolno. Bardzo zły sygnał.

Dziś mamy tego efekty: infoafera, zawłaszczenie agencji rolnych i spółek skarbu państwa przez rządzącą klikę. Wszystko to przy bezczynności służb, a infoafera nawet pod ich nosem.

Na usta ciśnie się pytanie: po co nam tak nieudolne służby specjalne, które o aferach dowiadują się z mediów, które zawiadamiają prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w reakcji na doniesienia medialne? Co dotąd robiły, czym się zajmowały, za co szefowie tych służb i ich funkcjonariusze biorą pieniądze? Służby trzeba radykalnie zreformować. Wystarczy zostawić kilkudziesięciu funkcjonariuszy i ustawowo nakazać im czytanie gazet, oglądanie telewizji, surfowanie w internecie, słuchanie radia. Im pozostanie tylko wyłapywanie odpowiednich informacji medialnych i zgłaszanie ich do prokuratury. Będzie dużo taniej i skuteczniej.

Po co nam premier, który mówi, że nic nie wiedział o nieprawidłowościach? Może jemu także ustawowo nakazać śledzenie doniesień medialnych? Premier mógłby dowiedzieć się z nich o wielu ciemnych sprawkach, o których widocznie służby go nie informują. W mediach, nawet tych mainstreamowych, nie mówiąc już o tych, które nie zakochały się w obecnej władzy i cały czas patrzą jej na ręce, wiele było audycji, publikacji opisujących patologie tych rządów. Premier tłumaczy się, że nie ma czasu czytać wszystkich raportów, zdaje się, że w ogóle ich nie czyta, bo woli przyjemniejsze rozrywki. W takim razie za co bierze pieniądze? Trzeba też zapytać publicznie za co przez cztery lata brał pieniądze minister Jacek Cichocki, który miał wyręczać premiera w koordynowaniu działania służb. Jakie są efekty jego pracy, szefów służb? Korupcja pod tymi rządami ma się coraz lepiej.

Marcin Mastalerek
[fot. cba.gov.pl]

Warto poczytać

  1. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  2. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  3. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  4. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  5. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  6. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  7. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook