Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Marsz budzi wrogość - dyskusja w Salonie Dziennikarskim

13.12.2014

Temat wprowadzenia stanu wojennego potrafi rozgrzać rozmówców także 33 lata po tych tragicznych wydarzeniach. Dowodem na to była dyskusja pomiędzy Michałem Karnowskim prowadzącym audycję w Salonie Dziennikarskim Floriańska 3, a jego gośćmi: socjologiem dr. Barbarą Fedyszak-Radziejowską oraz publicystami „wSieci” i wPolityce.pl: Piotrem Zarembą i Piotrem Skwiecińskim.

- Czy Marsz 13 Grudnia będzie kamieniem węgielnym zmian w Polsce, czy też jednym z drobniejszych wydarzeń

zapytał Michał Karnowski, publicysta tygodnika „wSieci”, rozpoczynając dyskusję.

- Manifestacja jest normalnością w normalnie funkcjonującym społeczeństwie, która może doprowadzić do wyjaśnienia kwestii niewiarygodnych wyborów, albo przegramy - wyjaśniała socjolog dr Fedyszak-Radziejowska.

- Jednak trzeba będzie zrobić takich manifestacji jeszcze cztery. Być może trzeba będzie chodzić na wszystkie rozprawy sądów okręgowych rozpatrujących protesty wyborcze. Być może trzeba będzie zrobić jeszcze wiele różnych rzeczy. Jeśli się chce mieć demokratyczne państwo, to trzeba się o nie starać - dodała dr Fedyszak-Radziejowska, która przypomniała ważną sprawę: powstała na początku lat 80. Solidarność dała Polakom możliwość do zorganizowania pierwszych po wojnie demokratycznych wyborów - od tych w komisjach zakładowych, aż po władze całego związku.

Piotr Zaremba, publicysta „wSieci” i portalu wPolityce.pl przyznał, że ma pesymistyczny pogląd na temat tego, jak historia ściera się z rzeczywistością.

- Udało się wywołać w wielu osobach przekonanie, że to jest jakaś apokalipsa. To „podpalanie Polski”, co jest zresztą powtarzanie frazy z tamtych czasów, z roku 1981 czy 82. To jest bardzo smutne.

Red. Zaremba przyznał, że w poprzednich latach nie miał przekonania co do dobrego wyboru daty 13 grudnia przez PiS na manifestacje.

- Ale w tym roku to wyjątkowo pasuje, choć jestem przeciwnikiem tezy, że my wracamy do tamtych czasów, bo nie wracamy.

Publicysta powiedział, że obserwując po pierwszej turze wyborów z tak licznymi nieprawidłowościami rozpoznał kalki z tamtych czasów, które doskonale pamiętam.

- Jeżeli np. dziennikarz TVN24 nagle bierze się za uzasadnianie zatrzymania dziennikarzy w PKW i robi to bardziej gorliwie niż siedzący w studiu polityk PO, który speszony próbuje tłumaczyć, że może tych dziennikarzy nie należało jednak zatrzymywać. No to ja mam skojarzenia z tamtymi czasami.

Zdaniem Piotra Skwiecińskiego smutną sprawą jest degradacja zasłużonych skądinąd osób.

- Wujec i Lityński idą droga, którą Władysław Frasyniuk ma już za sobą. Frasyniuk powtarza od lat z oślim uporem takie coś, co sugeruje, że poza tymi, którzy byli później w Unii Wolności, byli prawdziwą opozycją. A reszta nic nie robiła

- powiedział red. publicysta wPolityce.pl.

- On musi wiedzieć, że to jest nieprawda. Było mu to też wielokrotnie publicznie wyjaśniane i przypominane. Wtedy milkł, ale potem wracał do tej tezy na zasadzie jakiegoś przymusu psychicznego - dodał.

Według niego w kwestii ataków na ideę Marszu 13 Grudnia nie ma nic nowego ani zaskakującego. Podał przykład tekstu Tomasza Wołka z okresu demonstracji pod Belwederem na początku lat 90. Dzisiejszy częsty gość radia TOK FM napisał wówczas o demonstracji, że może przebiegnie niespokojnie, może niespokojnie, ale i tak to jest zamach stanu.

Slaw/ "radiowarszawa.com.pl"

Słowa kluczowe:

Marsz

,

13 grudnia

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook