Jedynie prawda jest ciekawa


Marsz 10 tysięcy Polaków

13.12.2011

Marsz Niepodległości i Solidarności zgromadził ok. 10 tys. uczestników. W grudniu, co prawda ciepłym, ale jednak wietrznym, i już wyraźnie przedświątecznym.

Organizatorzy z Prawa i Sprawiedliwości mogą mówić o sukcesie, choć pewnie można było sobie wyobrazić jeszcze lepszą frekwencję. W każdym razie jednak na marsz przybyło tak wielu Polaków, że media zdecydowały się zignorować wydarzenie. Znów podały jedynie zdawkowe wzmianki, często złośliwie skadrowane, otoczone negatywnymi komentarzami polityków obozu władzy. Gdyby organizatorom przydarzyła się frekwencyjna klęska, nie byłoby żadnego pardonu: Marsz szybko stałby się wydarzeniem dnia.

Zwracała uwagę niezwykle przyjazna atmosfera: maszerujący - bardzo wielu z flagami narodowymi - odnosili się do siebie życzliwie, nikt na nikogo nie pokrzykiwał, nikt nie łamał ustalonych zasad. Gdy w pobliżu siedziby premiera - obok której marsz przeszedł - wybuchła petarda, prowadzący spiker zareagował bardzo ostro, wzywając do spokoju. Tysiące ludzi natychmiast zaczęło spontanicznie skandować: "prowokacja, prowokacja". Żaden taki incydent nie powtórzył się już ani razu.

Warto podkreślić, że w Marszu wzięło udział bardzo wielu młodych ludzi. To nie pierwszy przypadek, gdy w wydarzeniach patriotycznych dominują dwa pokolenia: starsze i młode. Wyraźna dziura straszy w pokoleniu średnim, klasycznych "dzieciach III RP". Ważne jednak, że są młodzi.

Znajomy, przypadkowo spotkany angielski dziennikarz zapytał mnie w okolicach Placu na Rozdrożu:  pytam i pytam i nie mogę zrozumieć, o co chodzi z tym marszem. Jaki jest jego sens?

Najważniejsze były dwa plany. Pierwszy - próba pokazania przez kierownictwo PiS, że partia po odejściu kolejnej grupy polityków ma wciąż poparcie ludzi, gotowych manifestować na wezwanie przywódcy. To się udało. Plan drugi to oczywiście narastające u wielu Polaków zaniepokojenie  losami ojczyzny, zarówno w kontekście polityki zagranicznej, jak i krajowej. Zaniepokojenie w pełni uzasadnione - już choćby na podstawie coraz bardziej widocznej lekkomyślności w podejściu do własnego państwa, obojętności na jego los. A przecież zdarzają się nawet  deklaracje, że nie jest ono ważne.

A ważne jest. I nie jest dane raz na zawsze. I dlatego to nie był ostatni tego typu Marsz.

Jacek Karnowski

[Fot. Jak]

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  6. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook