Jedynie prawda jest ciekawa

Marczuk: 500+ to program republikański

02.01.2017

"Konserwatywne podejście jest inne. Mówi nam, że bez silnych rodzin nie ma mocnego narodu, a państwo, które jest na końcu, powinno być wobec nich służebne. Tak jest z 500+" - napisał w "Rzeczpospolitej" Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Tekst wiceministra jest polemiką i obroną republikańskich wartości programu 500+ w odpowiedzi na artykuł redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej", który pisze o lewicowości i rozdawnictwie projektu. 

"Jałmużna. To słowo w ostatnim tekście red. nacz. „Rzeczpospolitej" Bogusława Chraboty („Ryzykowna ścieżka 500+") wręcz parzy. O ile można zrozumieć i pochwalać jego refleksje ad rem dotyczące kwestii finansowania programu, (...) o tyle przeskok na emocjonalną nutę i nazywanie go słowem pochodzącym od greckiego słowa „litość" jest nie tylko obraźliwe dla blisko 3 mln korzystających z niego rodzin, ale także niespecjalnie logiczne" – podkreślił Marczuk. 

"Bo nie może jałmużną być program, który realizuje wspólnotowe, republikańskie cele, przywraca Polakom godność, wiarę we własne państwo oraz wzmacnia podmiotowość rodzin" – stwierdził wiceminister rodziny. 

Marczuk broni w swoim tekście programu, który przysłużył się zmniejszeniu nędzy. "Około 600 tys. dzieci w Polsce ma wreszcie co jeść, w co się ubrać i za co kupić zeszyty. To przywracanie rodzinom elementarnej godności egzystencji" – podkreślił. 

Zdaniem wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej 500+ to inwestycja w rodziny. Jak zaznaczył, powinno się odrzucać myślenie, że ludzie przepiją i zmarnują te pieniądze. 

"Odrzucaliśmy i odrzucamy ten paternalistyczny, charakterystyczny dla lewicowego myślenia ton. To rodzice są najlepszymi przyjaciółmi swoich dzieci i to oni, a nie my urzędnicy wiedzą, jak najlepiej wydać te pieniądze. I okazało się, że tak jest" – dodał. 

Marczuk zwrócił również uwagę na ważny aspekt tego programu. Przypomniał, że 500+ miał także na celu zastopowaniu emigracji młodych ludzi, a tym samym władza chce docenić młode pokolenie. Marczyk przytoczył także słowa minister Elżbiety Rafalskiej: "Do tej pory żaden rząd po 1989 r. nie powiedział tak wyraźnie młodym: ogromnie nam na was zależy. To dla nas bardzo ważne, byście zostawali nad Wisłą i budowali swoją przyszłość". 

Jak zaznaczył wiceminister, przy liczbach umykają sprawy wartości, a wielkim wyzwaniem stojącym przed Polska jest "relacja obywatele –państwo". "Elementarny brak zaufania na tym polu to efekt zaborów, rujnującego systemu PRL, ale także działania III RP. Państwo słabe wobec wielkich, restrykcyjne, często wręcz drapieżne wobec małych – to wielka bolączka naszej polityki po 1989 r." - ocenił. 

Dlatego, podkreśla Marczuk, 500+ jest "wielkim wspólnotowym projektem", w którym obywatele mają pewność, że wychowywanie przez nich dzieci jest dla państwa wartością oraz odnajdują w nim oparcie. 

Bartosz Marczuk w odpowiedzi na tekst Bogusława Chraboty odrzuca rozumienie programu 500+ w kategoriach lewicowości. "A przecież 500+ jest ze swojej natury programem konserwatywnym, nie lewicowym" – zaznaczył, ponieważ wzmacnia rodzinę, będąc wolnym od lewicowego paternalizmu. 

"Konserwatywne podejście jest inne. Mówi nam, że bez silnych rodzin nie ma mocnego narodu, a państwo, które jest na końcu, powinno być wobec nich służebne. Tak jest z 500+" - dodał Marczuk. 

I jak zaznacza wiceminister, program jest powszechny, a przez to "zrywa z błędnym, lewicowym przekonaniem – o czym wielokrotnie przekonuje pani premier Beata Szydło – że polityka rodzinna jest tożsama z polityką socjalną" – napisał. 


ak/rp.pl

[fot. YouTube/Telewizja Republika]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook