Jedynie prawda jest ciekawa

Marcin Wikło: Przywracanie normalności

04.03.2014

Niezłomni odzyskują swoje nazwiska i należne miejsce w historii.

Z wielu ust słychać, że Instytut Pamięci Narodowej i grupa pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka identyfikując szczątki bohaterów antykomunistycznego podziemia robią coś nadzwyczajnego. W sensie historycznego dzieła i tego, co zostanie dla potomnych to rzeczywiście nie do przecenienia. Stąd zapewne spore zainteresowanie tym, co od dwóch lat dzieje się w kwaterze „Ł”.

Niedawno po raz trzeci uczestniczyłem w uroczystości, kiedy rodziny otrzymały dokumenty potwierdzające, że właśnie znaleziono ich bliskich. To ludzie, którzy niejednokrotnie po kilkadziesiąt lat czekali na wieści o swoich ojcach, czy dziadkach. Aby poczuć wyjątkowość chwili wystarczy zamienić z nimi kilka zdań, albo choć spojrzeć prosto w załzawione oczy. Mówią o „zmartwychwstaniu”, „uzupełnieniu rodzinnej historii”, „uldze, bo w końcu wiadomo, gdzie się pomodlić za dusze zamordowanego”. To wzruszające nawet dla kogoś, kto z tymi historiami nie ma nic wspólnego.

Prof. Krzysztof Szwagrzyk jest profesjonalistą. Pewnym siebie, swojej wiedzy i pewnym celu, do którego zmierza wraz ze swoimi współpracownikami. Choć nie pada to zdanie wprost, chodzi o ostateczną klęskę stalinowskiego terroru. Komunistycznych oprawców, którzy pomordowanym w mokotowskim więzieniu (i w setkach innych miejsc) chcieli zabrać nie tylko życie, ale także tożsamość. Zabili ich, owszem, ale ta śmierć stała się początkiem legendy, która będzie trwała.

Czytając historie Żołnierzy Wyklętych/Niezłomnych trudno poskromić emocje. Niełatwo jest zrozumieć, dlaczego przez lata Łupaszka, Zapora, Nil, Laluś, Inka, Uskok byli nazywani bandytami. To było po prostu nienormalne. Teraz oni po kolei odzyskują swoje ciała, nazwiska, groby i należne miejsce w historii. Prof. Szwgarzyk, który zadanie odnalezienia bohaterów traktuje naprawdę jako część służby Rzeczpospolitej, nazywa pracę swojego zespołu skromnie „przywracaniem normalności”. To szalenie elegancki człowiek, który nie lubi się chwalić, choć naprawdę ma czym. Ale mnie wolno to powiedzieć - „przywracanie normalności” to naprawdę wielka sprawa.

Marcin Wikło

fot. M. Czutko

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook