Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mann: Mam o Polakach b. dobre zdanie

02.12.2014

Popularny dziennikarz radiowy i telewizyjny, Wojciech Mann przyznał, że widzom i słuchaczom nie pogorszył się gust, ale proponuje im się gorszą ofertę.

„Ja mam o Polakach bardzo dobre zdanie. Ludzie są na pewno dużo bardziej inteligentną publicznością, percepcyjnie i z poczuciem humoru, niż wiele osób pogardliwie ich ocenia. Ci odbiorcy czasem się buntują, jak są traktowani jak kretyni i karmieni taniochą. Jeżeli napędza się taki kołowrotek, głupota dla widza, który siedzi z balonem w ręku i rechocze, to nie znaczy, że jest to obowiązujący standard. Absolutnie wierzę w to, że ludzie odróżniają rzeczy wartościowsze, tylko oferta jest w tej chwili skromniejsza” - stwierdził Mann w wywiadzie dla portalu plotek.pl.

Zdaniem dziennikarza również miłośnicy lżejszej rozrywki mogą zainteresować się wyższą kulturą.

„Ale nawet konsumenci najprostszej rozrywki, jeżeli mają odpowiednio opakowane czy opowiedziane coś ciekawszego, to bardzo na to reagują, tylko trzeba im to umiejętnie podsunąć. I to nie ma tak, że oni godzą się z tym, że są traktowani jak konsumenci „Warsaw Shore”. Nie, oni są zainteresowani czymś innym, tylko trzeba im to odpowiednio zaprezentować, ja przynajmniej tak twierdzę” - powiedział wieloletni spiker Polskiego Radia.

Jako przykład Mann podaje polską scenę kabaretową:

„Nie akceptuję kabaretów, w których żart polega na tym, że facet ma za krótkie spodnie i przyklejony długi czerwony nos, bo to jest sztuka mało zabawna i ludzie – jak się ich młotkuje takimi durnotami – to zapominają, że może być inna forma kabaretowa, o naprawdę wyższym poziomie. Ale potem, jak otrzymują taki produkt, to bardzo chętnie przyjmują. Poczucie humoru ludzie mają cały czas, tylko są niestety atakowani najgorszym gatunkiem, takim prostackim”.

Zdaniem b. prowadzącego popularny program „Szansa na sukces”, sytuacja zupełnie inaczej wygląda na Zachodzie.

„Wiele programów w różnych krajach, a naprawdę naoglądałem się tego w Europie i w Ameryce, pracuje na swój status. Natomiast u nas widzę rozpacz po pierwszej emisji. Nie było 3 milionów czy 5 milionów widzów – korygujmy to, zmieńmy autora zmieńmy reżysera, zmieńmy światło, zmieńmy scenografię... W ogóle nie dają szansy ludziom, którzy są atakowani przez kilkadziesiąt kanałów, zahaczenia chociaż, przyzwyczajenia się do pewnych rzeczy. Te zmiany natychmiastowe, takie histeryczne, żeby tylko złapać tę oglądalność, mordują wiele programów” – twierdzi Mann.

Dziennikarz uważa, że dobrym rozwiązaniem mógłby być powrót do starej tradycji panującej kiedyś w polskiej telewizji.

„Dokładnie pamiętam, jak przed ważnym filmem występował przed filmem prelegent, co zabrzmi śmiesznie albo głupio, ale jeśli mówiący ciekawie człowiek zwróci na coś uwagę, powie coś, to ten widz zupełnie inaczej to przyjmuje od razu. Zawsze są tacy, którzy szukają tego kroku dalej, żeby jeszcze bardziej przyciągnąć tego widza szokując go. Wszyscy krytykują, ale cichaczem patrzą. Tu pokazać gołą babę, pościg, tu kogoś zabili i 15 reklam” - zauważa spiker Polskiego Radia.

Mann dostrzega jednak pewne pozytywy.

„Telewizja ma przemiał przemysłowy, a jednak ludzie chcą robić duże filmy kinowe, co jest wysiłkiem i ja z zachwytem patrzę, jak padają wielkie produkcje obliczone na taniochę odbiorcy. Nagle pojawia się taki film 'Bogowie', który jest przebojem, jest świetny, fantastyczny, czyli jest jeszcze u widza ta umiejętność odróżnienia”- wskazuje dziennikarz.

Zdaniem Wojciecha Manna nie ma również powodu do załamywania rąk nad polskim światkiem celebrytów.

„Show-biznes jest bardzo interesujący, jeśli parę mielizn ominąć... Kiedyś aktor to było obraźliwe określenie. Jak w towarzystwie pojawiał się aktor czy aktorka, to był traktowany jak człowiek z absolutnych dołów społecznych. Zakładano, że osoby występujące na scenie były niemoralne, zepsute, na dnie. Jak widać, to koło cały czas się kręci” - tłumaczy dziennikarz.

„Media, internet, telewizja, zdjęcia, ścianki, cuda... Jak ostatnio zobaczyłem, że ktoś promuje kebaby czy buty jakiejś firmy, no to jest jakiś substytut bycia kimś. Na pół sezonu przelatują przez te wszystkie portale i są szczęśliwi. Głodni poklasku i popularności - bez treści, bo niczego nie oferują... Potem to się kończy i zostaje tylko u tych nieuzdolnionych czy niczego nietworzących pozostają gorycz i pustka – takie rozpaczliwe czepianie się, żeby gdziekolwiek wystąpić, żeby gdzieś dać się sfotografować. Smutne to jest” - puentuje Mann.

gah/plotek.pl

[fot. screenshot z materiału video plotek.pl]

Słowa kluczowe:

Polacy

,

ludzie

,

wywiad

,

portal

,

oferta

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook