Jedynie prawda jest ciekawa

Maleńczuk cierpi na antykościelną paranoję? „Dręczy mnie to”

08.01.2015

„Katolicyzm, Bóg, wiara to mój konik. Nie mogę uwierzyć, że ludzie dali się aż tak nabrać...”

Maciej Maleńczuk, muzyk i skandalista, ma zdaje się jakiś problem. Jego ostatni wywiad dla portalu Styl.pl przypomina zapis antykościelnej paranoi.

„Nie znosiłem krótkich spodenek i najgorszym dniem mojego życia była Pierwsza Komunia Święta. Prawdopodobnie wtedy zostałem satanistą. Być artystą i nie wierzyć w nic - tak się nie da, potrzebuję tej transcendencji. Wiem, że tego nie ma, ale potrzebuję zwrócić się do jakiejś siły wyższej” - opowiada swoje bzdury muzyk.

Dodaje, że „dręczy go katolicyzm”. „Dręczy mnie ta sprawa. Katolicyzm, Bóg, wiara w niego, religie to mój konik. Bo do tej pory nie mogę uwierzyć, że ludzie dali się aż tak nabrać” - obraża Maleńczuk katolików. Wskazał, że on woli pogańskie wierzenia. „Mnie się podoba afrykańskie podejście. Tam przyjmują każdą religię. Potrafią obok siebie postawić Matkę Boską i swoje bóstwa. Jak mi się benzyna kończy w baku, też potrafię czasem modły odprawiać” - przekonuje. Zazancza, że gdyby jego dzieciom stało się coś złego, to modliłby się na poważnie. „A nie daj Boże, gdyby zachorowało mi dziecko - modliłbym się. Ja się tego nie wypieram. W sytuacji krytycznej, jak nie będę miał się do kogo odnieść, będę się modlił, mimo że mój pragmatyczny umysł mówi mi, że tego nie ma” - mówi.

Jego przemyślenia na temat Boga i diabła są wyjątkowo infantylne. „Diabeł to był jeden z ważniaków w niebie, był aniołem, ale został strącony, bo się sprzeciwił. Podoba mi się to, że się sprzeciwił i że został strącony tu, na ziemię. Trudno jest do Boga zwracać się: „Czy ja bym nie mógł zarabiać chociaż 1000 zł więcej na miesiąc, bo nie daję rady?”. A diabeł tak nie powie, tylko ci tego tysiaka podrzuci. Bo on jest od takich drobnych spraw. Wiesz, o co chodzi? Góry są wysokie, a cesarz daleko. W związku z tym wznoszenie modłów do góry nie ma sensu, bo nie są słyszalne. A tu gdzieś za miedzą siedzi sobie taki mały polski diabełek, jakiś Rokita - może komuś mleko zwarzy czy oponę przekłuje. Ale wydaje mi się, że przydałby się nam taki mniejszy, bliższy Bóg. Taki może trochę nawet ułomny…” — zastanawia się.

Z racji sposobu wypowiadania się Maleńczuka rozmowa utrzymana jest na bardzo niskim i miałkim poziomie. Na uwagę dziennikarza, że jedna z jego opowieści jest dziecinna muzyk wskazuje: „Do pewnego stopnia tak jest. Chcąc być artystą, nie można do końca wydorośleć. Może jestem niedorozwinięty… może tak być (śmiech)”.

Rzeczywiście, widząc absurdy wygadywane przez Maleńczuka można uznać, że tak właśnie chce on być postrzegany...

ez
[Fot. Youtube.pl]

Słowa kluczowe:

Polska

,

polityka

,

rząd

,

Kościół Katolicki

CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook