Jedynie prawda jest ciekawa

Magierowski: «Unia wielu prędkości» to świecidełko

21.03.2017

Unia wielu prędkości to świecidełko, którym macha się przed oczyma wyborców. Mówi się, że do tej pory wiele rzeczy się nie udawało, ale kiedy już stworzymy «Unię wielu prędkości», wszystko się ułoży — mówi Marek Magierowski, dyrektorem Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta w rozmowie z „Kulturą Liberalną”.

Mam nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek. „Unia wielu prędkości” nie powstrzyma marszu antyunijnych populistów we Francji czy Holandii, za to może przyczynić się do wzrostu eurosceptycznych nastrojów w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej — stwierdza Magierowski.

Dziś żyjemy w Europie, w której wyalienowane brukselskie i strasburskie elity mają więcej do powiedzenia niż parlamenty narodowe. Od wielu lat toczy się dyskusja o wzmocnieniu roli parlamentów poszczególnych państw w kształtowaniu polityki UE, ale niewiele z tej dyskusji wynika. A powinien to być pierwszy krok w kierunku przełamania niezwykle niebezpiecznej tendencji „zamulania” procesów demokratycznych w Unii — dodaje.

Jak podkreśla, oderwanie brukselskich elit od problemów zwykłych obywateli było głównym powodem Brexitu.

Jak wytłumaczyć angielskiemu farmerowi, że o najdrobniejszych regulacjach dotyczących jego biznesu i jego prywatnego życia decyduje jakiś komisarz z Łotwy albo jakiś socjalistyczny eurodeputowany z Portugalii? On przecież głosował zawsze na torysów, a tu okazuje się, że poseł do Izby Gmin, którego ów farmer popiera od lat, nie ma tak naprawdę nic do gadania — tłumaczy rzecznik prezydenta.

Kolejna sprawa: te nieszczęsne konsensusy, aklamacje, głosowania bez głosowań w Unii. Wyobraża pan sobie podobny system w jakiejkolwiek europejskiej demokracji? Na przykład wybór marszałka polskiego sejmu przez… aklamację? Albo niedopuszczenie do głosu kandydata opozycji na marszałka? Przecież opozycja zapałałaby wówczas świętym oburzeniem. W Unii zaś tego typu kombinacje są uznawane nie tylko za coś akceptowalnego, ale wręcz wskazanego — zauważa.

Na pytanie czy Andrzej Duda zgadza się z opinią Jarosława Kaczyńskiego, że Unia powinna zacieśnić współpracę wojskową, a wręcz mówi o powstaniu  atomowego supermocarstwa” - Magierowski odpowiedział:

Wiele zależy od tego, w którą stronę będą zmierzać poglądy na kwestie bezpieczeństwa prezydenta Trumpa. Dziś możemy liczyć na parasol ochronny ze strony USA i prezydent Duda ma oczywiście nadzieję, że to się nie zmieni. W Europie mamy już zresztą dwa atomowe mocarstwa: Wielką Brytanię i Francję. Ale nie ma powodu, by nie rozmawiać o różnych możliwych rozwiązaniach na przyszłość. Zachowanie Rosji w ostatnich latach, zimnowojenna retoryka płynąca z Kremla sprawia, iż debata o zdolnościach obronnych Europy nabiera nowego wymiaru. Rzecznik odnosi się też do możliwości współpracy z wybranym na drugą kadencję przewodniczącym RE Donaldem Tuskiem.

Wyobraża sobie ją tak samo jak współpracę z każdym innym przywódcą państwa czy szefem instytucji międzynarodowej. Problem w tym, że podczas swojej pierwszej kadencji pan przewodniczący Tusk w ogóle do takiej współpracy się nie kwapił.
Jak dodaje: - Jeśli Donald Tusk naprawdę ma na celu wspieranie Polski na forum unijnym – jak sam o tym mówi – to nie może realizować tych zamiarów na całkowitej kontrze wobec obozu rządzącego w Polsce. Pytany o najgorszy możliwy scenariusz dla Europy – Marek Magierowski odpowiada bez wahania:

Frexit. Wyjście Francji z UE oznaczałoby koniec tego projektu. Tym samym nie byłoby już z czego wychodzić.

ansa/Kultura Liberalna

[fot. wPolityce.pl]


CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook