Jedynie prawda jest ciekawa

Macierewicz: zapraszamy do konfrontacji

19.12.2012

Polacy zasługują w tej sprawie na otwartą, publiczną, merytoryczną, profesjonalną debatę naukowców, a nie przerzucanie się argumentami politycznymi - mówi nam Antoni Macierewicz o planowanej debacie ekspertów zespołu parlamentarnego z członkami komisji Jerzego Millera.

Stefczyk.info: - Wojewoda Jerzy Miller i szef PKBWL Maciej Lasek zapowiadają, że powstanie zespół ekspertów, którzy będą prostowali kłamstwa smoleńskie. Mieliby się w nim znaleźć byli członkowie komisji rządowej pod przewodnictwem pan Millera. Chyba cieszy pana ta zapowiedź?

Antoni Macierewicz: - Zespół parlamentarny sformułował tydzień temu propozycję otwartej debaty na przełomie stycznia i lutego na jednej z warszawskiej uczelni. Zachęcamy, by wzięli w niej udział eksperci dawnego zespołu rządowego badającego tę katastrofę. Uważamy, że to najlepsza forma zweryfikowania hipotez, które sformułowała komisja rządowa i tych ekspertyz, diagnoz, które przedstawił zespół parlamentarny. Profesorowie Binienda, Nowaczyk, Szuladziński, Berczyński wyrazili już zgodę. Mamy też zgodę uniwersytetu. Ta debata się odbędzie. Serdecznie zapraszamy ekspertów rządu pana Donalda Tuska. Gwarantujemy absolutną bezstronność, równoprawność stron, wyłącznie naukowy charakter tej debaty, możliwość transmisji ogólnopolskiej – tak, żeby wszyscy obywatele mogli się zapoznać z argumentami obu stron, a zwłaszcza z pełnym wywodem z tej jedynej całościowej hipotezy, jaka dotychczas została sformułowana i która tłumaczy całościowo to, co się stało, czyli tej, którą profesor Binienda, Nowaczyk, Szuladziński i Berczyński przedstawili dwa miesiące temu.

 

Zapowiedź Jerzego Millera trzeba rozumieć tak, że jego eksperci w nowym zespole będą chcieli de facto podważać ustalenia zespołu parlamentarnego. Do zaproszenia na konferencję się nie odnosi. Raczej możemy się spodziewać jakichś samodzielnych wystąpień tego bliżej nieokreślonego ciała, które będzie powtarzać tezy raportu rządowej komisji.

Pan Miller w najmniejszym stopniu nie jest właściwą osobą do tych spraw, bo był sędzią we własnej sprawie i sąd właśnie podjął decyzję, by postępowanie przeciw niemu, o które zwracałem się do prokuratury pół roku temu było jednak prowadzone w związku z niedopełnieniem obowiązków ws., działania Biura Ochrony Rządu, niezagwarantowania śp. panu prezydentowi i wszystkim innym członkom delegacji podstawowych wymogów bezpieczeństwa. Nie sądzę więc, by pan Miller był właściwym adresatem. Zwracamy się do ekspertów. Chcemy, by nie była to dyskusja polityczna, podporządkowana naciskom jakiejkolwiek strony politycznej, by nie miała aspektów ideologicznych. By nie była to powtórka ideologii pancernej brzozy, ale żeby eksperci publicznie, spokojnie, bez zewnętrznych uwarunkowań mogli wyłożyć wszystkie swoje racje. Wszak dramat od strony publicznej polegał na tym, że mieliśmy do czynienia z nieustannymi niedomówieniami, ukrywaniem dokumentów, ukrywaniem dowodów, ukrywaniem prawdy. A od strony merytorycznej – że  nie było prowadzonych po stronie rządowej żadnych solidnych badań. Prowadzili takowe jedynie eksperci zespołu parlamentarnego. Niechże wyniki prac jednym i drugich zostaną porównane. Niech każdy będzie mógł je ocenić. Niech nie będzie to uzależnione od propagandy takiej czy innej telewizji, takiego czy innego dziennika czy czynnika politycznego. Polacy zasługują w tej sprawie na otwartą, publiczną, merytoryczną, profesjonalną debatę naukowców, a nie przerzucanie się argumentami politycznymi.

 

Ale pan Maciej Lasek powtarza, że eksperci zespołu parlamentarnego nie mają pełnej wiedzy, nie byli na miejscu katastrofy, nie dysponują materiałami źródłowymi, a jego eksperci widzieli wrak, mają wszystkie konieczne ekspertyzy i na ich podstawie mogą np. wykluczyć tezę o zamachu.

Właśnie dlatego, ze pan dr Maciej Lasek powtarza takie niemądre rzeczy, najwyższy czas, by te kwestie zostały skonfrontowane z rzeczywistością. By pan dr inż. Lasek usiadł naprzeciw pana prof. Biniedy. I wtedy okaże się, czy te zarzuty są prawdziwe czy też raczej pełniejsza jest wiedza wskazująca na to, że pan dr inż. Lasek nigdy nie badał ani tej brzozy, ani tego skrzydła, ani nie dokonał badania tego wraku, ani nie pobrał żadnej próbki do badań mikroskopowych, a badania na obecność materiałów wybuchowych zostały wykonane na przełomie września i października, czyli wtedy, gdy pan Lasek już dawno podpisał raport, zamknął go i przestał być ekspertem od tej sprawy, a stał się urzędnikiem państwowym. Lepiej by więc było, by zamiast korzystać z siły mediów, używać siły argumentów. Obaj panowie powinni w normalnej naukowej atmosferze przedłożyć materiały i merytoryczne argumenty. Dotyczy to pozostałych ekspertów współpracujących z zespołem parlamentarnym i dowolnych ekspertów wskazanych przez stronę rządową. Ale nie przez pana Millera, który nie jest do niczego uprawniony, jego komisja działała pod patronatem pana premiera. To pan Donald Tusk, zgodnie z ustawą, jako jedyny władny do podejmowania decyzji w tej sprawie, musi wskazać ekspertów, którzy będą reprezentowali stronę rządową.

 

not. ruk

[Fot. PAP / Grzegorz Jakubowski]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook