Jedynie prawda jest ciekawa

Macierewicz: To ma zaciemnić obraz

19.11.2012

O ostatniej publikacji tygodnika „Newsweek” oraz postawie mediów wobec katastrofy smoleńskiej portal Stefczyk.info rozmawia z posłem Antonim Macierewiczem, przewodniczącym parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską.

Stefczyk.info: W najnowszym numerze „Newsweeka” czytamy, że tygodnik dotarł do 70 tomów akt śledztwa smoleńskiego. Redakcja naświetla przede wszystkim zeznania gen. Janickiego, który zeznał, że śp. płk. Florczak uskarżał się na współpracę z Kancelarią Prezydenta i mówił, że „Prezydent kiedyś doprowadzi do tragedii”. Jak Pan ocenia tę publikację?

Antoni Macierewicz: To jest sprawa dla Komisji Etyki Mediów, jeśli nie dla prokuratora. Mamy do czynienia z przywołaniem słów osoby, która nie żyje, spotwarzających Prezydenta, a w jakimś stopniu rzucających złe światło na przywoływanego. Pamiętajmy, że to jest część relacji, której fałsz został udowodniony przez prokuraturę oraz nagłośniony przez media. Ta sama narracja opowiadała o rzekomym konflikcie gen. Błasika oraz mjr. Protasiuka. To była nieprawda.

„Newsweek” również przywołuje tę historię.

Obie opowieści pochodzą z tego samego źródła. Jest więc czymś oczywistym, że i opis dot. słów płk. Florczaka jest fałszywy i służy rzuceniu potwarzy na dwóch nieżyjących już ludzi – na Prezydenta i na płk. Florczaka. Ten artykuł powinien wywołać reakcję Komisji Etyki Mediów. Liczę również na to, że skoro prokuratura jest skora do rzucania oskarżeń wtedy, gdy rzecz dotyczy ewentualnych czy hipotetycznych nadużyć czy korzystania ze źródeł niesprawdzonych, zajmie stanowisko w tej sprawie.

Spodziewa się Pan takiej reakcji?

Dla strony oskarżającej Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz kłamiącej na temat katastrofy smoleńskiej prokuratura ma dużą przychylność. Zobaczymy, jak będzie tym razem.

Czemu służyć ma ta publikacja?

To jest próba sprowokowania uczciwych mediów oraz ludzi, którzy mają duże pokłady uczciwości w sobie. Chodzi o stworzenie sztucznego hałasu wokół tej sprawy, chodzi o to, byśmy przestali analizować nowe dowody w tej sprawie, byśmy przestali mówić o obecności materiałów wybuchowych. Skoro wykryto je w Tu-154M o nr bocznym 102, na fotelach, to znaczy, że urządzenia, które są na wyposażeniu BOR powinny te ślady wykryć również przed wylotem do Smoleńska. Jeśli nie wykryto ich przed wylotem, a wykryto na wraku w Smoleńsku, to oznacza, że mamy do czynienia z zamachem, z morderstwem. Dowód, który prokuratura przedstawiła opinii publicznej – być może nieświadomie – w zeszłym tygodniu, zszedł z łam medialnych, z niewiadomych powodów przestał być w centrum uwagi. On tymczasem powinien być w centrum.

„Newsweek” przykrywa ten wątek nowym tematem.

Temu służy wyjęcie starej, w sposób oczywisty fałszywej relacji dotyczącej katastrofy smoleńskiej. To ma pobudzić emocje w sposób bezkarny. Wiadomo, że pismo, które opublikowało artykuł, jest bezkarne i bezkarnie prowokuje opinię publiczną. Kluczem jest sprawa obecności materiałów wybuchowych na tupolewach.

Gdyby media w Polsce działały rzetelnie śledztwo smoleńskie prowadzone byłoby zgodnie ze standardami?

Nie ma cienia wątpliwości. Prawdziwe media skupiłyby się na poszukiwaniu tego, co się faktycznie zdarzyło, a nie na próbie udowadniania, że winni są niewinni. Zarówno ze strony rządowej, jak i ze strony najsilniejszych mediów od samego początku, od kwietnia 2010 roku, mamy do czynienia z kaskadą kłamstw. Jej celem jest zamącenie w głowie opinii publicznej i odciągnięcie jej od dowód na zamach oraz dowodów na odpowiedzialność rządu oraz sprawców tej tragedii. Nie zarzucam rządowi sprawstwa na obecnym etapie. Na razie zarzucam utrudnianie dojścia do prawdy. To jest kompromitacja tych mediów oraz pokazanie, że są one częścią aparatu służącego utrzymywaniu Polaków w niewiedzy, i to w tak straszliwej sprawie. To już nie jest spór gospodarczy, to nie jest spór o to, jaki nurt polityczny będzie w Polsce rządził. To jest problem dotyczący życia polskiej elity, bezpieczeństwa polskiego Narodu i polskiego państwa. To, że tak wiele mediów stanęło po stronie kłamstwa, stawia je na równi z „Trybuną Ludu” i innymi tzw. mediami okresu komunistycznego. Niech się one nie dziwią, jeśli będą tak traktowane. Są tego warte.

Rozmawiał TK
[Fot. Wikipedia.pl]
Słowa kluczowe:

Antoni Macierewicz

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook