Jedynie prawda jest ciekawa

Macierewicz: to już nawet nie jest absurd

31.10.2012

Zespół parlamentarny dysponuje materiałami potwierdzającymi, że w Smoleńsku znaleziono ślady materiałów wybuchowych – mówi Antoni Macierewicz. Dodaje, że informacje te są niezależne od wiedzy prokuratury.

W rozmowie z portalem wPolityce.pl, szef parlamentarnego zespołu badającego katastrofę stwierdził, że są to informacje analogiczne, ale też „dużo obszerniejsze i dużo bardziej precyzyjne – zwłaszcza w zarówno opisie części, na których znaleziono materiały wybuchowe, jak i w opisie metodologii, która się posługiwano przy identyfikacji tych materiałów oraz co do tego, w jakim zakresie prokuratura dysponuje tu, w Polsce, materiałem weryfikującym czy potwierdzającym swoje ustalenia”.

Poseł PiS zaznaczył, że ma na myśli „obecność śladów materiału wybuchowego, a nie zagęszczonych jonów”, o których mówił na konferencji prasowej szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg.

- Nie ma wątpliwości, że będąc tam na miejscu i redagując rodzaj protokołu wzajemnego między stronami z oględzin miejsca zdarzenia, prokuratura i biegli dokonywali stwierdzeń, a nie tylko przypuszczeń o prawdopodobieństwie obecności bardzo dużych skupisk śladów materiału wybuchowego. Mogę więc powtórzyć, że stwierdzono liczną obecność materiału wybuchowego – mówi Macierewicz i dodaje: - Wyniki działań ekipy polskiej zostały podsumowane jako wykrycie materiału wybuchowego. I zostało to w odpowiedni sposób odnotowane na przygotowywanym protokole oględzin miejsca zdarzenia.

Zapytany o sugestię prokuratury wojskowej, iż znalezione molekuły mogą pochodzić zarówno z materiałów wybuchowych, jak i pestycydów czy kosmetyków, poseł PiS odpowiada:

Gdyby było tak, jak przekazała nam wczoraj prokuratura, jak przekazał nam płk Szeląg, to istnienie i używanie tych urządzeń byłoby zupełnym absurdem. Wyobraża sobie pan sytuację, w której przed wejściem na lotnisko czeka się pół roku, żeby przyrząd stwierdził, czy istnieje materiał wybuchowy na ubraniu czy w walizce pasażera czy też nie. Przecież to nawet nie jest groteskowe. Uważam, że pan Szeląg wczoraj przebił teorię pancernej brzozy. To, co zaprezentował jest jeszcze bardziej absurdalne niż to, co zaprezentowała prokuratura i komisja pana Millera odnośnie pancernej brzozy. Ale największym fenomenem jest to, że szereg mediów uważa to za wiarygodne. Podobnie wielu polityków, który uważają, że to skuteczna argumentacja i tak, jak oszukano opinię publiczną odnośnie teorii o zderzeniu z drzewem, tak dzisiaj przekonuje się przy pomocy absurdów o używaniu przez biegłych urządzeń, które nie wykrywają skupisk materiałów wybuchowych, a tylko zagęszczonych jonów i przez pół roku nie są w stanie stwierdzić, z jaką substancją mamy do czynienia.

Cała rozmowa na wPolityce.pl.

ruk

[Fot. PAP / Tomasz Gzell]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook