Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Maciążek: Złudny miraż unii energetycznej

25.04.2014

Rozmowa z Piotrem Maciążkiem, szefem działu "Bezpieczeństwo Energetyczne" portalu Defence24.pl.

Stefczyk.info: Jak pan ocenia inicjatywę premiera Tuska – pomysł unii energetycznej, szczególnie w kontekście tego co się teraz dzieje na terenach wschodnich?

Piotr Maciążek: Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na to, czy to w ogóle jest jakaś realna propozycja czy może element kampanii wyborczej, o którym niedługo zapomnimy. O tym dowiemy się w maju, już po wyborach do Parlamentu Europejskiego. W energetyce wielokrotnie mieliśmy już do czynienia z  wspaniałymi zapowiedziami czy powoływaniem rozlicznych ciał koordynujących – np. w 2010 r. powołano do życia międzyresortowy zespół ds. wdrażania polityki energetycznej Polski do 2030 r., a już trzy lata później był pomysł aby powielić to ciało zupełnie nowym tworem i ostatecznie powstała specjalna komisja sejmowa ds. energetyki, która powieliła kompetencje poprzedniego tworu. Mam wrażenie, że dziś sytuacja jest podobna, bo unia energetyczna, będąca pomysłem premiera, powiela liczne wcześniejsze formy integracji energetycznej w UE, np. Europejskiej Wspólnoty Energetycznej, która w 2006 r. weszła w życie. Boję się czy to nie jest powtórka z rozrywki: podobne rozwiązania już przecież funkcjonują, nie wiemy czy rząd nie straci zainteresowania tą inicjatywą po ewentualnym sukcesie w wyborach europejskich.

Czy takie rozwiązanie byłoby w ogóle dla nas korzystne? Teraz jesteśmy uzależnieni od gazu z Rosji, a unia energetyczna nie uzależni nas od decyzyjności zachodu?

Generalnie to uzależnienie od gazu rosyjskiego jest medialnym sloganem, bo sytuacja nie jest aż taka tragiczna. Powstają połączenia międzysystemowe z innymi krajami, funkcjonuje już takie połączenie z Niemcami, z Republiką Czeską, jest w planach takie połączenie ze Słowacją i jest realizowane takie połączenie gazowe z Litwą. Po drugie, za niedługo zostanie oddany do użytku gazoport w Świnoujściu, który pokryje sporą część zapotrzebowania Polski na gaz. Poza tym, przez nasz kraj przebiega gazociąg jamalski i od niedawna jest możliwy fizyczny rewers, a więc odwrócenie kierunku dostaw przez ten gazociąg i czerpanie gazu z Niemiec. Wszystkie te elementy zapewnią Polsce bezpieczeństwo energetyczne pod kątem gazu, który i tak nie jest najważniejszy w naszym zużyciu energetycznym, bo 80 proc. energii bierzemy z węgla. 

Natomiast, przypatrując się temu w kontekście Unii Europejskiej, to na pewno stwarzałoby to nowe możliwości. Gazprom w negocjacjach z krajami, które od niego kupują gaz, nie kieruje się kwestiami biznesowymi, tylko politycznymi. Gdyby na przykład zakupy gazu były dokonywane wspólnie, to z pewnością ta cena rosyjskiego gazu w Polsce by spadła – bo teraz mamy jedną z najwyższych w Europie. 

A jak do tego mogą się ustosunkować nasi zachodni partnerzy? Hollande poparł wczoraj pomysł Tuska, jednak dziś Angela Merkel raczej sceptycznie zareagowała na tą inicjatywę...

Nie za bardzo wierzę w tę szczytną ideę, głównie z powodu – nawet nie kampanii wyborczej do europarlamentu, ale przede wszystkim stanowiska naszych partnerów w Unii Europejskiej. Dla przykładu: dzięki Niemcom Gazprom w chwili obecnej stara się w Komisji Europejskiej o zwolnienie pełnej przepustowości odnogi gazociągu północnego, w tzw. gazociągu Opal, który umożliwiłby przekierowanie większości dostaw rosyjskiego gazu z terytorium Ukrainy do Nord Streamu, czyli nad Bałtyk. Widać, że gazowa kooperacja niemiecko-rosyjska jest duża. Z drugiej strony widać, że od kiedy SPD weszło do rządu, w Niemczech definitywnie zablokowano gaz łupkowy. Niemcy, co należy uwzględnić, nie posiadają, ani nie zamierzają posiadać żadnego terminalu, który przyjmowałby gaz skroplony. Jeśli nie gaz rosyjski dla Niemiec to jaki? 

Nie widać na chwilę obecną odpowiedzi na to pytanie. Jest dość sporo innych krajów, które ze względu na swoje zażyłe stosunki z Gazpromem nie byłyby skłonne poprzeć naszej inicjatywy. Włochy mają świetne relacje z rosyjskimi firmami energetycznymi. Podobnie jest z całym szeregiem innych krajów: wiceszef Gazpromu odwiedził niedawno Austrię i namawiał ją do przyjęcia gazociągu południowego na swoim terytorium. Nawet na naszym własnym poletku Grupy Wyszechradzkiej premier Victor Orban całkowicie w energetycznym kontekście polega na Rosjanach. Raczej nie ma na tę inicjatywę szans, przy czym zdecydowanie w obecnej sytuacji ekonomicznej i politycznej w Europie to niemiecki głos będzie decydujący. A widać wyraźnie, że Berlin bardzo mocno stawia na import gazu z Rosji. 


Rozmawiała Magdalena Czarnecka
[fot. PAP/EPA]

Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook