Jedynie prawda jest ciekawa

Luźny związek z rzeczywistością budżetu na 2013 rok

23.10.2012

W Sejmie odbywa się pierwsze czytanie projektu ustawy budżetowej na 2013 rok, zgodnie z zapisami w Konstytucji RP, najważniejszego planu finansowego państwa. Niestety zawartość tego dokumentu, sposób prezentacji zamierzeń finansowych rządu w następnym roku kalendarzowym, mają tak luźny związek z rzeczywistością gospodarczą i społeczną, że trudno na poważnie o tych sprawach dyskutować.

Co więcej projekt budżetu na 2013 rok, który wpłynął do do Sejmu pod koniec września, nie ma wręcz żadnego związku z zamierzeniami inwestycyjnymi jakie przedstawił premier Tusk w tzw. II expose, co tylko potwierdza, że te ostatnie były przygotowane na kolanie na początku listopada bez zwracania uwagi, że w planie finansowym na przyszły rok, nie ma żadnych środków na ich realizację.

O braku związku tego projektu budżetu z rzeczywistą, dobitnie świadczy jego strona dochodowa.

Przy prognozowanym wzroście gospodarczym na poziomie 2,2% PKB (a więc niższym niż w roku bieżącym) minister Rostowski, planuje na 2013 rok wzrost wpływów z PIT aż o 6,2% (wyniosą ok.43 mld zł) z CIT aż o 11,3% (wyniosą ok.20 mld zł), z VAT wprawdzie mniejsze o 4, 4% niż tegoroczne ale jeżeli byśmy wzięli pod uwagę prawdopodobne wielkości wykonane, to jednak wyższe i to o blisko 6 mld zł (wyniosą ok. 126 mld zł), a z akcyzy wzrost o 3,4% (wyniosą ok. 65 mld zł).

Ta fikcja dochodowa w podatku PIT i CIT zostanie niestety przeniesiona do wszystkich budżetów samorządowych (prawie 2,5 tysiąca gmin, 314 powiatów i 16 samorządów województw), ponieważ mają one udziały w tych podatkach i minister przekazał im już kwoty jakie otrzymają w ramach tych udziałów, w oczywisty sposób zawyżone.

Jeżeli dołożymy do tego gigantyczną fikcję z rynku pracy, a więc stopę bezrobocia w wysokości 13%, w sytuacji kiedy już na koniec tego roku spodziewana jest wyższa, a pierwsze dwa kwartały przyszłego roku będą zdaniem ekspertów dla tego rynku wręcz dramatyczne, to tylko pokazuje czym stał się projekt budżetu dla ekipy premiera Tuska.

Podobnie nierealistycznie wyglądają prognozy dochodów niepodatkowych, których ma być prawie 31 mld zł.

Prawie 6 mld zł mają przynieść wpłaty z dywidend od spółek skarbu państwa i to oznacza już nie tylko zwyczajny rabunek dochodów tych spółek ale wręcz szkodzenie gospodarowaniu przez nie, majątkiem państwowym.

Ponieważ spółki nie będą miały w roku przecież kryzysowym takich zysków aby wpłacić do budżetu tak wysoką dywidendę, nakaże się im sprzedawanie akcji, udziałów w spółkach zależnych, niezależnie od tego jaka będzie koniunktura na te papiery.

Do tego dochodzi prognozowanie aż 20 mld zł dochodów z różnych grzywien i opłat co sugeruje, że rządzący oparli dużą część dochodów budżetowych na prognozowaniu masowego łamania prawa przez kierowców samochodów, bo tylko wtedy można się spodziewać aż takiej kwoty wpływów z mandatów karnych.

W tej sytuacji strona wydatkowa projektu budżetu, która zawiera maksymalne limity wydatków w poszczególnych częściach budżetu, jest oparta na zupełnie ruchomych piaskach.

Na pewno zrealizowane zostaną wydatki sztywne, takie jak dotacje i subwencje w tym dla jednostek samorządu terytorialnego (ok. 157 mld zł), wydatki na utrzymanie aparatu państwowego (ok. 63 mld zł), wydatki na obsługę długu publicznego (ok. 44 mld zł), czy składka do budżetu UE (ok. 18 mld zł).

Pozostałe wydatki są już mniej pewne w tym 16 mld zł wydatków inwestycyjnych, ponieważ to one będą w pierwszej kolejności cięte, kiedy załamią się dochody budżetowe, bowiem deficyt zaplanowany w wysokości 35,6 mld zł nie będzie mógł być zmieniony (chyba że w drodze nowelizacji budżetu).

Projekt budżetu na 2013 rok zupełnie kuriozalnie wygląda w zestawieniu z zamierzeniami inwestycyjnymi przedstawionymi przez premiera Tuska w tzw. II expose.

Podstawą wydatków inwestycyjnych przedstawionych w tym expose w najbliższych 10 latach miało być uaktywnienie majątku będącego do tej pory w rękach Skarbu Państwa. Tyle tylko, że w projekcie budżetu na 2013 rok jest zapisane prawie 5 mld zł przychodów z prywatyzacji tego majątku i prawie 6 mld dochodów z dywidendy od spółek Skarbu Państwa.

Wyprzedaż majątku narodowego ma trwać w najlepsze, grabież spółek z dywidendy będzie kontynuowana a jednocześnie majątek państwowy ma być dźwignią dla wielkich narodowych inwestycji.

I tak właśnie ekipa Tuska mami Polaków już 5 lat.

Zbigniew Kuźmiuk
[fot. PAP/Radek Pietruszka]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook