Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Łupki czy atom, rząd Tuska w końcu zdecyduje?

14.01.2014

Jak poinformował media Zbigniew Kubacki dyrektor departamentu energii jądrowej w Ministerstwie Gospodarki, w ciągu najbliższych kilku tygodniu rząd ma przyjąć Program Polskiej Energetyki Jądrowej.

Nastąpi to mniej więcej 5 lat po tym, jak rząd Tuska przyjął uchwałę o rozwoju atomu w Polsce ale ponieważ koszty realizacji dwóch elektrowni atomowych o mocy 3 tys. MW każda (takie dwie inwestycje przewidywała ta uchwała), są szacowane na co najmniej 50 mld zł (i kwota ta z roku na rok rośnie), do tej pory nie ma jednoznacznej decyzji w tej sprawie.

Energetyką jądrową miała się zgodnie z tą uchwałą zajmować Polska Grupa Energetyczna (PGE) i to ona w grudniu 2009 roku powołała spółkę PGE Energia Jądrowa SA, która jak to ujęto miała odpowiadać za realizację linii biznesowej energetyka jądrowa w Grupie Kapitałowej PGE, a w styczniu 2010 roku kolejną spółkę PGE EJ 1 sp. z o.o., która miała być odpowiedzialna za bezpośrednie przygotowanie procesu inwestycyjnego.

Spółki cały czas przygotowują proces inwestycyjny ale dorobiły się już przynajmniej 2 afer, przy czym jedną wykryło CBA i skierowało sprawę do prokuratury, druga dzięki przychylności prorządowych mediów, rozeszła się po kościach.

W pierwszej chodziło o podejrzenie popełnienia przestępstwa przez były już zarząd spółki PGE EJ1, polegającego na przekazaniu kwoty 11 mln zł do klubu sportowego siatkarek Trefl Sopot w ramach zakupu usługi, która w dokumentach spółki została opisana w sposób następujący „budowanie i propagowanie pozytywnych emocji związanych ze strategicznymi inwestycjami na obszarze Pomorza w szczególności związanymi z energetyką jądrową”.

Decyzje o przekazaniu tak ogromnych środków do klubu sportowego podejmowali ludzie mocno związani z Platformą, prezes PGE (i jednocześnie spółek PGE EJ i PGE EJ 1) w latach 2008-2011 Tomasz Zadroga i wiceprezes w latach 2010-2012 Witold Dróżdż (wcześniej wiceminister w resorcie spraw wewnętrznych i administracji, oskarżony zresztą także w tzw. infoaferze).

W drugiej chodziło o to, że następny zarząd spółek PGE EJ i PGE EJ 1, zaczął od skandalu związanego z wysokością swoich wynagrodzeń.

W czerwcu 2012 roku poseł Aleksander Grad (przez poprzednie 4 lata minister skarbu w rządzie Donalda Tuska), zrezygnował z mandatu poselskiego, a już na początku lipca rada nadzorcza PGE powołała go na prezesa spółek PGE EJ i PGE EJ 1.

Prezes Grad, otrzymał wynagrodzenie w wysokości 55 tys. zł miesięcznie. Podobne wynagrodzenia otrzymało jeszcze dwoje wiceprezesów obydwu spółek.

Ale to nie wszystko, prezesi jak się okazało mają prawo do rocznych nagród (w podobnej wysokości jak zagraniczne wynagrodzenia) a także inne przywileje, które sumarycznie określa się mianem tzw. złotych spadochronów.

Oczywiście obydwie spółki zatrudniają już licznych pracowników z wysokimi wynagrodzeniami, a przygotowanie budowy elektrowni i wszelkie analizy z tym związane będą kosztować przynajmniej 1,5 mld zł.

Wprawdzie w 2013 roku w ramach jak to ładnie określono uproszczenia struktury korporacyjnej, doszło do likwidacji PGE EJ S.A. ale środków, które przez 4 lata wydano na jej funkcjonowanie nikt przecież nie zwróci.

Na jesieni 2012 roku publicznie w sprawach energetyki jądrowej w Polsce wypowiadał się ówczesny minister skarbu Mikołaj Budzanowski i prezes PGE S.A. Krzysztof Kilian.

Ten pierwszy dosyć niespodziewanie oświadczył, „że priorytetem dla Polski jest poszukiwanie i zwiększenie wydobycia węglowodorów (gazu z łupków), zaś na decyzję w sprawie programu jądrowego trzeba jeszcze długo poczekać”.

W tym samym mniej więcej czasie prezes PGE, zresztą bliski kolega premiera Tuska z czasów Kongresu Liberalno- Demokratycznego, Krzysztof Kilian posunął się jeszcze dalej stwierdzając „PGE uczestniczy w budowie bezpieczeństwa energetycznego Polski choćby przez energetykę jądrową, czy gaz łupkowy. I tu mała dygresja-te dwa programy nie mogą się zakończyć sukcesem. Jeden wyklucza drugi. Nie można mieć ruchu lewostronnego i prawostronnego na jednej ulicy, bo grozi to poważnymi konsekwencjami”.

Wprawdzie pod koniec poprzedniego roku Krzysztof Kilian, został odwołany z funkcji prezesa PGE ale chyba w tak krótkim czasie możliwości finansowe naszego kraju aż tak bardzo się nie poprawiły, żeby finansować i łupki i atom.

Skoro jak zapowiada resort gospodarki program energetyki jądrowej w Polsce ma zostać przyjęty, a prezes PGE EJ1 Aleksander Grad zleca kolejne prace za dziesiątki milionów złotych związane z lokalizacją przyszłej elektrowni jądrowej, to może teraz będzie tak, że „odpuszczamy” łupki, bo „koledzy Platformy” będą budowali „atom”.

Taka wersja jest coraz bardziej prawdopodobna bo „ustawa łupkowa” jest przygotowywana przez resort środowiska już od kliku lat, bez specjalnych efektów, a z poszukiwań gazu łupkowego w Polsce wycofały się dwa wielkie amerykańskie koncerny - Exxon Mobil, Marathon Oil i kanadyjski Talisman Energy, a polskie spółki zajmujące się jego poszukiwaniami mają na to tyle środków „co kot napłakał”.



Greg/PAP
[fot. wPolityce.pl]

Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na facebook.com/stefczyk.info?fref=ts">Facebooku!
Słowa kluczowe:

gaz

,

łupki

,

energetyka jądrowa

,

atom

,

Grad

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook