Jedynie prawda jest ciekawa

Lorenc: Rozliczenie stalinizmu to wielki skandal

30.03.2016

„Jestem pełen dumy, że nie napisałem ani jednej nuty do filmu Andrzeja Wajdy o Wałęsie”.

Michał Lorenc, znany i ceniony polski kompozytor i twórca muzyki filmowej, jest dumny z tego, że nie wziął udziału w pracach nad filmem Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie.

„Jestem pełen rozpierającej mnie dumy, że nie napisałem ani jednej nuty do filmu Andrzeja Wajdy o Wałęsie. Jest to film z gatunku science fiction, a ja nie lubię science fiction” - wyznał Michał Lorenc w rozmowie z Radiem Wnet.

Kompozytor odniósł się także do innego filmu, „Smoleńsk” Antoniego Krauzego. „Muzyka do filmu „Smoleńsk” jest nagrana. (...) Artyści, których utwory będą wykorzystywane muszą zobaczyć film, bo nie chcą wziąć udziału w manipulacji ani w czymś, co nie będzie w zgodzie z ich sumieniem. Znakomicie to rozumiem i bardzo się cieszę, że zobaczą film i będą mogli te decyzję podjąć świadomie bez ulegania jakimś dziwnym przekazom medialnym, że jest on zły, że ktoś z niego wyszedł albo się nie zgodził” - tłumaczy Lorenc.

Dodaje, że „ten film będzie dużym zaskoczeniem i że wiele recenzji, które już są napisane będą musiały trafić do kosza w wyniku konfrontacji z prawdziwym filmem”. „Wszyscy jesteśmy pełni najgorszych przeczuć, że to będzie kolejna moherowa nieprzyjemna opowieść(…) tym większą mam satysfakcję, że to jest tak przejmujący, piękny i mądry film, nie decydujący o tym, co się stało” - tłumaczy.

Lorenc, który skomponował również muzykę do obrazu Jerzego Zalewskiego "Historia Roja" opowiadającego o Żołnierzach Wyklętych, zaznacza, że dla niego ta historia ma wymiar osobisty.

„Ten film z trudem opowiada historię o żołnierzach wyklętych, ponieważ mamy do niej tak gorący stosunek. (...) Rozliczenie stalinizmu jest jednym wielkim skandalem. Do 1956 roku zamordowano ponad 100 tysięcy bohaterów, którzy walczyli o niepodległą Polskę” - mówił artysta. „Stalinizm nie został rozliczony, nie został nazwany… Dzieci bohaterów stalinizmu, dzieci tych artystów, dzieci tych sędziów, tych poetów, pisarzy, którzy nie mają takiego poczucia przeklętej rodziny jak syn Rudolfa Hessa, który przyjeżdża do Polski i płacze. To są ludzie sukcesu, sukcesu swojej historii; rozumieją swoich rodziców - zbrodniarzy komunistycznych; usprawiedliwiają ich, opisują na blogach wizyty na grobach.. Myślę, że ten film w najmniejszym stopniu tego nie dotknął. Ten film pokazał heroizm bohaterów, ale nie pokazał bestialstwa komunizmu…” - zaznacza kompozytor.

Cała rozmowa na stronach Radia Wnet.

ez

[Fot. Polonia Christiana/Youtube.pl]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook