Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Łopiński: Brakuje prezydenta Kaczyńskiego

07.04.2014

Teraz widać, jak bardzo brakuje nam Lecha Kaczyńskiego oraz jakie szkody przyniosło Polsce to, że jego polityka od jesieni 2007 roku była dezawuowana i torpedowana przez rząd i ludzi Platformy – mówi poseł PiS Maciej Łopiński, były minister w kancelarii prezydenta RP.

Mijają cztery lata od tragedii smoleńskiej. Dzisiaj jesteśmy bliżej do rozwiązania tajemnicy dramatycznego końca lotu Tu-154M?

Najbardziej zbliżymy się do wyjaśnienia wszelkich okoliczności tamtej tragedii, do tego, co przed i po niej się działo, jeśli wybory wygra Prawo i Sprawiedliwość. Bez tego, mimo że jesteśmy bliżej rozwikłania tajemnicy i bliżej prawdy, to ciągle wiele będzie przed nami. Jeśli przejmiemy odpowiedzialność za sprawy państwa, to poznamy prawdę.

Prokuratura wojskowa przyznała, po latach dociekań i badań, że alkoholu we krwi generała Błasika nie było. Jednak od 2010 roku pluto na mundur polskiego oficera…

To była rzecz dramatyczna i nader przykra, kiedy świat mówił, że dowódca polskich sił lotniczych był pod wpływem alkoholu na pokładzie samolotu. Ktoś powinien przeprosić żonę generała, Ewę Błasik…

Kto?

Przynajmniej ktoś z ówczesnych i obecnych oficjeli, przecież raczej na „przepraszam” od Rosjan nie liczymy. I przeprosić polskich wojskowych. Kiedy padały te kalumnie, władza też nie zdała egzaminu, a premier Tusk szusował na nartach.

Słyszymy, jak premier werbalizuje zmianę spojrzenia na Wschód. Czy przyczynił się do tego kontekst międzynarodowy związany z Ukrainą, czy następuje zmiana wektora polityki zagranicznej?

Opowieści o skutecznym i pozytywnym „resecie” w stosunkach z Rosją okazały się bardzo mało lub nic niewarte. Po aneksji Krymu, gdy Federacja Rosyjska naruszyła niepodległość sąsiada i przywłaszczyła sobie część terytorium innego państwa, nastąpiło otrzeźwienie. Jak trwałe? Nie wiem. Wiem, że mity i nadzieje, że Rosja to normalny, demokratyczny kraj, a Władimir Putin to europejski, demokratyczny przywódca, legły w gruzach. Ujawniła się specyfika Rosji.

Rosja sięga po symbolikę imperialną i po okresie „wielkiej smuty” gromadzi „ziemie ruskie”…

Prezydent Lech Kaczyński w Gruzji, w sierpniu 2008 roku, mówił przecież, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, a po niej państwa bałtyckie, a może i Polska. Oby świat potrafił agresję powstrzymać.

Pamięta Pan, jak ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, a w ślad za nim komentatorzy i inni politycy, określali wówczas inicjatywy Lecha Kaczyńskiego, z jaką ironią spotkała się jego misja i z jakim lekceważeniem przyjęto zbudowany wówczas antykremlowski front?

Oczywiście, że pamiętam. I jest mi wstyd za polityków i owych analityków. Nie tylko wstyd. Ja się obawiam takiej naiwności – bo tak chcę na razie widzieć tamtą postawę oponentów – w polityce. Było widać, że po 2007 roku rząd Tuska i liderzy PO grają po raz kolejny przeciwko prezydentowi Polski. I to razem z przywódcą obcego mocarstwa. Po fali krytyki polityki Lecha Kaczyńskiego ukierunkowanej na Wschód, przyszła sprawa rozdzielenia wizyt w Katyniu w kwietniu 2010 roku.

Czy politykę prezydenta Kaczyńskiego nadal określać chcecie mianem „jagiellońskiej”?

Teraz widać, jak bardzo brakuje nam Lecha Kaczyńskiego oraz jakie szkody przyniosło Polsce to, że jego polityka od jesieni 2007 roku była dezawuowana i torpedowana przez rząd i ludzi Platformy. Nie wiem, czy aktywność Rzeczpospolitej tam, gdzie byliśmy przez setki lat, nazywać „jagiellońską”, czy „giedroyciowską”, czy inną. Była to wschodnia polityka Polski pod przewodnictwem Lecha Kaczyńskiego.

Ależ mamy świetnego premiera, dalekowzrocznego, szanowanego na Zachodzie, który zjedna Europę oraz sprawnego szanowanego ministra polityki zagranicznej. Może uwierzyć głównej narracji… Dla spokoju?

Pan ironizuje, a tymczasem PO usiłuje reakcje Europy na wydarzenia na Ukrainie pokazać jako dowód na swoją skuteczność. Reakcja Unii Europejskiej nie jest tak twarda, jak choćby amerykańska, a i USA nie zdobyły się na szczyt swych możliwości dyplomatycznych i niemilitarnego nacisku. Chodzi o zachowanie ducha Europy. Celem Władimira Putina jest powrót do statusu Rosji, jaki miał w polityce Związek Sowiecki.

Co ma do powiedzenia dzisiejsza dyplomacja? Do operacji krymskiej Rosja była gotowa od kilku lat. A jednak premier, minister, ba!, cały Zachód, byli zaskoczeni tą specjalną operacją. Jak chcą niektórzy teoretycy – nową wojną „o dusze narodów”…

Lech Kaczyński uważał, że niepodległa i demokratyczna Ukraina to jest nasza racja stanu. Dla naszego środowiska to było bardzo ważne. Jarosław Kaczyński pojechał do Kijowa, jak tylko zaczęły się brutalne pacyfikacje na Majdanie. I był wśród tych ludzi…

A Witalij Kliczko był na otwarciu kampanii PO do Europarlamentu i premier z nim się fotografował na partyjnym zlocie…

Zdajemy chyba sobie sprawę, że jest różnica w fotografowaniu się z jednym z liderów protestów, kiedy opozycja ukraińska powołała rząd, a czym innym być na Majdanie, kiedy poprzednia ekipa od Wiktora Janukowycza sprawowała władzę. Taki motyw wpisał Tusk, lider PO, w kalendarz swojej partii…

A lider PiS kieruje się takim motywem, że jest na listach miejsce tylko dla ludzi, którzy partii nie porzucą. Przeglądając nazwiska kandydatów można zaryzykować, że sporo na listach naukowców, zapewne znających języki obce…

Nie będą przemykać się pod ścianami, jak co poniektórzy europosłowie, by tylko ktoś ich nie zagadał (śmiech). Jedyną rzeczywistą opozycją jest PiS. Ani Twój Ruch, ani SLD, ani nawet Solidarna Polska taką opozycją nie jest. Przypominam, że przed rokiem głosowano wotum nieufności dla rządu Tuska, a od głosu wstrzymał się klub SLD i Solidarna Polska, poza bodaj jedną posłanką. My nie promujemy ludzi, którzy są jakoby opozycją i głosują de facto za utrzymaniem rządu.

Kiedy spotyka Pan Jacka Kurskiego czy Tadeusza Cymańskiego mijacie się bez słowa?

Ja raczej witam się z ludźmi. Znam Jacka Kurskiego jeszcze z czasów, kiedy był uczniem gdańskiej „Topolówki”. Natomiast nie podzielam jego politycznych wyborów.

Kiedy w końcu ruszy wasza kampania?

Ona już trwa. Odbyła się konwencja ogólnopolska. Odbywają się prezentacje kandydatów. Również w okręgach. Mamy dobry program, z którym mam nadzieję dotrzemy do społeczeństwa. Wchodzimy w cykl elekcji od wyborów europejskich, poprzez samorządowe do parlamentarnych i prezydenckich. Mamy dobrych kandydatów.

Oby nie sprowadzili wam na głowy nieszczęścia, jak europoseł PO Jacek Protasiewicz, który miał być szefem kampanii Platformy, póki nie okazało się, że obce języki jako tako zna, ale kurs niemieckiego na poziomie „Czterech pancernych i psa” to jednak na lotnisku we Frankfurcie za mało…

Zaufany, rzec można, Donalda Tuska miał w tym języku niewiele do powiedzenia (śmiech). Nie jest tak ważne, ile się zna języków, ale co ma się do powiedzenia. Dobrze jest jednak, kiedy poważna formacja polityczna unika sytuacji, kiedy jej deputowani przemykają się chyłkiem po korytarzach lub nadmiernie hałasują. Na naszych listach są fachowcy, eurodeputowani, profesorowie.

Wasze listy są jednak takie nudne. Nie ma na nich celebrytów, sportowców. Za to choćby w Lublinie listy otwierają dwaj profesorowie – Paruch i Piotrowski…

Są znakomici kandydaci z wewnątrz PiS, jak chociażby kandydująca z Pomorza Anna Fotyga, była minister spraw zagranicznych. Wymienię też profesorów Ryszarda Legutkę, Andrzeja Zybertowicza, a bez profesury prawnika i szefa naszej kampanii Andrzeja Dudę.

Jeśli w 2015 roku zdobędziecie władzę w Polsce, znajdziecie się pod ostrzałem tzw. Europy. Czy liczycie na wsparcie „Solidarności”? Słuchacie tego, co mówią do was związki zawodowe, jakie problemy, postulaty artykułują?

Sam uważam się za człowieka „Solidarności”. Jest ona ciągle niezwykle ważnym elementem naszego życia społecznego i politycznego. PiS zgłasza bardzo podobne postulaty. Nasz program odnosi się w swej sferze społecznej do pojęcia i idei Polski Solidarnej, której twórcą był Lech Kaczyński i który ją realizował. Współpracujemy i współpracować będziemy z „Solidarnością”. W sprawach zagranicznych, w gospodarce, w polityce społecznej, w wymiarze sprawiedliwości jest przed nami ogromne zadanie naprawy państwa.

Rozmawiał Artur S. Górski

Solidarność Gdański, lz

[fot: wP]

Słowa kluczowe:

prezydent

,

katastrofa smoleńska

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook