Jedynie prawda jest ciekawa

Listkiewicz: "Boniek przewietrzy duszny PZPN"

27.10.2012

Najprawdopodobniej kibice w Polsce w ciągu najbliższych lat doczekają się znów dużej imprezy piłkarskiej - mówi Michał Listkiewicz, który jest zadowolony z wyboru Zbigniewa Bońka na prezesa PZPN.

Co się zmieni w PZPN pod rządami Zbigniewa Bońka?

Myślę, że ten wybór wiele zmieni. Porównałbym to do otwarcia okna w pomieszczeniu, w którym to okno przez cztery lata było zamknięte. Przez to powstał niesamowity zaduch. Wchodzi świeże powietrze, to zawsze dobrze działa na organizm i na samopoczucie. Zmieni się wizerunek związku, już się zmienia, nawet nie trzeba było czekać jednego dnia. Bardzo dobre ruchy personalne nowego prezesa. Mam na myśli zaangażowanie do współpracy Romana Koseckiego i Marka Koźmińskiego, to jest prawdziwa odnowa. Również powierzenie funkcji właściwie pierwszego zastępcy prezesa Eugeniuszowi Nowakowi jest dobrym ruchem, bo to jest jeden z tych "baronów", którzy znani są z profesjonalizmu. Sam Zbigniew Boniek jest postacią nietuzinkową, da sobie rade świetnie w kontaktach z mediami, w kontaktach ze światem zewnętrznym, z politykami. Jestem przede wszystkim zadowolony  z tego, że oczyści się atmosfera na arenie międzynarodowej. Oprócz EURO 2012, na innych polach PZPN raczej słabo sobie radził.

Jakich pierwszych decyzji należy się spodziewać po Bońku?

Bardzo podoba mi się, że w swoim przemówieniu jeszcze przed wyborem Zbigniew Boniek mówił o konieczności pozyskania jednej, albo kilku ważnych imprez dla Polski w najbliższym czasie. Mamy przecież stadiony, mamy ośrodki pobytowe, mamy wreszcie wolontariuszy, którzy na to zasługują. Będziemy zatem aplikować o mistrzostwa kobiet, młodzieżowe mistrzostwa Europy, o finał Ligi Europejskiej. Podobny punkt w programie miał Roman Kosecki, także bardzo mnie to cieszy, bo najprawdopodobniej kibice w Polsce w ciągu najbliższych lat doczekają się znów dużej imprezy piłkarskiej.

Ale czy połączone siły Bońka i Koseckiego wystarczą, żeby zjednoczyć całe środowisko piłkarskie w Polsce? Czu spodziewa się Pan, że nowy prezes może mieć jakąś silna opozycje w którymś z regionów?

Proszę zauważyć, że w zarządzie jest kilku tzw. "baronów", prezesów Okręgowych Związków Piłki Nożnej i to takich, powiedziałbym nawiązujących do tego nurtu odnowicielskiego, a nie to tzw. "betonu". Chociaż Zbyszek nawet wczoraj zażartował, że trochę betonu w każdej konstrukcji się przyda. Tam są: wspomniany Eugeniusz Nowak, Andrzej Padlewski, Mirosław Malinowski, Jan Bednarek, Stefan Antkowiak, także ci prezesi, którzy w ostatnich latach domagali się zmian, krytykowali. Także w wojewódzkich związkach są raczej ci, którzy Bońkowi będą starali się pomóc. Nawet Kazimierz Greń, który przecież honorowo odszedł z poprzedniego zarządu, zawsze bardziej kojarzony był z takim instynktem rewolucyjnym, że dobry był w burzeniu, teraz raczej może sprawdzić się jako budowniczy.

Mówi Pan, że u Bońka wszystko dziej się od razu, praca rusza natychmiast. Jaki zatem należy mu dać czas, po którym będzie można go rozliczać z obietnic?

Trzeba mu dać trochę czasu, bo nic wielkiego się na razie nie dzieje. Reprezentacja bardzo dobrze gra, więc to jeszcze na konto poprzedniego prezesa idzie. Jeśli chodzi o sprawy sportowe nic wielkiego się nie dzieje. Trudno kogoś rozliczać po dniu, po tygodniu, czy nawet po miesiącu działalności.

Jakiej dynamiki pracy należy się spodziewać po Zbigniewie Bońku?

Zbyszek, który był już wiceprezesem w moim zarządzie, jest człowiekiem szalenie dynamicznym. On, jak już się za coś bierze, to drąży do zakończenia, do zamknięcia tematu. Tak pewnie będzie tym razem. Dla niektórych członków zarządu to może być niespodzianka, bo zostaną zagonieni do roboty, do konkretnej pracy. Bo tak to u Zbyszka jest. Tam bicia piany nie będzie.

A kwestia międzynarodowa? Boniek to światowiec, znany w strukturach FIFA i UEFA, to na pewno pomoże?

W kręgach FIFA i UEFA jest bardzo dobry odbiór tej decyzji. Także dobry odzew słyszałem już od zaprzyjaźnionych federacji futbolowych. Dla będącego, jak w oblężonej twierdzy PZPN-u to jest jak podanie kroplówki, podanie ozywczej substancji połączone z szerokim otwarciem okna, które było przez cztery lata szczelnie zamknięte.

Rozmawiał Marcin Wikło

fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook