Jedynie prawda jest ciekawa

Lichocka: Kompromitacji Kopacz nie dało się ukryć

13.10.2014

„Gdy uprawianie polityki sprowadza się do kreowania wizerunku, upadki takie jak ten, który zdarzył się Ewie Kopacz w Berlinie, są bolesne. Zwłaszcza że kompromitacji nie udało się ukryć” - pisze Joanna Lichocka w „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Publicystka wskazuje, że „media rządowe robiły wszystko, by wpadkę zrelatywizować, i pewnie nie pokazywałyby zdjęć dziwnie kroczącej pani premier, gdyby nie media niezależne i Internet”.

„To jedyna pozytywna rzecz w tej ośmieszającej Polskę sytuacji – której przyczyn część osób, być może trafnie, szuka w „chorobie filipińskiej”. Okazało się, że siła wolnych mediów staje się zbyt wielka. Propagandziści nie mogli pozwolić sobie na niepokazanie Ewy Kopacz przestawianej przez kanclerz Angelę Merkel na czerwonym dywanie, gdy zamiast skręcić, uparcie sunęła przed stojącą samotnie kamerę, by po chwili oddać tej kamerze (lub stojącemu opodal masztowi) pokłon. Nie da się racjonalnie wytłumaczyć zachowania pani premier – nie od dziś jest w polityce, była przez ostatnie lata marszałkiem Sejmu i niejedna wizyta zagraniczna była jej udziałem” - zauważa Lichocka.

Dodaje, że „propagandziści wolą jednak usprawiedliwiać to „pogubienie” niedoświadczeniem niż… no właśnie”. „Co to właściwie było? Czy rzeczywiście „filipinka”? Wolałabym nie. Już wolę wierzyć, że to zwykła u pani Kopacz ignorancja” - kończy swój tekst dziennikarka.

ez,GPC
[Fot. Youtube.pl]

Słowa kluczowe:

Lichocka

,

Polska

,

polityka

,

Ewa Kopacz

,

kompromitacja

,

Niemcy

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook