Jedynie prawda jest ciekawa

Kuźmiuk: Wyłudzanie pieniędzy od kolei

13.01.2014

Czy w Polsce są jakieś służby, zajmujące się przestępczością gospodarczą, czy też za rządów Tuska jest tak, że jeżeli w grę wchodzą wielkie firmy i setki milionów wyłudzanych publicznych pieniędzy, to takich podmiotów już się nie ściga?

1. W ostatnim numerze Gazety Finansowej z 11 stycznia, zamieszczony został interesujący obszerny artykuł Kazimierza Turalińskiego pod znamiennym tytułem „Ekspresowa kasa czyli autostrady 2012”.

Autor to znany specjalista od bezpieczeństwa gospodarczego, a ostatnio także pełnomocnik pokrzywdzonych przedsiębiorców uczestniczących jako podwykonawcy w realizacji projektów autostradowych.

W 2012 roku wysłał on do premiera Donalda Tuska list, w którym dokładnie opisał nie tylko mechanizm wyprowadzania pieniędzy z wielkich kontraktów autostradowych ale także przestrzegał przed niską jakością wykonywanych robót, która już za jakiś czas grozi paraliżem komunikacyjnym na nowo wybudowanych drogach.

Zdaje się, że ani premier ani jego urzędnicy szczególnie ci z GDDKiA, żadnych wniosków z tego listu nie wyciągnęli, bo proceder wyprowadzania publicznych pieniędzy jak pisze autor przeniósł się z sektora drogowego do kolejowego gdzie realizowane są wielkie projekty modernizacji linii kolejowych.

2. W artykule autor opisuje szczegółowo 3 główne metody wyłudzania publicznych pieniędzy z wielkich kontraktów drogowych: pierwsza to zmowa cenowa i faktyczna monopolizacja rynku, druga to kary umowne i wymuszanie na podwykonawcach ekonomicznie wyniszczających aneksów, wreszcie trzecia to łańcuch podwykonawców.

Zwraca uwagę, że po zmianach ustawy o zamówieniach publicznych, która weszła w życie na początku 2010 roku najczęściej stosowana jest ta trzecia i opisuje jak jest stosowana w praktyce na przykładzie kiedyś polskiej, a obecnie hiszpańskiej spółki Budimex.

3.Tak realizowany wielki kontrakt drogowy ma aż 4 poziomy wykonawców, tworzących swoisty „łańcuch” podmiotów gospodarczych.

Ten pierwszy jest renomowanym podmiotem którego podstawowym zadaniem jest uzyskanie zamówienia publicznego na wielką inwestycję, której realizacja jest związana z wydatkowaniem setek milionów publicznych pieniędzy.

Następnie jest tworzony kolejny podmiot, (podmioty) niepowiązany ani kapitałowo ani osobowo z tym pierwszym, który ma przejąć od niego bezpośrednie wykonywanie prac związanych z inwestycją. Pomiędzy nimi jest zwierana z reguły bardzo rygorystyczna umowa, obwarowana wysokimi karami umownymi nawet w przypadku minimalnych opóźnień w realizacji harmonogramu prac.

Ten drugi podmiot korzysta również z licznych powoływanych na realizację tylko tego kontraktu podmiotów „pośredników”, (III poziom), którzy z kolei faktycznie cedują wykonywanie bezpośrednich prac na zewnętrzne „obce” podmioty (IV poziom, faktyczni wykonawcy robót).

Przy czym, żeby wyeliminować możliwość dochodzenia przez nie zapłaty bezpośrednio od generalnego wykonawcy, po pierwsze nie są oni oficjalnie zgłaszani jako podwykonawcy, a po drugie zakres przekazywanych najniżej robót, polega na ich rozbiciu na takie „czynniki pierwsze” aby nie spełniały definicji robót budowlanych (np. na fakturach u bezpośrednich wykonawców inwestycji umieszcza się wynajem sprzętu budowlanego, dostawy surowców lub wypożyczenie pracowników).

4. Ponieważ jak pisze autor, ta ostatnia metoda okazała się skuteczna i prawdopodobnie wykorzystywali ją tacy wielcy generalni wykonawcy jak hiszpański BUDIMEX, austriacki STRABAG czy niemiecki BILFINGER w związku ze zmniejszeniem liczby kontraktów drogowych, tego rodzaju praktyki przeniosły się na wielkie modernizacje linii kolejowych.

Autor wymienia w artykule nawet taki przetarg wygrany w połowie poprzedniego roku przez spółki z grupy POLIMEX- MOSTOSTAL na modernizację trasy Rail Baltica z Warszawy na Litwę za 1,3 mld zł co stanowi zaledwie 53% wartości kosztorysowej tej inwestycji i sugeruje, że podwykonawcy, którzy rzeczywiście realizują to przedsięwzięcie nigdy zapłaty od generalnego wykonawcy, mogą nie dostać.

Tak się zastanawiam czytając teksty tego autora czy w Polsce są jakieś służby zajmujące się przestępczością gospodarczą i śledzą tego rodzaju publikacje, czy też za rządów Tuska jest tak, że jeżeli w grę wchodzą wielkie firmy i setki milionów wyłudzanych publicznych pieniędzy, to takich podmiotów już się nie ściga?

Zbigniew Kuźmiuk
[Fot. sxc.hu]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook