Jedynie prawda jest ciekawa

Kuźmiuk: Wyborczy darmowy podręcznik

02.02.2014

Na zaledwie 7 miesięcy przed rozpoczęciem roku szkolnego 2104/2015 premier Donald Tusk i minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska na wspólnej konferencji prasowej ogłosili jeden darmowy podręcznik, ale tylko dla uczniów klas I szkół podstawowych.

Szef rządu podkreślił wagę tej decyzji następującym stwierdzeniem „kalkulacje pokazały rzecz druzgocącą„ koszt podręcznika dla pierwszoklasisty w żadnym wypadku nie powinien przekroczyć 10 milionów złotych. Dzisiaj rodzice wydają na te podręczniki blisko 140 milionów złotych”.

Zadziwiające, że premier który rządzi już ponad 6 lat, do tej pory nie wiedział, że wydawanie książek szkolnych stało się wyjątkowo dochodowym biznesem właśnie za jego rządów ze względu na ciągle zmieniane podstawy programowe i rozszerzanie możliwości wyboru podręczników do nauki w poszczególnych klasach szkół podstawowych, gimnazjów i szkół średnich dzięki decyzjom szefowych resortu edukacji: minister Hall i minister Szumilas.

Nie ulega wątpliwości, że ta nagła decyzja dotycząca sfinansowania przez budżet państwa darmowego podręcznika do I klasy szkoły podstawowej ma przede wszystkim kontekst wyborczy.

Wszak pod koniec maja mamy pierwsze wybory w tym roku czyli elekcję do Parlamentu Europejskiego a już na jesieni wybory do gmin powiatów i województw i dobrze byłoby w obydwu kampaniach wyborczych, pochwalić właśnie takim darmowym podręcznikiem.

W zgiełku wyborczym ten podręcznik tylko dla dzieci z I klasy stanie się pewnie w wypowiedziach przedstawicieli koalicji Platformy i PSL-u, darmowym podręcznikiem dla wszystkich uczniów w szkołach podstawowych, bo kto by zwracał uwagę na takie szczegóły.

Drugi kontekst tego nagłego przyśpieszenia z darmowym podręcznikiem, to obligatoryjne posłanie do I klas szkół podstawowych dzieci 6-letnich już w roku szkolnym 2014-2015.

Należy w tym miejscu przypomnieć, że rządząca koalicja Platformy i PSL-u, odrzuciła wniosek o referendum w tej sprawie przygotowany przez stowarzyszenie Ratujmy Maluchy, pod którym zebrano prawie 1 milion podpisów.

Wprawdzie na skutek tego społecznego nacisku, rządzący zdecydowali się na ustawowy podział rocznika dzieci urodzonych w 2009 roku, na te urodzone do końca czerwca, które pójdą obligatoryjnie do I klas szkół podstawowych i te urodzone w drugiej połowie roku, których ten obowiązek nie dotyczy ale nie ulega wątpliwości, że wśród rodziców dzieci 6-letnich narasta oburzenie z powodu przymusu posyłania do szkół dzieci 6-letnich.

Wprowadzenie darmowego podręcznika dla uczniów klas pierwszych ma to niezadowolenie chociaż trochę przytłumić.

Wprowadzenie darmowego podręcznika do I klasy szkoły podstawowej to oczywiście ruch w dobrą stronę tyle tylko, że zapowiadany sposób jego wprowadzania to wręcz proszenie się rządu o awanturę i chaos w edukacji.

Wątpliwości jest tutaj bowiem co niemiara. Otóż w sytuacji kiedy przez ostatnie 6 lat resort oświaty rozszerzał ilość propozycji podręcznikowych dla uczniów poszczególnych klas szkoły podstawowej, a w przypadku uczniów I klas tych podręczników i książeczek ćwiczeniowych jest przynajmniej 15 ,a do tego podręcznik do nauki języka obcego i religii, trudno wręcz sobie wyobrazić, że wszystko to znajdzie się w jednej książce, która co więcej ma być wykorzystana przez dzieci z następnego rocznika.

Nauka dziecka w I klasie polega między innymi na pisaniu malowaniu, wycinaniu, naklejaniu właśnie w tych ćwiczeniówkach więc nie ma najmniejszych szans aby były one wykorzystane powtórnie.

Poza tym sprowadzenie wszystkich tych dotychczasowych pomocy naukowych do jednego podręcznika, jest czymś na kształt rewolucji programowej i powinno być poprzedzone poważnym namysłem co ma on zawierać. Trudno wręcz sobie wyobrazić, żeby wszystko to można było odpowiedzialnie przygotować przez 7 najbliższych miesięcy, które pozostały do rozpoczęcia roku szkolnego.

Te problemy było już widać na wczorajszej konferencji prasowej. Minister Kluzik-Rostkowska mówiła bowiem, że pisanie podręcznika do I klasy szkoły podstawowej i innych materiałów dodatkowych, zleciła podległemu resortowi Ośrodkowi Rozwoju Edukacji, bo jak się można domyślać nikt inny w tym krótkim czasie nie chciał się tego podjąć.

Wygląda więc na to, że we wrześniu bałagan z podręcznikami do I klas szkół podstawowych, mamy murowany, a rządzący fundują rodzicom 550 tysięcy pierwszoklasistów kolejną kompletnie nieprzygotowaną reformę na żywym organizmie.

Zbigniew Kuźmiuk

Poseł PiS

[fot: PAP/Jacek Turczyk]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook