Jedynie prawda jest ciekawa

Kuźmiuk: Unijna waluta nie odstraszy Moskwy

19.04.2014

W ostatni czwartek na podsumowaniu pierwszej edycji programu eksperckiego, prezydent Komorowski stwierdził, że Konstytucja RP blokuje możliwość wejścia naszego kraju do strefy euro i w związku z tym trzeba dążyć do tego aby w przyszłym parlamencie znalazły się partie, które zdołają ją zmienić w tym zakresie.

Rzeczywiście art. 227 Konstytucji RP wyraźnie określa, że centralnym bankiem naszego kraju jest Narodowy Bank Polski i to właśnie jemu przysługuje wyłączne prawo emisji pieniądza, ustalania i realizowania polityki pieniężnej, NBP odpowiada także za wartość polskiego pieniądza.

Ale ten zapis wcale nie jest przeszkodą ale wręcz zaporą przed podjęciem nieodpowiedzialnej decyzji w sprawie naszego wejścia do strefy euro przez rząd Donalda Tuska, większość parlamentarną Platformy i PSL-u i wspierającego tę koalicję prezydenta Komorowskiego.

Ponowną dyskusję na temat wejścia Polski do strefy euro, próbują wywołać zarówno premier Tusk, minister Sikorski, a ostatnio także prezydent Komorowski, tym razem pod hasłem poprawy bezpieczeństwa naszego kraju w związku z agresją Rosji na Ukrainę, aneksji Krymu i intensywnych prób destabilizacji sytuacji w południowo-wschodniej części tego kraju.

Rządzący używają dodatkowo argumentu, że kraje nadbałtyckie przyśpieszyły wejście do strefy euro, Estonia zrobiła to od 1 stycznia 2011 roku, Łotwa od 1 stycznia 2014 roku, a Litwa wejdzie to tej strefy od 1 stycznia 2015 roku, właśnie dlatego, że spodziewają się po tym kroku także poprawy swojego bezpieczeństwa.

Rzeczywiście w strategiach bezpieczeństwa państw nadbałtyckich w szczególności w związku ze spodziewanym zagrożeniem ze strony Rosji, przyjmuje się, że wejście do strefy euro, będzie dodatkowym zabezpieczeniem przed agresją ze strony ich wielkiego sąsiada.

Tyle tylko, że na dobrą sprawę nie bardzo wiadomo, dlaczego dla Rosji fakt posiadania przez jakiś kraj waluty euro, miałby być przeszkodą w agresji na niego w szczególności w sytuacji gdyby w tym kraju zagrożona była mniejszość rosyjska (a ta jest szczególnie liczna w Estonii i w Łotwie).

W Polsce w ostatnich latach w debacie na temat wejścia naszego kraju do strefy euro, przeważały obawy wynikające z analizy dramatycznej sytuacji w jaką popadły kraje południa Europy po 10 latach funkcjonowania w strefie euro. Wyrażał je publicznie najdobitniej prezes NBP Marek Belka, który często wykazywał się sporym sceptycyzmem jeżeli chodzi o członkostwo naszego kraju w strefie euro.

Jego wypowiedzi w tej sprawie można ująć w następujący sposób „Polska rozważy wejście do strefy euro wtedy, kiedy strefa euro uporządkuje swoje problemy ale ponieważ to uporządkowanie potrwa całe lata, więc na razie nie powinniśmy o tym myśleć”.

Główną przyczyną tego sceptycyzmu prezesa NBP jest fakt, że kraje posługujące się wspólną walutą nie tworzą optymalnego obszaru walutowego, a to spowodowało powstanie ogromnych nierównowag w ciągu ponad 10 lat funkcjonowania wspólnej waluty.

Kraje o bardzo wydajnych i konkurencyjnych gospodarkach (Północy strefy euro), wypracowały gigantyczne nadwyżki towarowe i usługowe, które zostały wchłonięte przez kraje Południa strefy euro, dzięki znacznemu potanieniu kredytu.

To dzięki niskim stopom EBC kredyt w euro dla Greków, Hiszpanów, Portugalczyków czy Włochów, był znacznie tańszy niż ten wcześniejszy w drachmach, pesetach, escudo czy lirach przy wysokich stopach ustalanych przez grecki, hiszpański, portugalski czy włoski bank centralny.

I właśnie dzięki tym tanim kredytom zarówno państwa, przedsiębiorcy i gospodarstwa domowe w tych krajach, nabywały towary i usługi niemieckie, francuskie czy holenderskie bez ograniczeń, aż przyszedł czas ich spłacania i wtedy okazało się, że wszyscy mają z poważny kłopot.

Teraz widzimy jak poważne kłopoty z tym spłacaniem, mają nie tylko poszczególne państwa Południa strefy euro ale także jak narastają kłopoty przedsiębiorstw i gospodarstw domowych w tych krajach.

Trwają wprawdzie mozolne próby wyrównywania tych nierównowag, poprzez radykalne ograniczenia deficytów finansów publicznych w krajach Południa strefy euro i zmniejszania nadwyżek w bilansach płatniczych krajów Północy strefy euro ale poważnym problemem jest to czy tak osiągnięte równowagi, będą trwałe w dłuższym okresie.

Okazuje się, że dla prezydenta Komorowskiego takich problemów w ogóle nie ma, natomiast główną przeszkodą w wejściu Polski do strefy jest Konstytucja RP i tak trzeba ukształtować przyszły parlament, żeby tę przeszkodę usunął.

Jestem przekonany, że tak się nie stanie, że w polskim parlamencie następnej kadencji nie znajdzie się jednak większość, która byłaby w stanie wykreślić wspomniany artykuł 227 Konstytucji, odnoszący się do NBP jako naszego banku centralnego.

Zbigniew Kuźmiuk

 fot. [PAP/Paweł Supernak]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook