Jedynie prawda jest ciekawa

Kuźmiuk: Strach paraliżuje naszych rządzących?

04.05.2014

Dobrze byłoby, żeby jednak rządzący w naszym kraju nie opisywali sytuacji za naszą wschodnią granicą „językiem Moskwy”...

Premier Tusk po blisko 6 latach przyjaźni z Władimirem Putinem, w ostatnich miesiącach przestał o tych dobrych relacjach mówić, a nawet więcej, coraz częściej określa prezydenta Rosji mianem agresora, który prowadzi na Ukrainie wojnę.

Wczoraj nawet w krótkim wywiadzie, którego udzielił po spotkaniu z obchodzącym swoje 100 urodziny kombatantem walczącym w wojnie obronnej we wrześniu 1939 roku, stwierdził wręcz, że wszystko co się dzieje na południowo-wschodniej Ukrainie, dzieje się przez Putina.

Powiedział między innymi „każdy kto ma rzeczywiste pojęcie o tym, co się dzieje na Ukrainie i nie jest poddany paraliżowi strachu, powinien wyraźnie powiedzieć, że dzisiejszym problemem Ukrainy i tej części świata jest zaangażowanie Władimira Putina.

Zwracam uwagę szczególnie na to stwierdzenie „i nie jest poddany paraliżowi strachu”, bowiem jak się wydaje niektórzy ministrowie jego rządu (Sikorski, Sienkiewicz), a także prezydent Komorowski z tego paraliżu nie mogą się jakoś wyzwolić.

Minister Sikorski już podczas trwania protestów na kijowskim Majdanie, twierdził, że Ukrainy nie ma co „ciągnąć” do Europy „bo jest przeżarta korupcją”, a później w czasie negocjacji ukraińskiej opozycji z ówczesnym prezydentem Janukowiczem „zachęcał” ją do zawarcia porozumienia, stwierdzeniem, że jeżeli go nie podpiszą „będą martwi”.

Od jakiegoś czasu mówi już trochę inaczej, to co się dzieje na Ukrainie nazwał wojną, stwierdził nawet, że rakiet jakich użyli nieoznakowani ludzie, którzy zestrzelili dwa ukraińskie śmigłowce, nie można przecież kupić w sklepie z militariami, „odważnie” nawiązując do wypowiedzi Putina, który sugerował ,że tzw. oddziały samoobrony na Krymie, mundury wojskowe miały ze sklepów survivalowych.

Ale niejako przy okazji określił Ukrainę jako „państwo słabe”, które wprawdzie ma monopol na używanie siły na swoim terytorium ale przy tym może popełnić błąd i dostarczyć Rosji pretekstu do ponownej bezpośredniej agresji tym razem w części południowo-wschodniej.

Także minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, który powinien znać Rosję i jej imperialne dążenia zwłaszcza pod rządami prezydenta Putina (przecież przed objęciem teki ministra był ekspertem Ośrodka Studiów Wschodnich), co jakiś czas w sprawie Ukrainy, mówi językiem ministra Ławrowa.

Ostatnio był łaskaw powiedzieć, „że władze w Kijowie nie kontrolują całego terytorium swojego państwa” co oczywiście jest stwierdzeniem prawdziwym, tylko bez wyjaśnienia z jakiego to się dzieje powodu, jest wpisywaniem się w rosyjską narrację.

Niejako przy okazji tylko przypomnę, że podobnie argumentowali i Stalin i Mołotow, kiedy wojska Rosji Sowieckiej po agresji na Polskę 17 września 1939 roku, zajmowały nasze terytoria na wschodzie kraju.

Wczoraj do tego duetu ministrów rządu Tuska, dołączył także prezydent Komorowski, który w kilku wywiadach i przemówieniach z okazji 223 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja, obciążał Rosję za to co się dzieje za naszą wschodnia granicę ale dostawało się także Ukrainie.

Ukraina nie wykorzystała swojej szansy, którą stworzyła jej „pomarańczowa rewolucja w 2004 roku”, a prezydent Janukowicz i jego administracja w sposób bezprecedensowy osłabili swoje państwo.

Tyle tylko, że jeszcze niedawno można było przeczytać na stronach Kancelarii prezydenta, że Komorowski z Janukowiczem spotkali się przynajmniej kilkadziesiąt razy i trudno wręcz uwierzyć, że dopiero teraz prezydent naszego kraju zorientował się jakie skutki dla Ukrainy przyniosła prezydentura Janukowicza.

Wydarzenia w Odessie, prezydent Komorowski był uprzejmy skomentować następująco „ to grozi chaosem i utratą kontroli przez władze w Kijowie nad sytuacją na wschodzie i południu kraju”.

Takie stwierdzenie bez jasnego powiedzenia, że sprawcą rozlewu krwi i prawie 50 ofiar śmiertelnych była Rosja i jej najemnicy, jest dokładnie taką narracją jakiej życzyłaby sobie w tej sprawie Rosja. 

Nie wiem czy to co mówią czasami w sprawie Ukrainy, ministrowie Sikorski i Sienkiewicz, a także sam prezydent Komorowski, wynika „z poddania się paraliżowi strachu” jak to zgrabnie (choć chyba nieświadomie) ujął premier Tusk, czy też z jakiś jeszcze innych powodów, których możemy się tylko domyślać ale dobrze byłoby, żeby jednak rządzący w naszym kraju nie opisywali sytuacji za naszą wschodnią granicą „językiem Moskwy”.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

Zbigniew Kuźmiuk

[fot. kprm.gov.pl]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook