Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kuźmiuk: Smutne obrazki z Brukseli

14.07.2015

Wczorajsza przedpołudniowa konferencja prasowa z zakończenia szczytu państw strefy euro po zawarciu kolejnego porozumienia z Grecją, była chyba bardzo przygnębiająca dla każdego Polaka.

Uczestniczyli w niej przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, przewodniczący Komisji Jean Claude Juncker, przewodniczący eurogrupy (tworzą ją ministrowie finansów krajów strefy euro) holenderski minister finansów Jeroen Dijsselbloen i mówili o ustaleniach zakończonego przed chwilą szczytu.
Rzeczywiście swobodnie mówili przewodniczący KE i eurogrupy, Donald Tusk odczytał kilka informacji z kartki, później dziennikarze zadawali pytania ale żadne z nich nie zostało do niego skierowane.

Widać było, że ani dla obydwu europejskich kolegów, ani dla dziennikarzy nie jest on osobą, której wypowiedzi wnosiłyby do sprawy cokolwiek ważnego czy interesującego, na co można byłoby się powołać albo też o coś dodatkowo zapytać.

2. A przecież według zapowiedzi polityków Platformy i wspierających ich mediów w Polsce z okresu kiedy Donald Tusk zostawał przewodniczącym Rady Europejskiej, miał być nie tylko jako go nazywano „prezydentem Europy” ale też bardzo ważną osobą, z którą mieli się liczyć czołowi światowi przywódcy. Nic takiego nie ma niestety miejsca, Donald Tusk jest często traktowany jest w instytucjach europejskich jak przysłowiowe „piąte koło u wozu” (obserwuje to z bliska w Parlamencie Europejskim), nie rozpoczyna żadnych ważnych merytorycznych dyskusji o problemach UE, nie organizuje konferencji prasowych i prawie nie spotyka się z dziennikarzami.

Ba coraz częściej europejska biurokracja wspomina z sentymentem poprzednika Tuska na tym stanowisku byłego belgijskiego premiera Hermana Van Rompuya, który wprawdzie został kiedyś określony przez przywódcę jednej z frakcji w PE Nigela Faraga jako „urzędniczyna w zarękawkach” i „człowiek o charyzmie mopa” ale teraz okazuje się, że jego wiedza i kwalifikacje są dla naszego byłego premiera wręcz niedoścignionym wzorem.

3. Przypomnijmy tylko, że już pierwsze 100 dni Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady, nie zostało ocenione pozytywnie przez dziennikarzy zajmujących się na co dzień funkcjonowaniem instytucji europejskich. „Niewyraźny, niewidoczny, mglisty, bełkotliwy” to przymiotniki, których najczęściej używali dziennikarze zagraniczni opisujący działalność przewodniczącego Rady po 3 miesiącach jego obecności w Brukseli.

Jeśli chodzi o kryzys ukraiński „gdzieś zniknął” i negocjacje z Rosją „oddał w całości duetowi Merkel - Hollande”, a coraz trudniejszą sytuacją w strefie euro w ogóle się nie interesuje, to były wtedy główne komentarze dziennikarzy interesujących się na co dzień funkcjonowaniem instytucji europejskich.

4.Zresztą podobne odczucia w stosunku do sposobu funkcjonowania Rady pod przewodnictwem Tuska od dłuższego czasu, mają kraje nadbałtyckie i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, a także mniejsze kraje tzw. starej Unii. Przywódców tych krajów coraz bardziej irytuje, że Tusk uzgadnia nawet agendę posiedzeń Rady najpierw z Merkel i Hollandem, a także główne konkluzje szczytu i to jest punkt wyjścia do debaty wszystkich przywódców 28 krajów UE.
Coraz częściej dostrzegają to także dziennikarze i eksperci pracujący w Brukseli i oni także Tuska nie oszczędzają, a ten w rewanżu unika konferencji prasowych, a jak już do nich dochodzi, najczęściej odczytuje tylko komunikaty i nie odpowiada na żadne pytania.
Tradycyjnie dobrą prasę ma Donald Tusk tylko w Niemczech ale temu się trudno dziwić wszak nawet Martin Schulz przewodniczący Parlamentu Europejskiego z tego kraju, nie prezentuje tak proniemieckich zachowań jak były polski premier. Podsumowując smutne obrazki z udziałem Donalda Tuska z Brukseli, a miało być tak wzniośle, pięknie i bardzo korzystnie dla Polski.

Zbigniew Kuźmiuk

[fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Bruksela

,

UE

,

Donald Tusk

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook