Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kuźmiuk: Putin testuje unijną solidarność

12.04.2014

1. Po liście prezydenta Putina do prezydentów 18 krajów Unii Europejskiej importujących rosyjski gaz dobitnie widać w jakich szczegółach została zaprojektowana rozgrywka Rosji z Ukrainą, a w konsekwencji z Europą.

We wspomnianym liście, który w ostatni czwartek dotarł do europejskich przywódców, Putin ostrzega, że spór Rosji z Ukrainą o zaległości w spłatach za dostarczony gaz, może odbić się na dostawach tego surowca do krajów UE.

Putin chce wciągnąć poszczególne kraje Unii do współodpowiedzialności za sytuację na Ukrainie, sugeruje że dalej nie będzie wspierał tego kraju poprzez subsydiowane dostaw gazu, grozi wprowadzeniem przedpłat na gaz i na koniec ostrzega, że jeżeli będzie on „podkradał” gaz przeznaczony dla krajów UE, to dojdzie do ograniczenia, a nawet zablokowania dostaw przez gazociągi ukraińskie.

2. Po pierwsze list ma sprawdzić, czy kraje UE odpowiedzą na niego indywidualnie czy też przygotują odpowiedź wspólną.

Po drugie Putin liczy, że jeżeli kraje UE nawet odpowiedzą wspólnie, to przymusi je do tego, że usiądą razem z Rosją przy stole, wezmą przynajmniej część odpowiedzialności za niestabilność Ukrainy i być może razem uda się namówić ten kraj do oddania Gazpromowi w ramach kompensaty za dostarczony gaz sieci gazowej i zbiorników podziemnych na ten surowiec.

Najmniej korzystna dla Rosji byłaby wspólna odpowiedź krajów UE, odrzucenie propozycji Rosji i wezwanie jej do zaprzestania wykorzystywania dostaw gazu jako instrumentu uprawiania polityki i podporządkowania sobie Ukrainy.

Ale nawet w tym ostatnim przypadku Rosja ma możliwość zakręcenia kurka z gazem na granicy z Ukrainą i obarczenia odpowiedzialnością tego kraju i UE za ograniczenie dostaw gazu do tych krajów UE, które były zaopatrywane z tego kierunku.

3. Ta sytuacja to poważny test na unijną solidarność gazową w tym w szczególności postawę Niemiec w tej sprawie.

Przypomnijmy tylko, że zgodnie z zapisami Traktatu Lizbońskiego wspólna polityka energetyczna miała być jednym z najważniejszych zadań jakie stoją przed Unią Europejską w świetle zagrożeń w dostępie do surowców energetycznych poszczególnych krajów członkowskich.

Niestety mimo tych zapisów Niemcy, zdecydowały się jednak budować z Rosją dwie nitki Gazociągu Północnego o przepustowości 55 mld m3 gazu, biegnące pod dnie Morza Bałtyckiego.

Kiedy trwały przygotowania do jej realizacji, Radosław Sikorski jeszcze jako minister obrony narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, nazwał tę inwestycję gazociągiem Ribbentrop-Mołotow, niestety po przejściu do Platformy, zdecydowanie zmienił zdanie w tej sprawie.

W 2011 roku oddano do użytku jego pierwszą nitkę, a w już grudniu 2012 roku drugą, a obydwa kraje zrobiły wszystko aby protesty międzynarodowe w tej sprawie maksymalnie wyciszyć.

Na razie spółka Nord Stream właściciel gazociągu, zawiesiła prace nad jego rozbudową o kolejne dwie nitki o przepustowości 55 mld m3 ale tylko dlatego, że do tej pory nie udało się znaleźć nabywców na zachodzie Europy na tak ogromne dodatkowe dostawy rosyjskiego gazu.

4. Dostawy rosyjskiego gazu do Niemiec są pewne, bo ich zasadnicza część odbywa się za pośrednictwem Gazociągu Północnego, a także biegnącego przez Polskę Gazociągu Jamalskiego, więc ten kraj będzie bardzo ostrożny w zadrażnianiu z Rosją.

Ostrożni będą także Holendrzy i Francuzi, którzy partycypują w zyskach z Gazociągu Północnego, a także Włosi, którzy rozpoczęli razem z Rosją budowę Gazociągu Południowego, a ten stał się już realną alternatywą dla ciągle projektowanego unijnego Gazociągu Nabucco.

Unijna solidarność gazowa ledwie zakiełkowała, a już jest poddana tak dramatycznej próbie przez przebiegłą rosyjska dyplomację.

Zbigniew Kuźmiuk

[fot.sxc.hu]

Słowa kluczowe:

Putin

,

Ukraina

,

UE

,

Rosja

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook