Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kuźmiuk: Premier Kopacz sprzedała nasze interesy

25.10.2014

Tak jak należało się tego spodziewać rząd koalicji Platformy i PSL-u i wspierające go media tym razem już pod wodzą premier Kopacz, zastosowali ten sam trick co w 2008 roku premier Tusk – pisze europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.

Mimo podpisania się pod skandalicznie niekorzystnymi dla gospodarki i gospodarstw domowych w Polsce decyzjami wynikającymi z zaostrzenia unijnej polityki klimatycznej podjętymi na posiedzeniu Rady w Brukseli w dniach 23-24 października, trzeba przedstawiać jako nieprawdopodobny wręcz sukces.

Tak też się stało, od wczoraj pani premier Kopacz opowiada jak to z wicepremierem Piechocińskim dzielnie negocjowali w związku z tym mimo wyraźnego podwyższenia poziomu redukcji CO2 do roku 2030 o 40% i udziału energii odnawialnej w całkowitym zużyciu energii do 27%, ceny energii elektrycznej i cieplnej w Polsce nie wzrosną.

Premier Kopacz uzyskała bowiem darmowe pozwolenia na emisję CO2 dla elektroenergetyki na poziomie 40% do roku 2030 (wcześniej miały wygasnąć do roku 2020) i aż 50% udział Polski w funduszu solidarnościowym który będzie tworzony ze sprzedaży 2% pozwoleń na emisję CO2.

Pani premier Kopacz jest lekarką co podkreśla w publicznych wypowiedziach wręcz codziennie więc zapewne nie wie, „że w gospodarce nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad”.

Tak twierdził żyjący w latach 1912-2006 znany i wpływowy amerykański ekonomista, laureat nagrody Nobla w tej dziedzinie, Milton Friedman.

I oczywiście miał rację, jeżeli godzimy się na znacznie wyższe niż do tej pory cele polityki klimatycznej, to niezależnie od retoryki premier Kopacz, będziemy musieli za to zapłacić i zapłaci za to gospodarka i zwykli ludzie korzystający z dostaw ciepła i prądu.

Przypomnijmy tylko, że w unijnych propozycjach konkluzji napisano bardzo wyraźnie: redukcja emisji CO2 o 40% (a w zasadzie nawet o 43%) do roku 2030 w ramach ETS czyli europejskiego systemu handlu emisjami.

Ta 43% redukcja zostanie osiągnięta poprzez podniesienie obecnie obowiązującego rocznego współczynnika redukcji z 1,74% do 2,2%, a w konsekwencji cen uprawnień do emisji CO2 do poziomu od 20 do 30 euro za tonę.

Zresztą już od paru lat KE, staje na głowie aby ceny tych uprawnień rosły w ramach obowiązujących rozwiązań redukcyjnych (do roku 2020 o 20% i 20% udział energii odnawialnej w całkowitym zużyciu energii).

Wprawdzie ze względu na światowy i europejski kryzys zapotrzebowanie na energię w Europie w ostatnich latach zamiast wzrosnąć, spadało w związku z tym cena uprawnień do emisji CO2 w ramach wolnego handlu emisjami malała i wynosiła już „zaledwie” 5 euro za tonę CO2.

Najpierw więc KE przeforsowała zdjęcie z rynku 900 mln uprawnień w latach 2014-2016 i przesunięcie ich na lata 2019-2020 (choć to tylko wybieg, zapewne nigdy one na ten rynek nie wrócą) w związku z tym już od lutego tego roku cena uprawnień do emisji CO2, wzrosła do 7-8 euro za tonę.

Ale to wszystko dla KE mało, bo cena na tym poziomie nie wymusza przecież odchodzenia od produkcji energii z węgla i przechodzenia na gaz albo atom, dlatego też KE szukała sposobów aby podwyższyć cenę uprawnień przynajmniej do 20 euro za tonę i to już od roku 2020 i dzięki ustaleniom tego szczytu takie ceny osiągnie.

Co więc z tego że mamy jakąś pulę darmowych uprawnień, skoro elektrownie będą musiały także kupić coraz więcej pozwoleń po znacznie wyższych niż do tej pory cenach, a ponadto inwestować w nowe bloki energetyczne grube miliardy złotych.

Przecież to wszystko trzeba będzie wliczyć w ceny energii elektrycznej i cieplnej, a za chwilę URE zniesie jakiekolwiek ograniczenia w limitowaniu tych cen.

Ruszą więc one z kopyta i zapłaci za nie przemysł likwidacją miejsc w Polsce i przenoszeniem produkcji za naszą wschodnią granicę (tam pakiet nie obowiązuje), zapłacą także gospodarstwa domowe bo przecież domy i mieszkania trzeba ogrzać i oświetlić.

Pani premier Kopacz chyba jednak nie zdaje sobie sprawy, że sprzedała podstawowe interesy polskiej gospodarki i gospodarstw domowych w naszym kraju za przysłowiowe „szklane paciorki i perkal”.

Zbigniew Kuźmiuk

europoseł PiS

[fot: PAP/Radek Pietruszka]

Słowa kluczowe:

Zbigniew Kuźmiuk

,

Ewa Kopacz

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook