Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kuźmiuk: PO nic nie zrobiło ws. dopalaczy

13.07.2015

PO-PSL uchwaliła ustawę „antydopalaczową” ale z roku na rok rosła ilość zatrutych młodych ludzi. Od tamtego czasu rządzący nie zrobili w tej sprawie nic. Kopacz zwołuje teraz narady a przecież w 2010r. twierdziła, że przyjęte prawo raz na zawsze zlikwiduje handel dopalaczami.

Od kilku dni media informują o coraz większej liczbie zatrutych młodych ludzi tzw. dopalaczami, ponad 150 osób zostało hospitalizowanych, najwięcej w województwach śląskim i wielopolskim.          

Problem to w Polsce nie nowy, jego występowanie nasila wraz z rozpoczęciem wakacji, młodzi ludzie często wydostając się spod opieki rodziców, eksperymentują z tymi substancjami chemicznymi, głównie dlatego że są one oferowane po bardzo niskich cenach.

Wydawało się, że ten problem raz na zawsze został załatwiony w październiku 2010 roku kiedy to premier Tusk razem z ówczesną minister zdrowia przeprowadzili błyskawiczną akcję przeciwko handlarzom dopalaczami, w wyniku której zamkniętych zostało w całym kraju ponad 1000 tego rodzaju sklepów. Po tej akcji, koalicja Platformy i PSL-u w ciągu kilku dni uchwaliła w Parlamencie odpowiedni projekt ustawy, którą minister Kopacz w mediach reklamowała tak „nowe regulacje raz na zawsze zakażą obrotu dopalaczami w Polsce”.

Przypomnijmy, że jesienią 2010 roku premier Tusk ni z tego ni z owego rozpoczął walkę z dopalaczami. Wtedy właśnie Janusz Palikot po opuszczeniu Platformy zdecydował się tworzyć własne ugrupowanie i rozmach jego działań wystraszył PR-owców Tuska. Zapowiedź pojawienia się paru tysięcy ludzi w Sali Kongresowej w Warszawie i to skrzykniętych w krótkim czasie przez internet, wymagała wywołania jakiegoś na tyle głośnego wydarzenia, które przynajmniej częściowo odwróciło by uwagę mediów od tego czego dokonał „winiarz z Biłgoraja”. Tusk zdecydował się właśnie wtedy na zaatakowanie tzw. dopalaczy i sklepów je sprzedających. Dopalacze i ich szkodliwe działanie na organizmy młodych ludzi były oczywiście znane od wielu lat. W Polsce sprzedaż tych używek narastała wtedy już od 3 lat, a sklepy z nimi zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu od 2008 roku.

Na alarm biły media, skarżyła się również policja, że jest bezradna wobec tego handlu. W styczniu 2009 roku przedstawiciele służb skarbowych razem z policją weszli do jednej z sieci sklepów sprzedających dopalacze, zamknięto 40 z nich ale kolejnego dnia po interwencji prawników sieci, zostały one znowu otwarte.

 Nagle w nocy z piątku na sobotę Premier zwołał posiedzenie zespołu z udziałem ministra zdrowia, ministra sprawiedliwości, głównego inspektora sanitarnego i przedstawicieli Komendy Głównej Policji. Podjęto radykalne decyzje nakazujące zamykać te sklepy na podstawie decyzji szefa GIS. Sam szef GIS zdaje się, że się opierał sugerując, że będą to działania bezprawne, to przestał być tym szefem w trybie natychmiastowym, a tą decyzję podpisał jego zastępca. Następnego dnia od rana inspektorzy Sanepidu w towarzystwie policjantów zaczęli wchodzić do sklepów z dopalaczami i na podstawie decyzji szefa Głównej Inspekcji Sanitarnej rekwirować niektóre produkty i dostarczać decyzje o natychmiastowym ich zamknięciu.

Jednocześnie w mediach rozkręcono niesłychaną akcję z jednej strony informującą o akcji policji z wystąpieniem Premiera Tuska, że w tej sprawie będzie działał wręcz brutalnie nawet na granicy prawa, z drugiej o negatywnych skutkach zażywania dopalaczy z relacjami ze szpitali, gdzie trafili młodzi ludzie, po zażyciu tych specyfików.

Później koalicja Platformy i PSL-u uchwaliła wspomnianą ustawę „antydopalaczową” ale z roku na rok rosła ilość zatrutych młodych ludzi tymi chemicznymi wynalazkami.

Na przykład 10 czerwca 2014 roku w „Dzienniku. Gazecie Prawnej” ukazał się artykuł pod znamiennym tytułem „Drugie życie dopalaczy” w którym autorka Patrycja Otto pisała że gwałtownie rośnie liczba zatruć dopalaczami głównie wśród młodych ludzi. Wtedy w I kwartale 2014 roku odnotowano takich zatruć aż 446 i było to aż o 3 razy więcej niż w analogicznym okresie 2013 o 146 zatruć więcej niż w I kwartale roku 2012.

Jak wyjaśniał wtedy w tym tekście krajowy konsultant ds. toksykologii Piotr Burda, tak gwałtowny przyrost liczby zatruć „jest efektem ciągłego rozwoju sieci punktów handlowych niedozwolonymi substancjami, których właściciele deklarują sprzedaż środków zapachowych, płynów czyszczących czy pamiątek, a w rzeczywistości wprowadzają do obrotu zabronioną chemię”.

Od tamtego czasu rządzący nie zrobili w tej sprawie nic, a premier Kopacz zwołując w tej sprawie kolejne narady nie chce pamiętać swoich słów z 2010 roku kiedy to twierdziła, że przyjęte wtedy prawo raz na zawsze zlikwiduje handle dopalaczami w Polsce.

Zbigniew Kuźmiuk

fot. PAP/Paweł Supernak
Słowa kluczowe:

Donald Tusk

,

PO-PSL

,

Ewa Kopacz

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook