Jedynie prawda jest ciekawa

Kuźmiuk: Parlament Europejski „świątynią demokracji”

02.07.2014

Wczoraj rozpoczęła się I sesja nowo wybranego Parlamentu Europejskiego. Niby wszystko zaczyna się od początku ale jakby nic się nie zmieniło. Wprawdzie nie byłem tutaj przez 5 ostatnich lat ale okazuje się, że mimo retoryki iż demokracja w Unii Europejskiej postępuje, to pierwsze decyzje podejmowane przez Parlament Europejski, mają niewiele wspólnego z demokracją.

Już jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że frakcja EPP do której należą Platforma i PSL, zgodziła się na porozumienie z europejskimi socjalistami, co skutkuje tym, że szefem Komisji Europejskiej będzie Jean Claude Juncker, a szefem Parlamentu Europejskiego Martin Schulz, dotychczasowy przewodniczący.

Jak określają to doświadczeni parlamentarzyści europejscy, jest to zaprzeczenie europejskiej demokracji, ponieważ w całej dotychczasowej historii Parlamentu Europejskiego, nigdy nie było tak, żeby dotychczasowy przewodniczący kontynuował kierowanie Parlamentem, w następnej kadencji.

Wczoraj to wcześniejsze ciche porozumienie chadeków z socjalistami, zaczęło być konsumowane. Szefem Parlamentu Europejskiego został jednak niemiecki socjalista Martin Schulz. Uzyskał 407 głosów, czyli głosowali na niego w zasadzie tylko chadecy i socjaliści.

Będzie nim wprawdzie tylko przez pierwsze 2,5 roku tej kadencji (później zastąpi go ktoś z chadecji) ale w sytuacji kiedy europejscy socjaliści tak wyraźnie przegrali wybory do PE, to posunięcie zostało odebrane jako nie liczenie się z głosami wyborców.

Schulz po ogłoszeniu wyników wyborów na przewodniczącego PE, wygłosił swoje pierwsze przemówienie. Zawierało ono cały zestaw haseł jakimi posługuje się europejska lewica, w tym w szczególności te związane z tzw. polityką równościową, natomiast żadnych sensownych pomysłów jak rozwiązywać najważniejsze unijne problemy.

Moją uwagę zwróciły 3 jego stwierdzenia. Pierwsze, że lekarstwem na unijne problemy powinno być „więcej Europy” czyli jeszcze głębsza integracja i więcej unijnych wspólnych polityk, co oznacza, że europejska lewica nie wyciągnęła, żadnych wniosków z analizy przyczyn kryzysu w wielu krajach UE. Drugie, że jak to ujął „kryzys ukraiński”, został przez niego wymieniony dopiero na 3 miejscu po sytuacji w Syrii i Iraku.

A więc wojna jaką toczy Rosja z Ukrainą tuż przy wschodniej granicy UE, okazuje się dla nowego (starego) przewodniczącego PE mniej istotna niż wojny toczone poza kontynentem europejskim. Wreszcie trzecie szczególnie groźne dla Polski, konieczność zaostrzenia dotychczasowej unijnej polityki klimatycznej.

Znamy już koszty jakie polska gospodarka i gospodarstwa domowe ponoszą w związku z realizacją dotychczasowej polityki klimatycznej, więc zapowiedź jej zaostrzenia zabrzmiała wręcz złowieszczo.

Posłów do PE wybranych z list Prawa i Sprawiedliwości czeka więc gigantyczna praca aby tę europejską agendę przewodniczącego Schulza, trochę inaczej poukładać, wszak jesteśmy członkami trzeciej pod względem wielkości grupy politycznej w UE.

Mam nadzieję, że polscy posłowie z innych grup politycznych na rzecz tego przemeblowania europejskiej agendy przewodniczącego Schulza, będą działać razem z nami.

Fot. [PAP/epa]


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook