Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kuźmiuk: Krym już rosyjski i chyba to nie koniec?

02.03.2014

"O ile przez kilka ostatnich dni Rosja podejmowała działania destabilizacyjne na Ukrainie zakulisowo, to wczoraj zaczęła działać jawnie."

Ponad tydzień temu kiedy trwały jeszcze Igrzyska Olimpijskie w Soczi opublikowałem tekst pt. konflikt-na-ukrainie-rozblysnie,9930773826" target="_blank">„Znicz olimpijski zgaśnie - konflikt na Ukrainie rozbłyśnie” i niestety nie pomyliłem się.

Pisałem wtedy, że kiedy zgaśnie znicz olimpijski i goście igrzysk rozjadą się do domów, prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin, przestanie mieć związane ręce w sprawie Ukrainy (wprawdzie w Soczi 7 marca ma się rozpocząć Paraolimpida ale „siłownicy” na Kremlu już się tym nie przejmują).

Pisałem także, że Putin, ma do dyspozycji przynajmniej kilka wariantów postępowania. Może dążyć do podziału Ukrainy, a odbywający się wtedy zjazd w Charkowie zwolenników Janukowicza z udziałem szefa komisji spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy, może być doskonałym przyczółkiem do kontynuowania takich działań.

Stwierdziłem, że może on rozpocząć konflikt zbrojny pod pretekstem ochrony Rosjan mieszkających na terytorium Ukrainy i zająć jej południowo-wschodnią część, zwłaszcza że zajęcie części Gruzji uszło mu przecież „na sucho” na arenie międzynarodowej.

Wreszcie może na dużą skalę zaangażować się w zapowiedziane na 25 maja wybory prezydenckie, forsując przychylnego Rosji kandydata.

Mimo tego, że dotychczasowa opozycja ukraińska do tej pory mocno podzielona, bardzo szybko wyłoniła większość parlamentarną i powołała nowy rząd z udziałem kilku przedstawicieli kijowskiego Majdanu, Rosja rozpoczęła jednak liczne działania aby destabilizować sytuację na Ukrainie.

Koncentrowały się one przez parę dni na Krymie (zajmowanie budynków użyteczności publicznej i wywieszanie na nich rosyjskich flag, powołanie prorosyjskiego rządu, który wypowiedział posłuszeństwo Ukrainie, a także prowokacje wobec jednostek armii ukraińskiej tam stacjonujących).

W piątek odnalazł się były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowicz, któremu pozwolono na zorganizowanie w Rostowie nad Donem transmitowanej na cały świat konferencji prasowej.

Rzeczywiście była ona kuriozalna, Janukowicz sprawiał wrażenie kompletnie oderwanego od rzeczywistości ale dwa problemy postawił całkiem serio.

Jeden to powoływanie się na porozumienie, które podpisał z opozycją, potwierdzone podpisami przez ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji i Polski, a także parafowane przez wysłannika Putina. Żądał jego wypełniania i apelował do przedstawicieli tych trzech krajów aby także się tym zajęli.

Drugi to wezwanie prezydenta Putina do działania, do mocniejszego niż do tej pory zainteresowanie się tym co dzieje się na terytorium Ukrainy, bowiem jego zdaniem niepotrzebnie lęka się on reakcji świata zachodniego.

O ile przez kilka ostatnich dni Rosja podejmowała działania destabilizacyjne na Ukrainie zakulisowo, to wczoraj zaczęła działać jawnie.

Uruchomiła swoje wojska stacjonujące na Krymie, marynarkę wojenną i żołnierzy do prowokowania armii ukraińskiej, a wieczorem Rada Federacji Rosyjskiej podęła jednogłośną uchwałę w sprawie wniosku prezydenta Putina o wyrażenie zgody na wprowadzenie wojsk rosyjskich na terytorium Ukrainy w celu ochrony ludności rosyjskiej mieszkającej na terytorium tego kraju i żołnierzy rosyjskich tam stacjonujących (podczas transmisji z obrad widać było, że zebrana została pośpiesznie, kamery nie pokazywały sali tylko prezydium, a przez chwilę po ogłoszeniu wyników głosowania można było się zorientować, że obecne było niewiele ponad 50 proc. jej osobowego składu).

Mówiąc wprost Putin dostał od Rady Federacji „glejt” na wojnę z Ukrainą (z którego może skorzystać w dowolnym momencie) i teraz wszystko zależy od tego czy świat zdecyduje się na zdecydowaną reakcję.

Miejmy nadzieję, że prezydent Obama, przywódcy poszczególnych krajów UE, przywódcy NATO teraz już zrozumieli, że paroletnia polityka ustępstw wobec Putina (w tym amerykańskiego resetu), przynosi właśnie swoje bardzo gorzkie owoce.

Świętej pamięci prezydent Lech Kaczyński to wszystko przewidział, mówił o tym wprost na słynnym wiecu w Tbilisi latem 2008 roku, kiedy rosyjskie oddziały zajmowały terytoria Gruzji Abchazję i Południową Osetię, a rosyjskie kolumny pancerne zbliżały do stolicy tego kraju.

Świat i UE nie chciały go wtedy słuchać, a rządzący w Polsce uruchomili cały przemysł pogardy, żeby bagatelizować jego ostrzeżenia, a jego samego zdyskredytować i ośmieszyć.

Niestety przedstawiony przez niego na wiecu w Tbilisi czarny scenariusz, właśnie się materializuje.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

Zbigniew Kuźmiuk

[fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Ukraina

,

Rosja Ukraina

,

Putin

,

konflikt

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook