Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kuźmiuk: Błędy Tuska ws. gazu z łupków

06.02.2014

Wczoraj odbyła się kolejna konferencja prasowa premiera Tuska, tym razem z nowym ministrem środowiska Andrzejem Grabowskim, która w dużej mierze była poświęcona przygotowywanej od kilku lat w tym resorcie tzw. ustawie łupkowej.

Szef rządu, komentując paroletnie rządowe opóźnienia w przygotowaniu tej ustawy, pozwolił sobie na niezwykłą szczerość w tej sprawie, co sformułował następująco „dziś rozumiemy lepiej niż kilka lat temu, że aby liczyć pieniądze z gazu łupkowego, trzeba przede wszystkim zacząć go wydobywać”.

Teraz więc w sytuacji kiedy jego rząd zawalił w sprawie gazu łupkowego, premier Tusk nabywa dystansu do tej sprawy, a przecież w kampanii wyborczej 2011 roku sztab wyborczy zorganizował mu konferencję prasową na tle odwiertu, nad którym płonęła flara z mocną sugestią, że właśnie tutaj na Pomorzu, dowiercono się do złoża gazowego o dużej wydajności.

Przypomnijmy tylko, że na początku stycznia tego roku, Najwyższa Izba Kontroli (NIK) opublikowała raport pokontrolny dotyczący oceny działania administracji publicznej oraz przedsiębiorców podejmowane w związku z poszukiwaniem i rozpoznawaniem złóż gazu łupkowego w Polsce.

Raport okazał się miażdżący dla administracji rządowej, a z ustaleń NIK wyłonił się bezmiar bałaganu, niekompetencji, nieodpowiedzialności, a być może czegoś więcej, świadomego torpedowania poszukiwań gazu łupkowego w naszym kraju.

NIK między innymi zwrócił uwagę, że ze znacznym opóźnieniem prowadzono prace nad tzw. ustawą łupkową, a termin jej przesłania do Sejmu jest już spóźniony o ponad 1 rok, co grozi ograniczeniem przez przedsiębiorców skali prowadzonych bądź planowanych prac poszukiwawczych albo wręcz rezygnacją z dalszego poszukiwania gazu łupkowego w Polsce.

Ponieważ wykonanie jednego otworu poszukiwawczego w polskich warunkach kosztuje około 15 mln USD (a więc blisko 50 mln zł), to brak takiego prawa (w szczególności pożytków jakie może osiągnąć inwestor), wręcz paraliżuje działalność poszukiwawczą zarówno firm krajowych ale przede wszystkim zagranicznych.

Niestety ustalenia NIK w tej sprawie potwierdzają decyzje kilku wielkich firm zagranicznych, które wręcz ostentacyjnie wychodzą z poszukiwań gazu łupkowego w Polsce.

Wycofały się już dwa potężne koncerny amerykańskie Exxon Mobil i Marathon Oil, jeden kanadyjski Talisman Energy, a w ostatnich dołączył do nich dniach, włoski koncern Eni.

Tusk i Grabowski poinformowali, że rząd rezygnuje z koncepcji spółki o 100% kapitale należącym do skarbu państwa pod nazwą Narodowy Operator Kopalin Energetycznych (NOKE), która miałaby udziały do 5% w każdym podmiocie, który uzyskałby koncesję wydobywczą na gaz łupkowy w Polsce.

Ponieważ jak twierdził premier Tusk takie rozwiązanie, kontestowały wszystkie spółki poszukujące gazu łupkowego w Polsce, a także w samym rządzie były spory pomiędzy resortem środowiska i resortem skarbu państwa o nadzór nad NOKE, zdecydowano się przenieść część kompetencji tej spółki do istniejącego już Wyższego Urzędu Górniczego.

Teraz już ma być ponoć „z górki” i projekt ustawy łupkowej, ma zostać przyjęty przez rząd pod koniec lutego, a później przesłany do Sejmu.

Niestety spowolnienie poszukiwań gazu łupkowego i rezygnacje potentatów w tej branży, są już w Polsce faktem.

Natomiast NIK w swoim raporcie pisze, że tylko do wiarygodnego oszacowania wielkości zasobów gazu łupkowego w Polsce, potrzebne jest przynajmniej 200 odwiertów poszukiwawczych, do tej pory przez blisko 6 lat wykonano takich odwiertów zaledwie 51, a więc przy zachowaniu dotychczasowego tempa wierceń, potrzebne będzie na to aż 12 lat.

Rząd Tuska od ponad 3 lat biedzi się z przygotowaniem ustawy łupkowej, a w Sejmie znajduje się już od ponad roku, przygotowany przez ekspertów Prawa i Sprawiedliwości, projekt ustawy w tej sprawie.

Poczekamy więc jeszcze co najmniej miesiąc na projekt ustawy, zanim przyjmie go Parlament i podpisze prezydent upłynie kolejnych kilka miesięcy, w tym czasie z poszukiwań łupków w Polsce, zrezygnuje pewnie jeszcze kilka firm.

W tej sytuacji Gazprom coraz bardziej zaciera ręce, jego szanse na kolejną umowę gazową z Polską, stawiającą nas pod ścianą, rosną coraz bardziej.


Zbigniew Kuźmiuk
[fot. PAP/Radek Pietruszka]


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook