Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kuźmiuk: Bielecki będzie nas wprowadzał do strefy euro

18.05.2014

Ponowną dyskusję na temat wejścia Polski do strefy euro, próbują wywołać prezydent Komorowski, premier Tusk, minister Sikorski, a ostatnio także główny „doradca gospodarczy” tej ekipy Jan Krzysztof Bielecki – pisze poseł PiS Zbigniew Kuźmuk.

Tym razem „akcja” ta, jest prowadzona pod hasłem poprawy bezpieczeństwa naszego kraju w związku z agresją Rosji na Ukrainę, aneksji Krymu i intensywnych prób destabilizacji sytuacji w południowo-wschodniej części tego kraju.

Rządzący używają dodatkowo argumentu, że kraje nadbałtyckie przyśpieszyły wejście do strefy euro, Estonia zrobiła to od 1 stycznia 2011 roku, Łotwa od 1 stycznia 2014 roku, a Litwa wejdzie to tej strefy od 1 stycznia 2015 roku, właśnie dlatego, że spodziewają się po tym kroku także poprawy swojego bezpieczeństwa.

Rzeczywiście w strategiach bezpieczeństwa państw nadbałtyckich w szczególności w związku ze spodziewanym zagrożeniem ze strony Rosji, przyjmuje się, że wejście do strefy euro, będzie dodatkowym zabezpieczeniem przed agresją ze strony ich wielkiego sąsiada.

Tyle tylko, że na dobrą sprawę nie bardzo wiadomo, dlaczego dla Rosji fakt posiadania przez jakiś kraj waluty euro, miałby być przeszkodą w agresji na niego w szczególności w sytuacji gdyby w tym kraju zagrożona była mniejszość rosyjska (a ta jest szczególnie liczna w Estonii i na Łotwie).

Przypomnijmy, że Jan Krzysztof Bielecki to formalnie tylko Przewodniczący Rady Gospodarczej przy Premierze, która została powołana na wiosnę roku 2010, zresztą prawie natychmiast po tym jak przestał on być prezesem włoskiego Banku Pekao S.A.

Rada Gospodarcza przy Premierze to gremium doradcze dla szefa rządu z niejasnymi do końca kompetencjami ale okazuje się, że jej przewodniczący to wręcz szara eminencja, która decyduje o najważniejszych na dla naszego państwa sprawach.

Ta pozycja nie wzięła się z niczego. W styczniu 1991 roku ówczesny Prezydent Lech Wałęsa dosyć niespodziewanie przeforsował go na stanowisko Prezesa Rady Ministrów. Był nim tylko rok ale niezwykle zasłużył się inwestorom zagranicznym w procesach prywatyzacji, które wtedy były prowadzone w zasadzie bez żadnych procedur, według uznania urzędników.

Później był jeszcze ministrem ds. integracji europejskiej w rządzie Premier Suchockiej, a stamtąd już na wiele lat trafił jako przedstawiciel Polski na stanowisko dyrektorskie do Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

W 2003 roku został prezesem kupionego przez Włochów banku Pekao S.A i był nim aż do początków 2010 z pensją rzędu kilku milionów złotych rocznie. To za jego prezesowania, Włosi przeprowadzili tzw. projekt Chopin, który oznaczał wyprowadzenie z banku w Polsce do spółki -matki we Włoszech kilku miliardów złotych. Procesy akcjonariuszy z bankiem związane z tą sprawą trwają do tej pory.

Co jakiś czas dowiadujemy się o rozmiarach nieformalnych wpływów w rządzie Tuska jakie ma J. K. Bielecki.

Media donosiły o tym, że namawiał inwestorów amerykańskich do udziału w prywatyzacji zasobów polskiej ochrony zdrowia (choć oficjalnie rząd Tuska zaprzecza, że chce prywatyzować szpitale), później o jego lobbowaniu na rzecz rosyjskiej firmy Acron, która chciała przejąć Grupę Azoty S.A. a nawet o jego aktywnych kontaktach z Rosjanami w związku z sondowaniem przez nich wejścia w sektor bankowy w Polsce.

Teraz J. K. Bielecki chce wprowadzać Polskę szybko do strefy euro bez przebywania naszego kraju przez 2 lata w tzw. systemie ERM2 czyli swoistym korytarzu walutowym, w którym kurs naszej waluty w relacji do euro, mógłby podlegać wahaniom tylko w przedziale + - 15%.

Wprawdzie wszystkie kryteria tzw. konwergencji (jednym z nich jest konieczność przebywania kandydata do strefy euro przez 2 lata w systemie ERM2), są opisane w traktatach i odejście od nich wymagałoby ich zmiany ale być może Niemcom tak bardzo zależy, żeby wciągnąć Polskę „za uszy” do tej strefy, że takie zmiany przeforsują.

Okazuje się, że dla ekipy rządzącej od 7 lat Polską, nie jest ważne jak pozbycie się własnego pieniądza będzie wpływało na naszą gospodarkę i poziom życia zwykłych ludzi, nie ma znaczenia również, że strefa euro to ciągle „walący się dom”, trzeba bez względu na to wszystko, wejść do strefy euro.

Zbigniew Kuźmiuk

Poseł PiS

[fot: Wikimedia CC-BY-2.]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook