Jedynie prawda jest ciekawa

Kuźmiuk: Autostradami PO ratuje swoje sondaże

27.06.2015

Nowelizację ustawy o autostradach płatnych i Krajowym Funduszu Drogowym rządząca koalicja Platformy i PSL-u przeprowadziła na ostatnim posiedzeniu Sejmu w ciągu zaledwie 16 godzin.

W środę przed godziną 12-stą nowelizacja tej ustawy nie była jeszcze nawet projektem rządowym ale już po południu była w Sejmie i miała nadany numer druku, natychmiast została skierowana do komisji infrastruktury, by w czwartek można ją było przegłosować na sali plenarnej i skierować do Senatu.

Senat nie wniósł do niej żadnych poprawek i wczoraj prezydent Komorowski mógł ją podpisać, a Kancelaria Premiera natychmiast ją opublikowała, bo jak napisano w jej uzasadnieniu ma zwiększyć bezpieczeństwo w ruchu drogowym, w szczególności w przypadku zwiększenia jego natężenia.

Tak naprawdę nowelizacja pozwala zarządcy dróg na odstąpienie od poboru opłat za przejazd autostradą lub jej odcinkiem ale tylko w odniesieniu do dróg zarządzanych przez GDDKiA (a nie prywatnych koncesjonariuszy).

Jednocześnie rząd podjął uchwałę dającą ministrowi infrastruktury i rozwoju prawo do podnoszenia bramek na autostradzie A-1 w wyznaczonych dniach i godzinach, a finansowanie strat z tego tytułu jakie poniesie KFD odbędzie się z rezerwy drogowej (jeżeli będzie to dotyczyło to wszystkich weekendów do końca sierpnia, koszt tej decyzji wyniesie około 50 mln zł).

Przypomnijmy tylko, że 6 sierpnia 2014 roku (a więc trochę później niż teraz) ówczesny premier Tusk niespodziewanie ogłosił, że jeszcze tego dnia zbierze się na nadzwyczajnym posiedzeniu Rada Ministrów i podejmie decyzję o otwarciu bramek na autostradzie A-1 pod Toruniem i pod Gdańskiem w trzy kolejne weekendy miesiąca sierpnia.

Widać było, że z błyskawicznie wówczas przeprowadzonych badań opinii publicznej dotyczących korków na autostradach wyszło, że może to kosztować Platformę utratę kilku kolejnych punktów poparcia w sondażach i stąd konferencja i ogłoszenie takiej decyzji.

Od stania w kilometrowych kolejkach na punktach poboru opłat, zostali wtedy zwolnieni tylko kierowcy samochodów jadących nad morze i znad morza (A-1), podczas gdy ci na autostradzie A-4 i A-2 w dalszym ciągu musieli stać w korkach godzinami i jeszcze za to stanie musieli słono zapłacić (mamy bowiem najwyższe w Europie opłaty za przejazd autostradami).

A przecież wielogodzinne kolejki, ciągle mają miejsce na autostradzie A-4 pod Wrocławiem i Gliwicami, a także na autostradzie A-2 pod Poznaniem i Świeckiem.

Wtedy na konferencji Tusk próbował udawać, że korki na autostradach zaczęły się zaledwie przed paroma dniami ale przecież było doskonale wiadomo, że ten problem narastał od 3 lat i pokazywał, że GDDKiA nie dawał sobie kompletnie rady z zarządzaniem ruchem na płatnych odcinkach tych dróg.

Każdy wakacyjny weekend (ale kolejki były i wcześniej), zaczynał się od medialnych informacji o długości kolejek przed „bramkami”, na których albo pobiera się bilety aby później przy zjeździe za autostrady zapłacić za przejechany odcinek albo też uiszcza się opłaty.

Ponieważ natężenie ruchu w tym okresie sięgało kilkudziesięciu tysięcy pojazdów na dobę ,,a pobór biletu albo jego opłacenie w zależności od tempa przeprowadzenia tych czynności, wynosi od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu sekund na jeden samochód przed bramkami tworzyły się wielokilometrowe kolejki w których rekordziści stali nawet 4 godziny.

Przez ten ostatni rok najpierw rząd Tuska a później Kopacz nie zrobił w tej sprawie nic, nie uporządkował nawet sprawy płacenia przez kierowców ciężarówek na drogach zarządzanych przez koncesjonariuszy - gotówką w sytuacji kiedy na drogach zarządzanych przez GDDKiA, korzystają oni z elektronicznego systemu poboru opłat viaTOLL.

Nawet nie próbowano upowszechniać elektronicznego systemu opłat dotyczących samochodów osobowych. Ba część kierowców, którzy takie urządzenia sobie kupili, jadąc nad morze autostradą A-1, nie może z nich skorzystać, ponieważ akurat na tej autostradzie takie systemu poboru opłat do tej pory nie przewidziano.

Z kolei prywatni koncesjonariusze pobierane opłaty w pełni odprowadzają na Fundusz Drogowy w związku z tym nie są zainteresowani ani wielkością natężenia ruchu na „swoich” odcinkach ani sprawnością obsługi na „bramkach”. Oni dostają ok.1,3 mld zł rocznie za dostępność koncesjonowanych odcinków autostrad i koncentrują się na corocznej waloryzacji tej kwoty.

I w tej sprawie przez ostatnie 4 lata rządowi nie udało się zmienić prawa.

Narastający skandal z zarządzaniem ruchem na autostradach doprowadził tylko do tego, że ówczesna minister Bieńkowska zapowiedziała, że jej resort „już jesienią”, zaprezentuje nową koncepcję pobierania opłat na płatnych odcinkach autostrad, ale wyjechała do Brukseli więc wszystko zostało po staremu.        

Teraz w popłochu rząd Kopacz chcąc uniknąć kolejnego skandalu zdecydował się wydać z budżetu 50 mln zł, żeby przynajmniej ci jadący nad morze i z powrotem nie pomstowali ale ci jadący na Wschód i na Zachód autostradami A-2 i A-4 i stoją w korkach przed bramkami, okazują się być po raz kolejny poza zainteresowaniem rządzących.

Zbigniew Kuźmiuk

[Fot. Facebook Zbigniewa Kuźmiuka]

Słowa kluczowe:

Autostrada A1

,

opłata

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook