Jedynie prawda jest ciekawa

Kto nie może wyciszyć się nad trumnami Majdanu?

28.02.2014

„PiS podpala Polskę”, „PiS nienawidzi Polski i Polaków”, „PiS rozgrywa na Majdanie Polską wojenkę”...

Wartych zauważenia cytatów jest więcej. Autor? Tych wyżej przywołanych – Jacek Protasiewicz. Jednak podobnych słów o swoich konkurentach politycznych nie szczędzili także pozostali członkowie Platformy Obywatelskiej. Wszystko rozgrywane na tle barykad Majdanu.

To przykre, że polscy politycy, rzucając wzajemne – niekoniecznie merytoryczne – oskarżenia próbowali zabłysnąć na tle ukraińskiego konfliktu. Szczególnie, że momentami widać było, że współpracować w tej kwestii można. Gdy na początku grudnia Jarosław Kaczyński stanął na Majdanie – zresztą z Jackiem Protasiewiczem u boku – ten drugi jakoś wtedy nie krzyczał, że „PiS podpala Polskę”. A pozytywne opinie o wyprawie prezesa PiS płynęły także ze strony samego premiera. Podobna sytuacja miała miejsce kilkanaście dni temu w polskim Sejmie, kiedy to Kaczyński deklarował gotowość współpracy z rządem w kwestii Ukrainy.

Dlaczego nawet w tak tragicznej historii, jaką stał się konflikt na Ukrainie, wśród polskich polityków nie mogła zapanować względna cisza, a wciąż trwało codzienne przerzucanie się obelgami? Czyżby Jackowi Protasiewiczowi, który w ciągu ostatnich kilku tygodni stał się straszakiem na PiS w sprawie ukraińskiej zabrakło merytorycznych argumentów do rozmowy? Może politycy partii rządzącej zdali sobie sprawę, że jedyną szansą, aby umniejszyć znaczenia działaniom PiS-u w kwestii wydarzeń za wschodnią granicą, jest powrót do starych, dobrych metod – nawalania w opozycję ile się da?

Jacek Protasiewicz, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, członek delegacji ds. współpracy Ukrainy i Unii Europejskiej tak naprawdę na pierwszy plan wyszedł dopiero niedawno. „Góra” Platformy wypchnęła Protasiewicza na nowego barona dolnośląskiej Platformy. Jeszcze więcej opinia publiczna oglądała i wysłuchiwała wiceprzewodniczącego Europarlamentu w związku z kryzysem na Ukrainie. Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu był o wiele mniej znanym politykiem.

Jego kariera nabrała tempa w ostatnim roku – jednak dość brutalnie wysuwał się na pierwszy plan w Platformie Obywatelskiej, niszcząc swojego politycznego oponenta (partyjnego kolegę) Grzegorza Schetyna. Będąc wiceprzewodniczącym PE wysunął się także na pierwszy ogień w czasie gdy rozpoczął się konflikt na Ukrainie. Jego rola polegała na zwiedzaniu wszystkich czołowych mediów i opowiadaniu o tym, jak źle działa opozycja. Może w Platformie im ostrzej grasz tym więcej zyskujesz? Wiele już na to wskazywało, a Protasiewicz potwierdza...

Jak się jednak okazuje jego kariera okazała się krótsza niż wielu się spodziewało. Awantura na lotnisku we Franfurcie prawdopodobnie zakończy pasmo sukcesów wiceszefa PE. Już pojawiają się doniesienia, że Protasiewiczowi odebrali prowadzenie kampanii wyborczej i szefowanie polskiej delegacji w EPP w Europarlamencie.

Kariera posła PO pokazuje jakie standardy panują w partii rządzącej. Nie liczy się kompetencja i współpraca, a agresja i stanowczość.

Zapraszamy na profil na Stefczyk.info na facebooku!

Magdalena Czarnecka

[fot. PAP/Paweł Supernak]


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook