Jedynie prawda jest ciekawa


Wildstein o wyborach w 1989 r.: Odrzucenie systemu

04.06.2016

"To było odrzucenie przez społeczeństwo tego systemu" - powiedział Bronisław Wildstein.

"Rocznica 1989 r. jest strasznie ważna dla mnie, byłem wtedy w Paryżu i przygotowaliśmy się bardzo intensywnie do tamtych wyborów, spora grupa Polaków tam głosowała, moja żona była tam mężem zaufania Solidarności. Widziałem w takim skrócie, jak się sypie PRL, bo na początku toczyła się walka między mężami zaufania Solidarności a komisją wyborczą, która na początku zdecydowała, że mogą głosować ci, którzy mają ważne paszporty. To sprawiało, że właściwie cała emigracja nie mogła głosować. Ci nasi solidarnościowcy powiedzieli, że w ogóle mowy nie ma, że oni zrywają to i będzie skandal i strona przeciwna ustąpiła, z czasem ustępowali coraz dalej. To brzmi jak dowcip, ale przyszła na wybory staruszka, który miała jedyny polski dokument – kenkartę – dokument wydany przez III Rzeszę i na podstawie tej kennkarty głosowała" - wspominał publicysta tygodnika „W Sieci” Bronisław Wildstein w Salonie Dziennikarskim Floriańska 3.

"Skończyło się to tak, jak wszędzie w Polsce, że nawet personel ambasady w całości nie głosował za władzami. To był taki szok. To co się potem z tym zdarzyło, że przywódcy Solidarności zakwestionowali ten sukces, zaczęli go blokować, zwracali uwagę, żeby się tym nie entuzjazmować, że ulegli naciskom ze strony władzy to jest już jakby inna sprawa, ale to też pokazuje, że niestety wskazywało w jakim to kierunku się potoczy. To było odrzucenie przez społeczeństwo tego systemu. Opisywał to bardzo ciekawie prof. Antoni Dudek w książce „Reglamentowana rewolucja”. Partia zaczęła się sypać wewnętrznie i po paru miesiącach przestały istnieć jej struktury łącznie z gremiami decyzyjnymi" - mówił Bronisław Wildstein.

"Prosiłbym o dopowiedzenie, czy 4 czerwca 1992 r. jakoś zamyka okres tych nadziei? Czy możemy obserwować wówczas jakieś przełamanie i czy w związku z tym, co często pojawia się w publicystyce prawicowej i konserwatywnej ten 1989 r. nie był rodzajem zwodu, oszustwa dogadania się elit ponad prawdziwą „Solidarnością”?" - pytał Michał Karnowski, publicysta tygodnika „W Sieci” i portalu wPolityce.pl.

"Myślę, że ten proces dogadywania się zaczął się wcześniej i on trwał. To był proces, to jest nieporozumienie uznawać, że przy okrągłym stole wszystko zostało zaplanowane, nic podobnego, ale pewne rzeczy zostały podjęte i pewne relacje zostały intensywnie nawiązane i one potem zaczną się wzmacniać, zacznie się tworzyć establishment z części tych elit, które przy okrągłym stole były i 4 czerwca 1992 r. pokazuje już takie zblatowanie i zrośnięcie się tych elit" - stwierdził Wildstein.

"Jeżeli chodzi o 1989 r. to jakiegoś bardzo konkretnego wspomnienia dotyczącego 4 czerwca nie mam. Mam wspomnienia dotyczące poprzednich dni, pamiętam jak chodziłem po swoim osiedlu, kleiłem plakaty z solidarnościowymi kandydatami, absolutnie bez żadnych zgód i w sposób urągający jakimś tam zasadom, powiedzmy estetycznym. Kleiłem m.in. podobiznę Ryszarda Bugaja, kandydata z Pragi Południe. Pamiętam entuzjazm po 4 czerwca, uczyłem wtedy w liceum i to się przenosiło na to miejsce. I tu się absolutnie z Bronkiem zgadzam, historia późniejszych lat to historia nie wykorzystanego zwycięstwa. Ludziom Solidarności wydawało się, że ten wynik będzie inny, że będzie znacznie mniej korzystny. Nie wierzono społeczeństwu i ten wynik okazał się nagle taki niezwykły, więc potem niezgodnie z prawem poprawiano wyniki listy krajowej, na której byli czołowi komunistyczni politycy. Była zmiana ordynacji, ale przecież prawo nie działa wstecz, a to zrobiono w trakcie dziania się wyborów, ale dlatego, że cała góra komunistyczna została skreślona, a jedyny, który wszedł z tej listy, bodajże prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego Adam Zieliński podobno tylko dlatego wszedł, że ludzie przekreślali całą listę, a on był niżej. Uważam, że to jest ważna rocznica, ale nie robiłbym z niej święta państwowego" - mówił publicysta tygodnika „W Sieci” Piotr Zaremba.

"Takie propozycje padają, jak sięgamy do prasy związanej z systemem III RP to wynika z nich, że jest to jakiś moment konstytuujący w historii Polski, ale także dzisiaj daje im jakąś moc" - dodał Michał Karnowski.

"To jest ze względu na to niewykorzystanie późniejsze, choćby na to, że zaraz po 4 czerwca 1989 r. prof. Geremek zaczął mnożyć wątpliwości i nawoływać do tego, żebyśmy się za bardzo nie cieszyli, ten dzień nie powinien być świętem państwowym. Jest też część prawicy, która opowiada, że to wszystko było ukartowane od początku. Przypominam, że w tych wyborach 1989 r. zostali senatorami zostali Lech i Jarosław Kaczyński, oni też w jakiejś mierze byli współtwórcami okrągłego stołu, tylko, że po 4 czerwca zaczęli bić na alarm, że trzeba dalej pójść, że trzeba to zwycięstwo wykorzystać. Rząd Mazowieckiego tego nie zrobił i myślę, że nawet większa wina była Tadeusza Mazowieckiego niż Bronisława Geremka" - kontynuował swoją wypowiedź Zaremba.

"Były nawet takie sytuacje, że Czesław Kiszczak domagał się, aby zmienić tych ministrów, a Mazowiecki mówił, że spokojnie" - dodał Karnowski.

"1992 r. to traumatyczne doświadczenie, byłem wtedy dziennikarzem politycznym, byłem dziennikarzem od ponad pół roku. Przeżyłem cały 4 czerwca w Sejmie, widziałem te wszystkie sceny, które są w „Nocnej zmianie”, oczywiście poza sceną w pokoju, gdzie panowie naradzają się i liczą głosy. Jakoś mnie to ukształtowało, byłem krytyczny wobec rządu Olszewskiego, bo uważałem, że jest nieudolny i w jakiś sposób niezdolny do politycznych manewrów. Tego typu zarzuty Olszewskiemu stawiał też Jarosław Kaczyński" - wspominał obalenie rządu Olszewskiego Zaremba.

"To były zarzuty z punktu widzenia bieżącej gry politycznej. Dziś widzi, że obalenie tego rządu kończy pewną epokę" - dodał Michał Karnowski.

"Teraz to się lukruje. Na prawicy próbuje się stworzyć pewną legendę, bo wtedy tam był spór, także wewnątrz. 4 czerwca 1992 r. to także dzień i noc konfidentów. Na wiele godzin przed głosowaniem krążyły po Sejmie listy konfidentów, to było poprzedzone akcją lustracyjną, powierzono Macierewiczowi zadanie ujawnienia agentów. To rzeczywiście było żenujące, z jednej strony politycy mówili, nie wierzcie temu, to jest absurd, ja go znałem czy znam. Pamiętam Tomasza Lisa, który bił brawo Lechowi Wałęsie, w momencie, kiedy wiedzieliśmy, że jest na liście. Te listy po latach z drobnymi wyjątkami okazały się prawdziwe. Po 4 czerwca dziennikarze „Gazety Wyborczej” nosili koszulki z napisem „Jestem agentem” - mówił Zaremba.

Ocenił też z dzisiejszej perspektywy premiera Jana Olszewskiego. "Po latach inaczej patrzę też na Olszewskiego, wtedy oceniałem go krytycznie, postrzegałem go jako człowieka zamkniętego, trochę odrealnionego. To był człowiek niesłychanie uczciwy i w pewnych sprawach był prekursorem, paradoks, ta niby wyrazista fundamentalna prawica była prekursorem marszu na Zachód, ku NATO i w jakiejś mierze także ku Unii Europejskiej, nazywanej wtedy EWG" - podsumował Zaremba.

O czerwcu 1989 i 1992 r. opowiadał również ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny tygodnika „Idziemy”. "W czerwcu 1989 r. byłem wikariuszem i duszpasterzem w Zielonce. Pamiętam entuzjazm, jaki panował wśród młodzieży. Ludzie, wtedy szli na wybory, bo mogli. Nie patrzyli na to, że ordynacja kontraktowa przewiduje tylko 35 proc. miejsc w Sejmie dla „Solidarności”. Skala tego entuzjazmu widoczna była tylko w wyborach do Senatu, gdzie strona komunistyczna poza jednym mandatem przegrała wszystko i to był chyba dla nich największy wstrząs. Było to również zaskoczenie dla „Solidarności”, odczuwałem w rozmowie z niektórymi z tych działaczy, że oni byli wręcz przerażeni, co oni teraz z tym zwycięstwem zrobią. Bali się, że odrzucona strona komunistyczna może w jakiś sposób zareagować. Natomiast dla mnie zaskoczenie, potem, kiedy już doszło do uformowania rządu Mazowieckiego i wyprowadzenia sztandaru PZPR, było to, dlaczego dzieje się tak, że partner umowy okrągłostołowej, PZPR przestała istnieć, a umowa zawarta przy okrągłym stole nadal jest przestrzegana. 4 czerwca 1992 r. okazało się, że strażnicy umowy okrągłostołowej są bardziej przy stronie solidarnościowej, bo lewica nie była mocna wtedy w Sejmie. Potrzebowałem wiele czasu, żeby to zrozumieć" - wspominał ks. Henryk Zieliński. Dodał, że w polskiej historii wiele negatywnych spraw wynikało z braku konsekwencji. "Wielu rzeczy nie doprowadziliśmy do końca i to jest naszą zmorą" - ocenił ks. Zieliński.

"Ważny jest też dzisiejszy kontekst, bo w pewnym sensie Jan Olszewski jest patronem obozu, który rządzi w Polsce, a Jacek Kurski który kręcił film „Nocna zmiana” i opowiedział to z Piotrem Semką w książce „Lewy czerwcowy” są dziś ważnymi postaciami" - podsumował tę część debaty Michał Karnowski.

[fot. wPolityce.pl]

Radio Warszawa/wPolityce.pl/tp

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook