Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ks. Isakowicz-Zaleski: banderowcy obrócą się przeciw nam

19.03.2014

„Na Majdan jechali wszyscy. Ale żaden z polityków nie odwiedził skupisk Polaków.”

- Warszawa powinna popierać na Ukrainie tych polityków, którzy są proeuropejscy, antyputinowscy i życzliwi Polakom, natomiast fraternizacja – świadomie używam tego słowa – z banderowcami jest ruchem samobójczym. Oni wcześniej czy później obrócą się przeciwko nam – mówi w rozmowie z tygodnikiem „wSieci” ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Kapłan krytykuje nie tylko polskie władze, ale też opozycję. Jarosławowi Kaczyńskiemu wypomina stanięcie na majdańskiej mównicy obok Ołeha Tiahnyboka, szefa „faszystowskiej” – jak mówi - partii Swoboda:

- Nie wyobrażam sobie, żeby jakiś polityk zachodni wdrapał się na trybunę i nie zwracał uwagi na to, kto tam obok niego stoi i co zaraz krzyknie. Mam całe nagranie przemówienia Jarosława Kaczyńskiego i słuchałem go kilkakrotnie. Po tym niefortunnym okrzyku powiedział jeszcze kilka ważnych zdań, ale ukraiński tłumacz ich nie przetłumaczył. Została tylko „Sława Ukrainie!”. To była totalna manipulacja. Jestem zdziwiony, że tak doświadczony polityk, o takich aspiracjach, na którego głosowałem i którego popierałem, będąc w jego komitecie wyborczym, postąpił tak niedyplomatycznie. Zresztą inni politycy, i ci z PO, i z Ruchu Palikota czy SLD, też zachowywali się niefrasobliwie – głównie „pod kamery” Telewizji Polskiej – zamiast swoimi wystąpieniami wspierać proces demokratyzacji Ukrainy.

Ks. Isakowicz-Zaleski zwraca też uwagę na zachowanie szefa Parlamentu Europejskiego, polityka Platformy, Jerzego Buzka:

- Swoje przemówienie na Majdanie, nie wiadomo dlaczego, wygłosił w języku angielskim. Tak jak co drugi Ukrainiec rozumie polski, tak po angielsku nie mówi tam prawie nikt. To było pretensjonalne i żenujące.

Duchowny poodnosi jeszcze jeden zarzut wobec polskich polityków:

- Na Majdan jechali wszyscy. Jedna pani poseł gotowała tam bigos, inni robili sobie fotki. Ale żaden z tych polityków nie odwiedził tych skupisk Polaków. Przez to tamci czują się osamotnieni i zawiedzeni. Poza tym jeżdżąc do nich, dowiedzieliby się, jak wyglądają prawdziwe relacje międzyludzkie na Ukrainie i jak ta sytuacja jest skomplikowana. Przez zaniedbywanie Polaków tam mieszkających politycy nie mają rozeznania, co tam się naprawdę dzieje. Reagują spontanicznie, emocjonalnie – nieprofesjonalnie. Ich niewiedza jest rażąca i może rzeczywiście spowodować niewybaczalne błędy.

 

Cała rozmowa w najnowszym wydaniu tygodnika „wSieci”.

 ruk

[Fot. Jan Lorek]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook