Jedynie prawda jest ciekawa

Ks. Bartołd: Warto pomyśleć nad swoim życiem

25.12.2012

O Świętach Bożego Narodzenia i ich przeżywaniu portal Stefczyk.info rozmawia z ks. Bogdanem Bartołdem, znanym duszpasterzem.

Stefczyk.info: Chrześcijanie na całym świecie obchodzą Boże Narodzenie. Jak współcześni ludzie podchodzą do tych świat?

Ks. Bogdan Bartołd: Mimo naszych usilnych zabiegów duszpasterskich, sporo ludzi skupia się na otoczce świąt, na tym, co zewnętrzne. Chcą zrobić zakupy, trochę pobyć z rodziną, mieć trochę wolnego, trochę odpocząć, ewentualnie mogą się z kimś spotkać. Niestety wydaje mi się, że margines osób w ten sposób przeżywających Święta, się poszerza. Myśmy natomiast zupełnie inaczej powinni święta przeżywać. Rozumieją to ci, którzy wezmą udział w rekolekcjach, przystąpią do spowiedzi, a przede wszystkim zadają sobie pytanie: co Bóg sądzi o moim życiu.

Boże Narodzenie powinno wiązać się z analizą naszego życia?

Powinniśmy się zastanowić, co Bóg sądzi o moim życiu, o moim postępowaniu. Powinniśmy zobaczyć, co Narodziny Boga znaczą w moim życiu. Jak przyjście Syna Bożego wpływa na moje życie? Należy rozpatrywać tę sprawę dla siebie indywidualnie. Trzeba zobaczyć, jaki te Święta mają wpływ na moją codzienność, co one zmieniają. Zachęcam bardzo do refleksji nad naszym życiem, do pomyślenia, czy Bóg byłby zadowolony.

Ludzie chętnie stawiają sobie ważne pytania związane z wiarą?

Nie, raczej niechętnie. Widać to również przy okazji życzeń Bożonarodzeniowych. Na ogół życzymy sobie zdrówka, radości itd. A ja kiedyś na jednym spotkaniu zacząłem życzyć ludziom, żebyśmy się w Niebie spotkali. I ludzie byli dość mocno zaniepokojeni. Pytali, czy już tak źle wyglądają. Byli przestraszeni. Nie, właśnie cudownie wyglądali i dlatego nieba im życzyłem. I Nieba życzę.

Powiedział ksiądz, że margines tych, którzy do Świąt podchodzą powierzchownie, się powiększa. Kryzys wiary jest głębszy? Widać to przy okazji Bożego Narodzenia?

Nie wiem, czy przy okazji tych Świąt to widać mocniej. Kryzys wiary jest głęboki. Wiele osób niestety odchodzi od Boga. Odsetek tych, którzy to robią deklaratywnie, jest mały, ale coraz więcej osób nie żyje Słowem Bożym. Ich życie diametralnie odbiega od tego, co mówi im Bóg. Kryzys polega m.in. na rozdwojeniu życia ludzkiego. Gdy jesteśmy w kościele, uczestniczymy w życiu duchowym, ale po wyjściu z niego jest zupełnie inaczej. Ja często spotykam się z uwagami: proszę księdza w normalnym życiu tak się nie da. To, co ksiądz głosi, jest zbyt idealistyczne. Tu trzeba się rozpychać łokciami, trzeba przeć do sukcesu itd.  To jednak prowadzi do tego, że miłości w nas jest za mało. A to Bóg jest Miłością.

Często słyszymy w ostatnim czasie o podziałach wśród Polaków. Czy Boże Narodzenie to dobry moment, by próbować szukać tego, co nas łączy, by uzdrawiać relacje w naszych rodzinach?

To jest na pewno dobra szansa dla ludzi myślących i szukających pojednania. To, co się zdarzyło w Betlejem ponad dwa tysiące lat temu, to, co obchodzimy, to, czego Chrystus dokonuje będąc w Kościele, to odkupienie każdego człowieka. Każdy człowiek jest moim bratem i moją siostrą. Chrystus postawił nam tak wysoko poprzeczkę, że modlił się za tych, którzy go prześladowali. Mamy więc kochać nawet tych, którzy przeciwko nam występują. Myślę, że nawet ten znak białego chleba w dłoni – opłatka może być sygnałem, łamanie się opłatkiem może być okazją, by uczynić krok w kierunku pojednania. Może pozwoli nam się przestać dzielić, przestać wypominać i zastanowić się wzajemnie jak iść wspólnie za Chrystusem.

Rozmawiał Nal
[Fot. Sxc.hu]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook