Jedynie prawda jest ciekawa

Krauze: Po „Smoleńsku” mogę umrzeć

09.09.2016

Ja jestem wśród żywych do piątku, do momentu wejścia "Smoleńska" do kin. Cały czas mam nadzieję, że Bóg pozwoli mi po prostu umrzeć” - mówił w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” Antoni Krauze, reżyser filmu „Smoleńsk”.

Reżyser przy okazji pytania o scenę, w której ofiary katastrofy smoleńskiej witają się po „tamtej stronie” z Polakami zamordowanymi w Katyniu, opowiedział o swoim doświadczeniu śmierci i pragnieniu powrotu na „tamtą stronę”.  

Przyznał, że choć ta scena nie była jego pomysłem, to jednak była ona źródłem myślenia o „Smoleńsku”. Zmarli 10 kwietnia i pomordowani przez Polaków musieli się przecież razem spotkać - podkreślił reżyser.  

Krauze zdobył się w tym momencie na szczere wyznanie. „Ja jestem wśród żywych do piątku, do momentu wejścia "Smoleńska" do kin. Cały czas mam nadzieję, że Bóg pozwoli mi po prostu umrzeć” - powiedział.  

Przyznał również, że już raz umarł, po zawale serca. Krauze opowiedział o swoim doświadczeniu „tamtej strony”. Spotkał Boga, który powiedział mu, że ważne jest, żeby odpowiedzieć na pytanie, co dobrego dokonało się w swoim życiu. Opisał także coś na kształt sądu nad jego życiem.  

Krauze mocno podkreślił, że odejście stamtąd było dla niego ogromną krzywdą i że miał pragnienie przejść przez „drzwi”, które tam widział.  Na pytanie, czy i teraz odczuwa takie pragnienie, odparł: „Bezustannie. Kiedy wróciłem do rzeczywistości, ocknąłem się, to przez dwa tygodnie, a może miesiąc nie mogłem pojąć, że składam się z ciała, że cała ta moja obudowa to ciało”.  

„Liczę, że jak ten film wejdzie do kin, będę mógł powiedzieć „bye, bye” i tam wrócić” - powiedział Krauze.


ak/dziennik.pl

[fot. YouTube]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook