Jedynie prawda jest ciekawa

Krasnodębski: Za Tuskiem przemawiała jego przeciętność

11.03.2017

"Myślę, że kraje Grupy Wyszehradzkiej szybko odczują skutki tej decyzji – braku odwagi, niewypowiedzenia własnego zdania" - powiedział prof. Zdzisław Krasnodębski na antenie Radia Maryja. Jak podkreślił, ze strony niemieckiego rządu i niemieckich mediów nie ma żadnej autorefleksji po tym, co się wydarzyło.

"Kluczowe pytanie w całym tym sporze jest następujące: dlaczego Niemcy, mimo iż wszyscy wiedza, że Donald Tusk nie jest wybitnym przewodniczącym Rady Europejskiej, wręcz przeciwnie, bardzo przeciętnym  -  zdecydowały się popierać go tak silnie, wbrew stanowisku rządu polskiego, ryzykując napięcia" - pytał europoseł Prawa i Sprawiedliwości, wskazując że decyzje na szczycie były zwieńczeniem wcześniejszych pertraktacji.

"Bo przecież wszyscy wiemy, że przecież istniały przedtem kontakty dyplomatyczne, toczone były rozmowy, pytanie o kandydaturę Tuska na następną kadencję pojawiało się, Niemcy znały polskie zastrzeżenia od dawna. Były możliwości kompromisowe. Dlaczego kraj, który ma tak wielką władzę w UE, nie zaproponował kompromisowego rozwiązania? Przecież kandydatura Jacka Saryusz-Wolskiego pojawiła się bardzo późno, ponieważ żadna tego rodzaju kompromisowa deklaracja ze strony Niemiec nie padła" - mówił prof. Krasnodębski. Jak zaznaczył, sprawę wyboru Tuska trzeba osadzić w kontekście dalszych decyzji, jakie mają zapaść w UE.

"Należy to rozpatrywać w kontekście pojawienia się Europy wielu prędkości, na którą wiadomo było, że Polska się nie zgodzi" - podkreślił prof. Krasnodębski, wskazując że jest to wynik spotkania przywódców czterech państw w Paryżu, gdzie prawdopodobnie  zapadła decyzja. "Niestety kanclerz Niemiec zdecydowała się na taką koncepcję Europy, która oznacza odejście od jej jedności, od zasady, która była dotąd przez wszystkich akceptowana" - mówił.

"Zdecydowano się na tak mocne wpieranie Tuska, nie tylko dlatego że gwarantuje, iż ta koncepcja (Europy wielu prędkości) nie będzie krytykowana, że będzie człowiekiem, na którym można polegać w realizacji tej polityki, ale dlatego, że można pójść na pewien konflikt z Polską" - podkreślił prof. Krasnodębski.

Europoseł PiS skomentował także decyzję Victora Orbana. "Węgry były pod pewną presją. Fidesz jest w Europejskiej Partii Ludowej, presja była pewnie bardzo duża. Myślę, że kraje Grupy Wyszehradzkiej szybko odczują skutki tej decyzji – braku odwagi, niewypowiedzenia własnego zdania" - uważa Krasnodębski.

"Za Tuskiem przemawiała jego przeciętność i fakt, że już pełnił tę funkcję" - podkreślił eurodeputowany PiS, dodając że wszyscy, którzy znali sprawy ustrojowe, nie chcieli być może otwierać kolejnego frontu.

Prof. Krasnodębski postawił także pytanie, dlaczego Niemcy tak wysoko postawiły tę sprawę. Wskazał, ze przecież nie Polska zrobiła z niej punkt zapalny. Wręcz przeciwnie, od dawna polski rząd mówił, że pewne sprawy są niewyjaśnione, rola Donalda Tuska, jako przewodniczącego RE. "W jakimś sensie nie była to sprawia najistotniejsza. Również po tym wyborze realnie niewiele się zmieniło. Mamy przewodniczącego, który nie sprzyja rządowi Polski, był kandydatem obcego państwa, dał się użyć w tej rozgrywce" - mówił prof. Krasnodębski.

"To dowód oderwania się elit europejskich od nastrojów społecznych. Musimy się liczyć z taką możliwością, że jesienią będziemy rozmawiać z zupełni innym kanclerzem Niemiec. Polska i Niemcy mogłyby być bardzo dobrymi partnerami, gdyby szanowały wolę Polski. To była dobra okazja by ten szacunek okazać" - podkreślił.

"Pokazano jak to się wszystko odbywa w Radzie Europejskiej, że nie ma żadnej procedury. Zapytano tylko czy ktoś jest przeciwko i wszyscy spuścili głowy" - dodał. Jak stwierdził prof. Krasnodębski, przedstawiciele grupy Wyszehradzkiej przyznawali zakulisowo, że Tusk niewiele robił dla regionu, więc gdyby sprawa nie została tak mocno rozdmuchana przez Niemcy i gdyby Angela Merkel nie naciskała na wybór Tuska, wynik mógłby być zupełnie inny.

"Dziwię się dlaczego Niemcy poszły na tak konfrontacyjny kurs z rządem polskim" - dodał, przypominając że w ostatnich miesiącach było wiele przejawów współpracy. "Zrobienie tego rodzaju wojny i postawienie na szali jedności Europy z powodu pana Tuska jest dla mnie czymś zupełnie niezrozumiałym" - zaznaczył.

Radio Maryja, wPolityce.pl / frost

[Fot. Fratria]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook